To jednak wojna... - TKS - 1/35 - IBG Models

Wykorzystane zestawy:
- Tankietka TKS z NKM wz.38 FK-A 20mm, IBG Models, Nr kat. 35046
- Figurki Mirage Hobby,

Kleje:
- Tamiya Extra Thin, cyjanoakrylowe,

Farby:
- podkład Tamiya Surfacer 1200,
- HATKA Orange line,
- HATKA Red line,
- Hataka Blue line
- Vallejo

Chemia modelarska:
- Płyn do zmiękczania kalkomanii Mr. Mark Setter,
- Vallejo Matt Verniks,
- Suche pigmenty Vallejo,
- kredki Tamiya.


Kiedy na moim biurku wylądowało charakterystyczne zielone pudełko z sympatyczną zawartością, wiedziałem już w jaki sposób zaprezentuję miniaturę, która miałem zbudować. Wiedziałem także, że model ten zostanie przekazany do Muzeum Obrony Wybrzeża w Helu, na wystawę poświęconą pojazdom wojskowym Kampanii Wrześniowej w 1939r.

Kiedyś jeden z Kolegów miał koncepcję budowy dioramy ukazującej pojazdy, żołnierzy i osoby cywilne na drodze przed jakąś wiejską zagrodą. Miało to się nazywać „A więc wojna?” Ponieważ na naszych muzealnych magazynach było kilka figurek pasujących do tej scenki, postanowiłem je wykorzystać. Czyli zbudować dioramę. Nie miałem zamiaru jednak podkradać koncepcji kumplowi, dlatego zdecydowałem się nieco inną scenografię jak i nazwę, ale o tym później. Na razie skupmy się na klejeniu modelu tankietki.

Budowę zacząłem od sklejenia wanny pojazdu i podzespołów układu napędowego. Tu nie było żadnych problemów wszystko pasowało do siebie idealnie.

Potem postanowiłem zamontować gąsienice. Zdecydowałem się tak taką a nie inną kolejność budowy, gdyż wiedziałem, że drobniutkie, ogniwkowe gąsienice, zwłaszcza pojedyncze ogniwa mogą dać nieźle w kość. Poza tym przyklejane na polakierowane powierzchnie mogą poodpadać podczas dalszych etapów prac. Muszę przyznać, że montaż gąsienic należał do najtrudniejszych etapów pracy. Łatwo nie było, ale udało się. Gąski znalazły się na kołach. Po dokładnym wyschnięciu kleju, obrobiłem i wyrównałem krawędzie gąsienic.

Potem przyszła kolej na górną część kadłuba. Początkowo miałem zamiar wykonać od podstaw kompletną strukturę wnętrza, ale kiedy zdałem sobie sprawę, że w takiej konfiguracji, w jakiej mam zamiar wyeksponować mój model, niewiele będzie widać, dałem sobie spokój. Z zadowoleniem stwierdziłem jednak, że wszystkie elementy kadłuba bardzo dobrze do siebie pasują.

Następnie zabrałem się za wnętrze. Tutaj musiałem nieco wykazać się własną inwencją, gdyż wyposażenie odnosi się do wersji pojazdu z nkm-em a nie z działkiem. Nie roztrząsając co producent miał na myśli (od tego mamy lepszych specjalistów), wykonałem skrzynki amunicyjne, różnego rodzaju pokrywy, przewody czy obejmy. Dokumentacji na szczęście nie brakuje, więc miałem z czego korzystać. Zrobiłem także odpowiednią ilość imitacji magazynków do działka 20mm.

Malowanie odbywało się w ten sposób, że po pokryciu podkładem cały model, zarówno od zewnątrz jak i w środku pokryłem kolorem bazowym – w tym wypadku z palety Hataka Orange Line, a następnie już akrylami i przy pomocy pędzli pomalowałem wszystko co miało kolor inny niż podstawowy. Po zakończeniu malowania wkleiłem w wannę wszystkie podzespoły wnętrza. Prace nad wnętrzem zakończyłem pokryciem go matowym werniksem, zapuszczeniem delikatnego washa i naniesieniu w kilku miejscach palm, zacieków i zabrudzeń typowych dla wnętrza bojowego pojazdu.

Równolegle do modelu TKS-a powstawały figurki. Dysponowałem załogą tankietki z zestawu oraz dwoma żywicznymi  figurkami firmy Mirage Hobby – podoficerem czołgistą oraz starszym panem z łopatą. Zmontowanie ich nie nastręczało jakiś większych problemów, inna sprawa to malowanie. Nie jestem modelarzem figurkowcem, więc pomalowałem jak umiałem, podglądając w necie i prasie modelarskiej, jak to robią inni. Wyszło, jak wyszło. Trudno.

