Tej jesieni w IBG...

Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami na przełomie września i października na rynek trafiły nowe propozycje firmy IBG Models, z bardzo długo oczekiwanymi modelami samolotów myśliwskich PZL P.11a i PZL P.11g „Kobuz”. Poza tymi dwoma zestawami, które mają szanse stać się bestsellerami na naszym rynku modelarskim, do sprzedaży trafił także kolejny model brytyjskiego czołgu szybkiego Crusader, tym razem w wersji Mk.III oraz model niszczyciela HMS „Glowrom” Tradycyjnie wszystkie nowości zostaną omówione w jednym artykule, przy czym więcej uwagi poświęcę produktom zupełnie nowym, zaś w przypadku pozostałych skupię się na różnicach w stosunku do poprzednich zestawów. Pierwsza rzecz jaka rzuca się w oczy, i to w stosunku do wszystkich zestawów to zmiana logo firmy – Bf-108 zastąpił wizerunek P.11c. Oczywiście zmiana In plus.


 NA NIE WSZYSCY CZEKALI

Nazwa modelu:  PZL P.11a Polish Fighter
Producent: IBG Models
Nr katalogowy: 72517
Skala: 1:72
Tworzywo: wtrysk
Malowanie:  3 x Polska,  

Nazwa modelu:  PZL P.11g „Kobuz” Polish Fighter
Producent: IBG Models
Nr katalogowy: 72523
Skala: 1:72
Tworzywo: wtrysk
Malowanie:  1 x Polska, 2 x malowania alternatywne

Modele samolotów myśliwskich z rodziny PZL P.11 IBG Models miało w planach od dawna, lecz na rynku pojawiły się one na przełomie września i października bieżącego roku. Jakie były powody, że warszawski producent nie zaczął od wydania sztandarowej pozycji z tej serii czyli P.11c można się jedynie domyśleć. Zapewne nie bez znaczenia pozostawał fakt, iż na rynku od pewnego czasu znajduje się doskonały zestaw do budowy P.11c z firmy Arma Hobby i siłą rzeczy rozpoczęły się spekulacje, który zestaw lepszy. Zdając  sobie sprawę, że nie uniknę porównań, już podczas pisania tej recenzji, postanowiłem sobie, że opiszę dokładnie co mam przed sobą w pudełkach i własne odczucia związane z oglądaniem podzespołów obu zestawów, zaś opinię który zestaw lepszy, każdy wyrobi sobie sam.

Oba nowe zestawy IBG Models zapakowano w standardowe pudełka w standardowej szacie graficznej z całkiem przyjemnymi dla oka dynamicznymi grafikami. Mi osobiście się podobają. Każdy zestaw to dwie torebki z elementami z szarego polistyrenu, jedna ramka przezroczysta, blaszka, kalkomania i oczywiście instrukcja. Pierwszy rzut oka i od razu widać, że IBG opracowało swe nowe modele według dotychczasowej, sprawdzonej filozofii polegającej na wykonaniu sporej ilości niewielkich ramek wtryskowych, umiejętnie zestawionych z sobą, co daje możliwość wprowadzenia na rynek dużej ilości zestawów, bez ponoszenia nadmiernych nakładów na ich opracowanie i produkcję.

Kadłub w obu modelach ma podział klasyczny na prawą i lewą połówkę. Od dołu doklejamy element z wlotem powietrza do gaźnika i zbiornikiem paliwa. IBG nie zastosowało patentu znanego z modeli Arma Hobby w wykonaniem tego elementu jako integralnego z goleniami podwozia głównego. Podczas klejenia zobaczymy, czy była to dobra decyzja. W przypadku P.11g na ramce poza kadłubem znajdują się osłona silnika oraz pierścień Townenda. Przy wycinaniu tego ostatniego trzeba będzie bardzo uważać z uwagi na dużą ilość kanałów doprowadzających tworzywo. Detal ten można łatwo uszkodzić.

