W Pudle - lekki samolot bombowy De Havilland DH.4 Puma - 1/72 - Grand Models

Model: De Havilland DH.4 Puma
Nr kat.: PGM-72001
Skala: 1:72
Producent: Grand Models
Tworzywo: model wtryskowy, elementy żywiczne, fototrawione, biały metal, profile
Malowanie: 1 x Grecja 1 x Wielka Brytania

Kiedy firma Grand Models zapowiedziała wydanie swojego nowego modelu, a był nim lekki bombowiec z okresu I Wojny Światowej De Havilland DH.4 Puma od razu zwróciła moją uwagę adnotacja na pudełku: „injection kit” oraz nazwa producenta „Pegasus”. O co chodzi? Po pierwsze, mamy do czynienia z modelem wtryskowym, a nie żywicznym tak jak do tej pory. Części zaś wykonane zostały przez firmę Pegasus. Zobaczmy zatem co kryje się w pudełku.

Ta ostatnia informacja może być dla modelarzy nieco starszych wiekiem i doświadczeniem powrotem do jednego z najstraszniejszych modelarskich koszmarów. Pegasus to nazwa wręcz kultowa, to producent z Wielkiej Brytanii, który popularność zdobył w latach 90-tych XXw. Modelami samolotów z okresu I Wojny Światowej wydanymi jako short runy. A w tamtych czasach to nie było to co dzisiaj. Trzeba się było mocno napracować, zanim kolejna replika trafiła na półkę. Nie było także wtedy Rodena ani Eduarda, często te modele stanowiły jedyną alternatywę, ale i wiele pięknych replik z nich powstało. Pegasus elementy plastikowe uzupełniał o odlewy z białego metalu, co w tamtych czasach było dość powszechne, oraz kawałki profili z których we własnym zakresie należało zrobić zastrzały. Tak jest i w przypadku DH.4 wydanego pod szyldem Grand Models.

Zawartość pudełka stanową torebki w których znajdują się elementy plastikowe stanowiące zasadniczą część zestawu. Wykonano je z jasno szarego tworzywa, zaś niemal każda część wymaga solidnej obróbki. W kolejnej torebce znajdują się wspomniane odlewy z białego metalu, kolejna to żywice oraz profile. W ostatniej niewielkiej torebce znajduje się blaszka fototrawiona, zaś całość uzupełnia instrukcja i kalkomania.

W przypadku elementów plastikowych, trudno powiedzieć, że są one w ramkach wtryskowych, nie są to też „gałązki” znane naszego rodzimego odpowiednika Pegasusa, czyli Hit-Kit. Powiedzmy, że są to wypraski. Na pierwszej z nich znajdują się połówki kadłuba. Przy pierwszym zetknięciu nie wygląda to najlepiej. Sporo nadlewek ukrywa, całkiem niezłe odwzorowanie faktury powierzchni i szczegóły. Natomiast w środku nie ma praktycznie nic, powierzchnia jest niestety nie równa. Trzeba będzie popracować także i tam. Warto też przeszlifować miejsca łączenia połówek kadłuba z sobą. Najlepiej zrobić to na większej kostce ściernej lub arkuszu. Ułatwimy sobie w ten sposób montaż kadłuba w całość.

Kolejne dwie wypraski to skrzydła. W ich przypadku także jest wskazana obróbka krawędzi, bo w miejscu styku połówek form, nadlewki są okrutne. Zwrócić trzeba także uwagę na obróbkę miejsc styku dolnych skrzydeł z kadłubem i górnych z baldachimem. Trzeba zadbać aby te powierzchnie były równo obrobione i nadać im odpowiedni kąt. Faktura powierzchni ma postać cienkich wypukłych linii poprowadzonych wzdłuż żeber, wygląda nieźle i taką ją raczej zostawię. Lotki za to zrobię jako wychylone, zaprojektowano je  bowiem jako integralne części skrzydeł. Oczywiście zaznaczono miejsca wklejenia zastrzałów, ale także wyrzutników bombowych i innego wyposażenia.

Kolejna wypraska to usterzenie, do niego odnoszą się wszystkie powyższe uwagi dotyczące skrzydeł, wyposażenie kabiny, trzy rodzaje chłodnic silnika oraz trochę drobiazgów. Oczywiście i tu narzędzia ścierno – skrawające nie będą miały chwili wytchnienia, ale nikt nie mówił, że będzie łatwo. 

Powyżej wspomniałem o trzech rodzajach chłodnic silnika. Dlatego tak się stało, że nasza miniatura ma możliwość zabudowania jednego z trzech silników do wyboru. Są to Siddley BHP Puma, Rolls Royce Eagle oraz U.S. Liberty V12. Pierwszy z nich stanowi integralną część połówek kadłuba, dwa pozostałe znajdują się na kolejnej wyprasce wraz z dwułopatowym śmigłem, kołami, baldachimem oraz opływową obudową nie wiem czego, którą należy zamontować pod górnym płatem. O konieczności dokładnej obróbki tych elementów wspominam z kronikarskiego obowiązku.

