W Pudle - Samolot towarzyszący LWS-14b Czapla -1/48 - Lukgraph

Model: RWD 14b Czapla, Nr kat.: 48-09
Skala: 1:48
Producent: Lukgraph
Tworzywo: model multumerialny, elementy żywiczne, fototrawione, wydruki 3D, maski, drut
Malowanie: 2 x Polska 

RWD 14 Czapla to niewątpliwie polski modelarski fenomen. Dla wielu, zwłaszcza starszych modelarzy informacja, która pojawiła się kilka lat temu, że przygotowywana jest żywiczna miniatura tego samolotu w skali 1/48 była wydarzeniem roku. Ostatecznie nic z tego nie wyszło na nową Czaplę w skali 1/48 przyszło nam trochę poczekać, dokładnie do chwili kiedy firma Lukgraph ogłosiła, że przygotowuje model tego samolotu w podziałce 1/32 a przy okazji wyda pomniejszoną do skali 1/48 wersję tego zestawu. Ponieważ należę do grona tych modelarzy, u których poczciwa „Czaplina” wywołuje przyśpieszenie bicia serca, od razu zapisałem ją na swojej liście „must heve!” i teraz jestem jej szczęśliwym posiadaczem. Pozwolę zatem podzielić się moimi wrażeniami z oglądania zawartości pudełka.

Zanim to jednak nastąpi, winien jestem kilka słów wyjaśnienia, dlaczego Czapla to modelarski fenomen w Polsce? Z prostej przyczyny. Był to pierwszy opracowany całkowicie w Polsce model wtryskowy w podziałce 1/72 i co ważne wydany według standardów zachodnich. Powstał on w 1977r. i jest w sprzedaży do chwili obecnej. Można powiedzieć, że wychował on kilka pokoleń modelarzy i drugie tyle na trwałe zniechęcił do uprawiania tego szlachetnego hobby. Historię tego zestawu przedstawiłem przy okazji relacji z budowy tego modelu, ciekawych zachęcam do lektury

Jest jednak 2021 r. i przede mną na biurku leży nowiutka Czapla z Lukgraphu. Nie ukrywam byłem na ten zastaw napalony jak przysłowiowy „szczerbaty na suchary” i to do tego stopnia, że usiłowałem otworzyć paczkomat… pilotem do samochodu. Smatfonem jednak było prościej. Pierwsze wrażenie jak najbardziej pozytywne, niewielkie pudełko z pięknym boxartem autorstwa Jarosława Wróbla, zaś w środku kilka torebek zawierających poszczególne elementy zestawu w zależności od technologii w jakiej zostały wykonane. Całość dopełnia kolorowa estetycznie wydrukowana instrukcja. Można zacytować docentową Wolańską z filmu „Kogel – Mogel” – „Marian, tu jest jakby luksusowo”. Bo tak jest, ale do rzeczy.

 W pierwszym woreczku znajdują się elementy odlane z jasno szarej żywicy. Odlewy wykonano starannie, co najważniejsze, nie ma na nich żadnych skaz czy pęcherzyków powietrza, zaś klocków wlewowych albo nie ma wcale, albo są tak niewielkie, że odcinanie elementów nie będzie stanowiło problemu. Tak jest choćby w przypadku połówek kadłuba. Producent łączy je z sobą przy pomocy firmowych naklejek. Nie musiałem ich zdejmować, by stwierdzić, że są raczej dobrze spasowane, trzeba będzie jedynie przeszlifować miejsca ich łączenia z sobą, aby sklejenie kadłuba w całość odbyło się w miarę bezstresowy sposób. Faktura i szczegóły zewnętrznych powierzchni kadłuba nie wzbudziły moich wątpliwości, co do zgodności z oryginałem. Powierzchnie kryte płótnem nie zostały przekombinowane w żadnym kierunku, podobnie jak pokryty duraluminium przód kadłuba. Tu można się pokusić o wykonanie imitacji nitów, jak oczywiście ktoś ma na to ochotę.

Kolejne elementy żywiczne to boki kratownicy kadłuba w rejonie kabiny pilotów. Ja widać na zdjęciach, konieczne będzie wycięcie ich z klocków wlewowych, które na szczęście nie są jakieś przesadnie duże i obróbka poszczególnych rurek drobnym papierem ściernym. Będzie to wymagało uwagi i precyzji, ale nie jest to jakaś przesadnie trudna operacja. Warto się trochę pomęczyć, bo kokpit jest jednym z mocniejszych punktów tego zestawu, o czym miałem możliwość przekonać się oglądając sklejoną Czaplę w skali 1/32 podczas X-tego Bałtyckiego Festiwalu Modelarskiego.