Ramka z kadłubem P.11a zawiera także połówki, dolną część ze zbiornikiem paliwa, osłonę silnika i element ramy. Mamy tam także tablicę przyrządów, gładką i równą, ponieważ nakleimy na nią kalkomanię, lub też zastąpimy ją gotową z Yahu. Niecierpliwy wykorzystają pewno tablicę do P.11c, cierpliwsi trochę poczekają, bo raczej Yahu tego tak nie zostawi.

Same połówki kadłuba mają bardzo pięknie oddaną fakturę powierzchni – delikatne wklęsłe linie podziału i wypukłe nity. Zabrakło natomiast bardziej zdecydowanego zaznaczenia podłużnych listew wzmacniających kadłub. Nie robię z tego jednak problemu, bo żaden z producentów nie pokusił się o takie rozwiązanie. Poprawiałem to zarówno w Mirage jak i w obu modelach Arma Hobby. Poprawię i tutaj. Wewnątrz w obrębie kokpitu odtworzono także strukturę konstrukcji kadłuba.

PZL P.11g "Kobuz"  
PZL P.11a  

Płat w obu modelach składa się z trzech elementów. Pojedyncza góra, do której doklejamy dwie dolne części. Ponieważ w obu samolotach płaty różniły się znacznie od siebie, także na potrzeby obu zestawów opracowano je osobno. Na plus obu zestawów, przynajmniej dla mnie, jest opracowanie lotek, jako osobnych elementów.

Faktura płatów to to niemalże wyznacznik jakości modeli samolotów konstrukcji Z. Puławskiego. Zwłaszcza w skali 1/72. Arma Hobby poradziło sobie z tym bardzo dobrze, choć znaleźli się i tacy, którym się liczba żłobków na milimetr kwadratowy nie zgadzała. A jak z tego testu wychodzi IBG?

Ano bardzo dobrze. Linie podziału delikatne i równe, faktura blachy Vibault także trzyma skalę, jest ledwie widoczna, ponadto uwzględniono wszystkie pokrywy listwy itp. Sam osobiście nie będę oglądał tego pod elektronowym mikroskopem i pod różnymi katami padania światła i wynajdował mankamenty wielkości bakterii, żeby potem dojąć do wniosku, że po pomalowaniu i tak tego nie będzie widać. Do mnie osobiście sposób wykonania płata przez IBG w pełni przemawia.

Pozostałe elementy modeli rozmieszczono na kilku niewielkich ramkach, z których wspólne są jedynie A, B, N, J, V natomiast pozostałe z uwagi na różnice konstrukcyjne pomiędzy oboma samolotami nie powtarzają się.

Jakość ich wykonania jest także bez zarzutu, jedynie niewielkie jamy skurczowe pojawiły się na żebrowanej chłodnicy oleju (w recenzowanych egzemplarzach akurat były one prawidłowe) oraz aerodynamicznych osłonach kół podwozia głównego w przypadku „Kobuza” Może pojawić się problem, jeśli będziemy chcieli wyrównać powierzchnię osłon i nie zniszczyć delikatnych nitów. Co do chłodnicy, nie  jest to jakaś straszliwa wada, ale jeśli ktoś naprawdę MUSI to poprawić, na chwile obecną można zastosować blaszkę Parta do modeli P.11c lub poczekać na reakcję producentów żywic. Jako wadę wręcz straszliwą co niektórzy wskazywali śmigło składające się z jednego elementu, przez co trzeba na trochę sięgnąć po pilnik lub papier ścierny. No ok, niech będzie.

Części z szarego polistyrenu uzupełnione zostały o elementy przezroczyste, czyli popularnie mówiąc „szkło”. Jest to pojedyncza, podłużna ramka wspólna dla wszystkich wersji P.11 jeśli nie także P.24. Znajdziemy zatem trzy rodzaje wiatrochronów do wersji z otwartymi kabinami, jak zamknięte osłony kabin, zarówno do „Kobuza” jak tureckiej wersji P.24. Jest także trochę innych drobiazgów. Szkło może wydawać się nieco grube, ale jest czyste i przejrzyste więc nie ma co mnożyć teorii spiskowych co do obecności na blaszce ram oszklenia.