Teraz mogłem złożyć w całość model tankietki. Najpierw należało „posadzić” na swoim miejscu kierowcę dokleić przednią i tylną płytę, a następnie dokleić górę kadłuba. Tyle teoria. Praktyka natomiast była taka, że moja ingerencja w zestaw spowodowała, że nie wszystko do siebie ładnie pasowało. Dałem jednak radę…

… i mogłem zabrać się za nakładanie kolejnych kolorów kamuflażu. Malowałem podobnie jak w przypadku koloru bazowego lakierami z palety Hataka Orange Line. Postanowiłem pomalować model bez użycia  szablonów z wolnej ręki. Po zakończeniu malowania stwierdziłem jednak, że w przypadku kolejnych modeli użyję jednak szablonów z papieru i blue taca, unikając w ten sposób poprawek malarskich. Potem podobnie jak w przypadku wnętrza za pomocą farb akrylowych pomalowałem wszystko to, co miało kolor inny niż barwy kamuflażu i nałożyłem część śladów eksploatacji, czyli matowy werniks, ale z dodatkiem niewielkiej ilości szarej farby, takie dwa w jednym werniks i wasch. Troszkę obić, trochę rdzy na kolektorze spalin. Błoto i kurz pojazd miał dostać dopiero po ustawieniu na dioramie.

Za którą zabrałem się po zakończeniu prac nad pojazdem i figurkami. Po raz kolejny tak się zdarzyło, że kiedy pracowałem nad tym modelem Koledzy z BSMH „Perun” wybrali się na inscenizację szarży pod Krojantami. Przywieźli stamtąd mnóstwo klimatycznych zdjęć, wśród nich zbudowanej przez nich przydrożnej kapliczki, tzw. „Cierpiałki”. To było to! Kapliczka tak mi się spodobała, że postanowiłem umieścić na mojej dioramce także element o charakterze religijnym, co powinno dodać dramaturgii budowanej scence. Sama kapliczka wraz z ogrodzeniem powstała z kawałków polistyrenu. Kiedyś w podobny sposób wykonałem sławojkę, więc stwierdziłem, że nie będę marnować pieniędzy na zestawy żywiczne.

Wymyśliłem taką koncepcję mojej scenki - załoga TKSa do której dołącza jakiś podoficer z innego pojazdu obserwuje miejsce, gdzie miały być widziane pierwsze oddziały niemieckie. Widział je napotkany starszy pan, a teraz mocno zaniepokojony opowiada Pancernym, co widział. Kierowca siedzi w wozie z włączonym silnikiem, dowódca obserwuje przez lornetkę wskazane miejsce, zaś podoficer konfrontuje z mapą uzyskane informację i jeszcze nie dowierza, że „to jednak wojna!” Rozważałem różne rozstawienia elementów dioramy, jednak ostatecznie zdecydowałem na układ jaki przedstawiłem na zdjęciach. W kapliczkę wstawiłem ostatecznie ikonę z Matką Boską bo własnoręczne próby wykonania figury Madonny spełzły na niczym, a efekt mógłby obrazić uczucia religijne niejednej osoby.

Ostatnim etapem prac było umieszczenie pojazdu i figurek na dioramie, wykonanie terenu i roślinności. Do tego celu użyłem mojego standardowego zestawu trawek i posypek do kolejki. Początkowo nie byłem zadowolony z efektu, całość kilka razy poprawiałem, nie zmieniając jednak ogólnego układu całej scenki. Na samym końcu naniosłem trochę błota i kurzu na gąsienice TKS-a.

Po raz kolejny IBG Models udowodnili, że robią modele na znakomitym, światowym poziomie. Model TKS-a jest bardzo dobrze opracowany i może go skleić modelarz nawet o niewielkim doświadczeniu, jeżeli oczywiście wybierze zestaw Smart, gdzie uniknie montażu ogniwkowych gąsienic. Dla zaawansowanego modelarza, będzie to wspaniała baza na stworzenie bardzo wiernej i repliki tego niemal kultowego pojazdu.

 

Dziękujemy producentowi firmie IBG Models za przekazanie zestawu na potrzeby relacji.

Marcin "Marwaw" Wawrzynkowski

Partnerzy

  
                 

 

Kluby modelarskie

 

 
       
                 
                 

 

DMC Firewall is a Joomla Security extension!