Jak wspomniałem wcześniej, firma Pegasus do swoich modeli dołączała drobne detale wykonane w technologii odlewów z tak zwanego „białego metalu”. W tamtych czasach, takie właśnie artefakty wskazywały, że zestaw jest „wypasiony” i „na bogato”, gdyż popularne dziś żywice i fototrawki dopiero raczkowały. Tak jest i w tym przypadku. Mamy do dyspozycji kilkanaście detali o różnej jakości. Tak na przykład śmigło i fotel pilota stanowią bardzo mocny punkt zestawu, podobnie golenie podwozia głównego. Wymagają obróbki w niewielkim jedynie stopniu. Podobnie rzecz ma się z karabinami i kolektorami spalin do obu alternatywnych wersji silników. Nieco gorzej jest z prądnicami i podpórkami zabezpieczającymi pod dolne skrzydła. Tu już trzeba się przyłożyć, natomiast jeśli chodzi o obrotnicę, to wykorzystać można jedynie podstawę, zaś rama w moim egzemplarzu był tak fikuśnie powyginana, że w pierwszej chwili nie wiedziałem co to jest, gdyby było większe, można by w Zachęcie postawić na jakimś wernisażu sztuki współczesnej. Jest na szczęście alternatywa.

Tą alternatywą są oczywiście elementy żywiczne, autorskie dzieło Grand Models. Są to dwie wlewki, na których znajdują się obudowy silników do wszystkich trzech wersji, makieta silnika Puma wraz z obudową chłodnicy i kolektorem spalin, bomby niestety odlane wraz z wyrzutnikami ale także to co tak fatalnie wyszło jako odlew z białego metalu, czyli podpórki pod płaty i rama obrotnicy karabinu maszynowego. Ponadto Grand Models zaopatrzył modelarzy w żywiczne wsporniki i zastrzały będące alternatywą dla profili dołączanych przez Pegasusa, które zresztą też są w zestawie. Co do tych ostatnich to trzeba będzie uważać, bo w moim egzemplarzu w odlewach zastrzałów pojawiło się kilka pęcherzyków. Ponadto niektórzy modelarze nie lubią zastrzałów  z żywicy, bo mogą one się wyginać lub pękać pod ciężarem górnego płata. Sam osobiście takich niespodzianek nie doświadczyłem, a pamiętać należy, że górny płat jest tu plastikowy, czyli znacznie lżejszy niż w przypadku wykonanego z żywicy. 

Grand Models uzupełnił zestaw Pegasusa nie tylko żywicę, ale także o fototrawioną blaszkę. Znajdziemy tu sporo pożytecznych elementów, które zamontujemy głównie w kabinie, ale także i na zewnątrz. To choćby ramy wiatrochronów napinacze linek sterowych czy nawet imitacje śrub do zamontowania naciągów. Co ciekawe są też prądnice. W swoim modelu wykorzystam raczej tylko ich śmigiełka, które przykleję do obudów z białego metalu.

Kalkomania umożliwia wykonanie modelu w malowaniu greckim i brytyjskim. Są to dwa arkusiki. Na większym z nich umieszczono znaki przynależności państwowej oraz numery indywidualne. Na każde malowanie przypadają po dwa. Na mniejszym znajduje się coś w rodzaju stencili, do wykorzystania w wariancie brytyjskim. Wydruk kalkomanii sprawia dobre wrażenie, zresztą jak we wszystkich modelach Grand Models, kalki stanowiły mocną stronę. Schematy malowania ograniczyły się natomiast do sylwetek bocznych wydrukowanych w kolorze na kredowej kartce. 

Na jej odwrocie znajduje się schemat montażu modelu. Podejrzewam, że to oryginalny rysunek montażowy Pegasusa z naniesionymi poprawkami w zakresie montażu blaszek i żywic. Trzeba poświęcić nieco uwagi i go dokładnie przestudiować. Nie jest on zbyt czytelny, co może się zemścić podczas budowy. Zabrakło mi tu natomiast schematu rozpięcia naciągów, to bardzo ważny element każdego dwupłatowca i poprawne ich wykonanie mocno rzutuje na końcowy efekt. Trzeba będzie zatem radzić sobie we własnym zakresie.
Nowa propozycja Grand Models nie jest zestawem dla każdego. Potrzebne tu będzie dość spore doświadczenie w klejeniu short – runów i to wczesnych short – runów i umiejętność wykonywania samodzielnej waloryzacji. Spawy nie ułatwia także fakt, że model ten to maszyna z okresu Pierwszej Wojny Światowej, a więc klasyczny „szmatopłat”. Dodatkowym utrudnieniem jest także skala 1/72 a więc wszystko jest tu małe, wymaga uwagi pracyzji. Czy warto? Moim zdaniem tak, ponieważ innej alternatywy nie ma. Można owszem kupić gdzieś na aukcjach oryginalny zestaw Pegasusa, ale nie znajdziemy w nim dodatków opracowanych współcześnie, można też czasem dostać zestaw Airfixa, ale jest on znacznie starszy, bo pierwszy raz wydany w 1967r. Warto się zatem zastanowić nad nową propozycją Grand Models, bo samolot piękny o klasycznej linii i może być cennym uzupełnieniem kolekcji.  

 

Dziękuję producentowi, firmie Grand Models za przekazanie modelu na potrzeby recenzji,

Marcin „Marwaw” Wawrzynkowski

 

 

 

 

Partnerzy

  
                 

 

Kluby modelarskie

 

 
       
                 
                 

 

DMC Firewall is a Joomla Security extension!