Tak, dołączona do obu zestawów blaszka fototrawiona jest uniwersalna podobnie jak „szkło” do wszystkich wersji. Znajdziemy na  niej wszelkiego rodzaju naciągi, podzespoły silnika, pasy uprzęży, no i właśnie ramy oszklenia. Moim zdaniem raczej nie chodziło to o próbę rozpaczliwego ratowania nieco grubego oszklenia przed świętym gniewem mniejszych i większych speców od wszystkiego, ale raczej uatrakcyjnienie istniejącego zestawu. Kto chce niech się bawi. Podobny patent zastosowała przecież Arma Hobby. Oczywiście blaszkę uzupełnia klisza z nadrukowanymi szybami. Także uniwersalna, do wszystkich wersji.

PZL P.11g "Kobuz" PZL P.11a

Kalkomanie do obu modeli zostały opracowane i wydrukowane w firmie Techmod. Zastosowano w nich nową technologię i nieco grubszą błonę. To rozwiązanie akurat doskonale się sprawdziło, wie o tym każdy, kto miał do czynienia z kalkami w Hurricane z Arma Hobby (znowu przewija się Arma – nic nie poradzę).

Kalkomanie umożliwiają wykonanie każdego z modeli w jednym z trzech malowań. W przypadku P.11a będą to:
- samolot ze 113 Eskadry Myśliwskiej, Warszawa,
- samolot 7.35 ze 112 Eskadry Myśliwskiej, Lotnisko Zaborów, Wrzesień 1939r.
- samolot 7.20 ze 114 Eskadry Myśliwskiej, Lotnisko Poniatów, Wrzesień 1939r.
To ostatnie malowanie jest szczególnie ciekawe ponieważ numer oraz godło zostały zamalowane kolorem khaki i prześwitywały spod jego warstwy.

Inaczej przedstawia się sprawa malowań P.11g „Kobuz”. O tym samolocie wiadomo, że istniał pojedynczy egzemplarz i nawet został użyty bojowo, ale nie zachowały się jego zdjęcia. Mamy zatem hipotetyczne malowanie tego samolotu, którą możemy ozdobić numerem „1” w jednej z trzech wersji. Dwa pozostałe malowania są czysto hipotetyczne i ukazują jak mogłyby wyglądać samoloty tego typu, gdyby zdążyły wejść do służby w Brygadzie Pościgowej, w wojna wybuchłby na przykład w 1941r. Taka „Operacja Pętla”.

Na koniec kilka słów o instrukcji, bo i tutaj pojawiła się jedna istotna zmiana w stosunku do innych modeli tego producenta. Pojawiły się bowiem notatki o historii pierwowzorów obu modeli, a także czytelne wskazania dotyczące kolorystyki wnętrza, czyli rzeczy których dotychczas brakowało. Schematy montażowe mają postać czytelnych rysunków, jakie od pewnego czasu producent stosuje.

Teraz nie pozostało nic innego, jak kilka słów podsumowania obu nowych modeli IBG. W ramkach robią bardzo pozytywne wrażenie, jednakże doświadczenie uczy, że prawdziwym testem będzie wzięcie ich na warsztat. Wtedy okaże się jak jest ich sklejalność, wzajemne spasowanie elementów i podatność na waloryzacje i przeróbki. Na dzień dzisiejszy mogę ograniczyć się do stwierdzenia, że jeżeli model PZL P.11c z Arma Hobby bez zastanowienia się można polecić jako pierwszy model dla osób zaczynających przygodę z modelarstwem, to PZL P.11a/g z IBG Model powinien być jednym z kolejnych.