 Z żywicy wykonano także płat. Jest on podzielony na baldachim oraz skrzydła, więc można pokusić się o wykonanie miniatury ze złożonymi skrzydłami, jeśli oczywiście ktoś będzie sobie tego życzyć. Będzie to oczywiście wymagało trochę gimnastyki i odpowiedniej dokumentacji, ale jestem w stanie zaryzykować stwierdzenie, że przy tym zestawie jest to jak najbardziej możliwe. Poza tym z żywicy odlano także wsporniki baldachimu – największą zmorę Czapli w 1/72. Lukgraph wzmocnił je kawałkami mosiężnego drutu i co ważne dał pewne naddatki, więc operacja montażu płata powinna być mniej stresująca, niż w przypadku leciwej poprzedniczki. Oszlifowania wymagają natomiast krawędzie natarcia, gdyż tam były wlewy technologiczne i usunięcie kilku naddatków żywicy w miejscach łączenia poszczególnych podzespołów płata. Bardzo ładnie natomiast odtworzono imitację płóciennego pokrycia skrzydeł. Zaznaczono także trochę detali, ale i tak korzystać będziemy głównie  z zawartości blaszki fototrawionej.

Kolejną grupę podzespołów modelu stanowią wykonane metodą wydruku 3D. Od pewnego czasu to standard w modelach Lukgraphu, więc Czapla nie jest tu wyjątkiem. W ten sposób wykonano usterzenie oraz lotki. Wszystkie powierzchnie sterowe wykonano jako oddzielne, co jest dużym plusem zestawu. Jeśli chodzi o odtworzenie faktury powierzchni, to nie mam zastrzeżeń, podoba mi się efekt uzyskany przez projektanta modelu. Tu drobna uwaga, producent zaleca sprawdzenie, czy nie wydrukowały się ślady warstw druku, no bo taki urok tej technologii. Kiedy założyłem okulary i wziąłem lupę, to może i coś tam było, ale bez przesady. Można przetrzeć drobniutkim papierem ściernym i pokryć podkładem przed malowaniem i powinno być jak należy. W każdym razie afery nie ma co z tego robić.

Jako wydruki 3D wykonano także makietę silnika wraz z osłoną. To także mocny punkt całego zestawu. Wydruki są wyraźne i szczegółowe, zaś po poprawnym złożeniu w całość i pomalowaniu, będą stanowić bardzo mocny punkt całego modelu. Silnik składa się z bloku i pojedynczych cylindrów (mamy także zapasowe), producent zaleca także wykonanie popychaczy z cienkich prętów polistyrenowych, jakby wystąpiły jakieś wady wydruku. W moim zestawie na szczęście wszystko jest jak należy. Bardzo ładnie wygląda także osłona silnika, z wszystkim charakterystycznym szczegółami. W instrukcji znajduje się bardzo dokładny opis prawidłowego montażu silnika w osłonie, co powinno ułatwić prawidłowe wykonanie tego etapu budowy.

 Kolejne wydruki to zastrzały, wsporniki, koła podwozia detale kokpitu i śmigło. Ciekawie to wygląda z wydrukami technologicznymi. Producent zaleca wycinanie poszczególnych detali przy pomocy piłki do wycinania elementów żywicznych. W mojej ocenie można użyć także ostrej żyletki, zwłaszcza w przypadku drobnych detali. W żadnym wypadku nie powinno używać się do tego cążek, gdyż tworzywo jest twarde i jednocześnie kruche.

 Pewnie z tego powodu producent zdecydował się zabezpieczyć dodatkowo blisterkiem wydruk zawierający detale kokpitu i różnego rodzaju drobne detale, z tych co to „robią robotę”. Przy ich wycinaniu i obróbce trzeba być wyjątkowo ostrożnym i obchodzić się z nimi nad wyraz delikatnie. 

 Kolejna grupa elementów to wykonane z przezroczystego tworzywa wiatrochrony, sporych rozmiarów fototrawiona blaszka oraz kawałek mosiężnego drutu. Przy pomocy tego ostatniego połączymy drążki sterowe w obu kabinach. Blaszka natomiast to głównie detale kokpitu takie jak tablice przyrządów, podłoga oraz siedziska załogi wraz z pasami. Sporo drobnych detali to także elementy zewnętrzne takie jak wszelkiego rodzaju pokrywy, stopnie czy napędy sterów. Takich rzeczy oczywiście nigdy nie dość, zawsze to dobrze wpływa na ostateczną prezencję sklejonej miniatury.

Kalkomanie rozmieszczono na trzech kartonikach. Największy, błękitny zawiera szachownice oraz logo producenta. Jest on wydrukowany metodą klasyczną. Dwa pozostałe to tak zwany laser, czyli wszystkie elementy musimy wyciąć, przy czym w przypadku tablic przyrządów oraz godeł musimy to zrobić bardzo dokładnie, gdyż wydrukowano je na białym tle. Kalkomanie te umożliwiają wykonanie modelu  w jednym z dwóch wariantów malowania. Pierwszy z nich to bliżej nieokreślony samolot w malowaniu z 1939 r. bez numerów ani oznaczeń, jak w przypadku schematu malowania pierwszego wydania Czapli w 1/72 z 1977 r.
Drugi natomiast, to maszyna z 23 Eskadry Obserwacyjnej Armii „Kraków” także z 1939 r. Mamy tu jeż pełne oznaczania w postaci numerów, numerów policyjnych i godeł. Na to malowanie należy wziąć jednak poprawkę, nie jest ono w pełni udokumentowane. Znane są bowiem zdjęcia dość mocno zdewastowanego egzemplarza wykonane już po zakończeniu działań wojennych. Ponad wszelką wątpliwość można stwierdzić, że samolot był oznaczony białym numerem „5” (do jego wykonania użyjemy masek dołączonych do zestawu), białe logo producenta i jakiś bliżej nieokreślony numer policyjny, producent sugeruje numer 691 K. Z kadłuba są ponadto wycięte fragmenty płótna, co może potwierdzać obecność godeł eskadry. Na zdjęciach nie widać także aby samolot ten miał na kadłubie wymalowany czarny numer 55-89. Niemniej jednak zaproponowany wariant malowania jest bardzo efektowny, więc jeśli komuś nie przeszkadza fakt, iż nie jest potwierdzony w 100%, może spokojnie go wykorzystać. 

Obydwa omówione powyżej schematy malowania są przedstawione w postaci schematu znajdującego się na ostatniej stronie instrukcji. Jeśli chodzi o dobór kolorów producent wskazuje dwa możliwe warianty – oliwkowo – zielony / jasnoniebieski lub też późny khaki / jasnoszaro niebieski. Według niektórych źródeł ten ostatni powinien być zastąpiony srebrnym. Sama instrukcja ma postać bardzo estetycznie wydanej kolorowej broszurki. Na jej pierwszej stronie umieszczono wizerunek Czapli znany z boxartu oraz krótką historię konstrukcji i jej użycia. Na samym początku producent pokazuje nam w jaki sposób obchodzić się z elementami wykonanymi jako wydruki 3D. Co jest częścią modelu zaznaczono kolorem niebieskim. Wszystkie części są dokładnie opisane, więc nie powinno być problemu z ich prawidłowym odcięciem i montażem. Ten jest przedstawiony krok po kroku za pomocą bardzo czytelnych, kolorowych rysunków montażowych. Ponadto kwestie, które mogą budzić wątpliwości zostały omówione przy pomocy jasnych i zrozumiałych notatek. Ostatnia strona to schematy malowania, o których już była mowa. 

Tak zatem prezentuje się Czapla z Lukgraphu w skali 1/48. Był to także mój pierwszy kontakt w modelami tej firmy, mam nadzieję, że klejenie Czapli będzie tak samo przyjemne jak jej oglądanie w pudełku. Model jest nie tylko fajnie zaprojektowany i szczegółowy ale także bardzo estetycznie wydany, producent zadbał o każdy szczegół swojego produktu, wszystko jest tutaj wysmakowane – pudełko, instrukcja, sposób zapakowania i zabezpieczenia części. Można śmiało stwierdzić, że mamy do czynienia z produktem wręcz ekskluzywnym.  Zawartość pudełka modelu Lukgraphu porównałem ponadto z materiałami zawartymi w mini monografii autorstwa Andrzeja Glassa w ramach cyklu „Samolot po polsku”. Nie znalazłem w modelu jakiś strasznych błędów, o jakich czytałem swego czasu w Internecie. Według znawców tematu, którzy objawili się po wydaniu modelu, błędy te miały być straszne, ale nie napisali jakie. Cóż, można co najwyżej wzruszyć ramionami. Jeśli coś znajdę, to najwyżej poprawię, jest to na pewno mniej czasochłonne i twórcze niż pisanie elaboratów i samobiczowanie się w Internecie. Kiedy Czapla trafi na warsztat nie wiem. Wiem na pewno, że po sklejeniu będzie ozdobą mojej kolekcji, wszak jestem już modelarzem starej daty.

Marcin „Marwaw” Wawrzynkowsk

 

Partnerzy

  
                 

 

Kluby modelarskie

 

 
       
                 
                 

 

DMC Firewall is developed by Dean Marshall Consultancy Ltd