NADCIĄGA KRZYŻOWIEC


Nazwa modelu:  Crusader Mk.III
Producent: IBG Models
Nr katalogowy: 72068
Skala: 1:72
Tworzywo: wtrysk, elementy fototrawione
Malowanie: 1 x Polska, 2 x Wielka Brytania


Kolejnym nowym modelem, jaki znalazł się w ofercie IBG Models, jest kolejne wcielenie czołgu szybkiego Crusader, tym razem w wersji Mk. III. O bardzo wysokiej jakości tego modelu mogliśmy się przekonać osobiście, kiedy to kleiliśmy poprzednie jego wersje, czyli Mk.I oraz AA. Model oczywiście bazuje na ramkach znanych w wcześniejszych wersji, a komplet ramek do Mk. III jest wypadkową tego, co było we wcześniejszych zestawach, wzbogaconą o nowe ramki. Ta sama jest także fototrawiona blaszka.

Nowe ramki to oczywiście wieża wraz z armatą kalibru 57mm i błotniki. Ciekawa sprawa, że mamy tu ich dwa rodzaje, w zależności od tego, czy wybierzemy opcję bocznymi osłonami, czy też nie. Odnośnie jakości wyprasek, to nie ma się co powtarzać, poprzedniego Crusadera skleiłem w ciągu jednego popołudnia, więc i z tym modelem będzie pewnie podobnie.

Kalkomania dołączona do zestawu zawiera komplet oznaczeń dla trzech pojazdów. Pierwsze z nich to pojazd o nazwie własnej „Kasia” z 1 Dywizji Pancernej, z okresu jej stacjonowania w Wielkiej Brytanii w 1942r. Druga maszyna nosi oznaczenia 6 Dywizji Pancernej z okresu walk w Tunezji w 1943r. Trzeci wariant malowania jest bardzo atrakcyjny z uwagi na efektowny pustynny kamuflaż pojazdu z nieustalonej jednostki walczącej w 1942r. w Afryce Północnej. Instrukcja natomiast ma identyczną szatę graficzną oraz schematy montażowe jak w przypadku poprzednich modeli.

BOHATER NIERÓWNEGO BOJU


Nazwa modelu:  HMS Glowrom 1948 Britisch G-class destroyer
Producent: IBG Models
Nr katalogowy: 70008
Skala: 1:700
Tworzywo: wtrysk, elementy fototrawione
Malowanie: 1 x Wielka Brytania


Ostatnią nowością, jaką IBG Models przygotowało tej jesieni jest miniatura brytyjskiego niszczyciela HMS „Glowrom”, który do historii przeszedł tocząc heroiczny bój z niemieckim krążownikiem ciężkim „Admiral Hipper”. Jeżeli jednak ktoś chciałby zbudować swą miniaturę w konfiguracji z tego właśnie okresu, czeka go trochę przeróbek, ponieważ nowy zestaw umożliwia budowę modelu z okresu przedwojennego, a dokładnie z 1938r. Czyli klasyczny niszczyciel bez żadnych wojennych modyfikacji.

Zestaw składa się z czterech ramek, przy czym nowe ramki to B oraz I, pozostałe są znane z modelu „Garlanda”. Blaszka fototrawiona oraz kalkomania są uniwersalne, znamy je z modeli „Garlanda” oraz „Ithuriela”, zobaczymy je także w trzech kolejnych modelach, jakie IBG ma w zapowiedziach.

W ten sposób kończymy przegląd nowości, jakie firma IBG Models przegotowała tej jesieni. Dla pełnego obrazu należałoby wspomnieć, iż model PZL P.11a jest także oferowany jako dwupak wraz z modelem samolotu bombowego PZL-37b „Łoś”. Modelarze zatem mają do dyspozycji nowe ciekawe zestawy, i to dobrze opracowane. O wysokiej jakości modeli niszczycieli czy Crusaderów pisaliśmy niedawno, zaś modele obu myśliwców zamierzamy niedługo przetestować. Efekty tych testów oczywiście pokażemy na naszym portalu.


Dziękujemy producentowi, firmie IBG Models, za przekazanie modeli na potrzeby recenzji.
Marcin „Marwaw” Wawrzynkowski
   

Partnerzy

             
                 
                 

 

Kluby modelarskie

 

 

 

 
                 
                 
                 

 

DMC Firewall is developed by Dean Marshall Consultancy Ltd