Przeprawa pontonowa PP-64 Wstęga - 1/72 - GPM Models

Wykorzystane zestawy:
- KUTER KH-200 z przyczepą, GPM Models, 3D-72- 04
- Samochód cieżarowy KRAZ 255B, GPM Models, 3D-72- 93
- Pontony środkowe PP-64, GPM Models, ZYW-ŻW-157-72
- Pontony brzegowe PP-64, GPM Models, ZYW-ŻW-156-72
Kleje:
- Tamiya Extra Thin, cyjanoakrylowe, wikol
Farby:
- podkład Tamiya Surfacer 1200,
- Bilmodel, Hataka, Vallejo
Chemia modelarska:
- Płyn do zmiękczania kalkomanii Mr. Mark Setter,
- Vallejo Matt Verniks,
- Suche pigmenty Vallejo.
- Masy akrylowe AK Interactive, Piedra,
- trawki i posypki Heki, Faller 

Do wykonania tej dioramy zostałem niejako wytypowany trochę poza moimi plecami, przez moich dwóch serdecznych Kolegów,  Grzesia i Tomka, pierwszy z nich szukał kogoś, kto byłby w stanie zrobić dioramę z imitacją wody, drugi po prostu wskazał na mnie. Ponieważ chodziło dioramę przedstawiającą przeprawę pontonową PP-64 „Wstęga”, którą od pewnego czasu ma w ofercie firma GPM zgodziłem się, bo zawsze chciałem pobawić się wydrukami 3D tego producenta. Pontony jak pontony, ale do kompletu dostałem miniaturę kutra KH-200 wraz z przyczepą, a miało się okazać, że to nie koniec atrakcji.

Ponieważ finalnie moja diorama miał służyć prezentacji obu zestawów podczas różnego rodzaju imprez modelarskich, w jakich bierze udział firma GPM, musiałem najpierw przemyśleć jej koncepcję, żeby potem nie narobić Kolegom kłopotu. Miała być zatem solidna i bezobsługowa, ale też i w miarę efektowna. Tak właśnie zamierzałem ją wykonać. Robiłem to w przerwach pomiędzy innymi projektami, wykonując jej poszczególne elementy.

Zacząłem od kutra KH-200 i przyczepki używanej do jego transportu. Zestaw składa się z dość sporej ilości drobnych i delikatnych elementów. Wszystko to trzeba poodcinać od tzw. suportów czyli cieniutki pręcików, drukowanego odpowiednika klocków wlewowych w modelach żywicznych. Trzeba się z tym obchodzić bardzo ostrożnie, ja do wycinania używałem piłki – żyletki, zwykłej żyletki wspomagałem się też precyzyjnym nożykiem Olfy. Udało mi się nic nie uszkodzić. Teraz wystarczyło trochę oczyścić miejsca po odciętych suportach i można było zabrać się za klejenie. Zarówno kuter jak i przyczepkę skleiłem w kilka większych modułów, które zamierzałem połączyć w całość dopiero po zakończeniu malowania miniatury.

Postanowiłem moją scenkę umieścić w epoce PRL-u, czyli zarówno pontony, jak i kuter miały otrzymać jednolite ciemnozielone malowanie. Jedynie denną część kutra pomalowałem na czerwono, gdyż tak pomalowany był egzemplarz muzealny w nieistniejącej już wystawie plenerowej w 8 Pułku Przeciwlotniczym w Koszalinie. Po prostu podobała mi się taka kolorystyka, w sieci jest sporo zdjęć tych kutrów, zaś malowania ich są bardzo różnorodne. Trzeba po prostu dobrać je wedle uznania. Sam proces malowania nie odbiegał w znaczący sposób od innych moich modeli, podkład Tamiyi, farby tym razem Bilmodele, po wychynięciu złożyć w całość.

No nie do końca, konieczne jeszcze było doklejenie kilku drobiazgów takich jak kotwica i bosak, położenie matowego werniksu i dodanie w kilku miejscach śladów eksploatacji. Uznałem też, że zawieszenie przyczepki lepiej zostawić ruchome, dzięki temu można będzie ją ustawiać w kilku miejscach na dioramie.  Kuter przykleiłem do przyczepki. Początkowo  miał on być „zwodowany” i zabezpieczać przeprawę przed nurtem rzeki, ale z uwagi na cel wykonywania tej dioramy, czyli prezentacja zastawów użytych do jej wykonania, postanowiłem wyeksponować także podwodną część kutra wraz z pędnikiem i sterami.

 Sklejenie w całość pontonów nie stwarzało żadnych trudności, bo co może być trudnego w złożeniu w całość dwóch idealnie pasujących do siebie elementów? Może tylko to, że te czynność należało powtórzyć kilkanaście razy. Po pomalowaniu, zacząłem analizować możliwości skonfigurowania przeprawy. Na podstawie zdjęć znalezionych w necie uzyskałem cztery opcje, z których Grzesiek wybrał tę, przedstawioną na zdjęciu z prawej strony na dole.

Można zatem było zabrać się za zasadniczy montaż dioramy. Nie chciałem by była przesadnie wielka, wybrałem raczej optymalne rozmiary podstawy, którą zrobiłem z kilku warstw tektury. Miejsca styku poszczególnych kawałków tektury wypełniłem plasteliną, podobnie jak imitację brzegu, już na późniejszym etapie budowy. Imitację wody wykonałem w identyczny sposób jak w przypadku budowanych do linii wodnej mikromodeli okrętów. Piaszczysty brzeg rzeki oraz rzadką roślinność zarobiłem ze specjalnych  akrylowych specyfików, trawek elektrostatycznych i innych akcesoriów z których zazwyczaj korzystają modelarze kolejkowi. Jednocześnie napomknąłem Grześkowi, że  na tej przeprawie warto ustawić jakiś pojazd. Zanim się zorientowałem…

…zostałem zawezwany do najbliższego paczkomatu, skąd wyciągnąłem jeszcze ciepłą miniaturę samochodu ciężarowego Kraz 255B, która to dopiero co weszła do oferty GPM-u. Model oczywiście zrecenzowałem, przy czym na jednej z grup na Facebooku wywiązała się żenująca dyskusja na temat cen modeli, której konkluzją było mniej więcej, że polscy producenci powinni modele rozdawać za darmo i jeszcze pokrywać koszty przesyłki. Stwierdziłem, że nic tam po mnie i raczej się udzielać tam nie będę. Zabrałem się natomiast za Kraza. Proces klejenia przebiegał identycznie jak w przypadku kutra z przyczepką. Wycięte części posklejałem w większe segmenty. 

Z zadowoleniem stwierdziłem, że wszystko pasuje do siebie idealnie. Model można spokojnie złożyć w całość i nic się nie rozjedzie. Stelaża z rozpiętą plandeką postanowiłem nie przytajać na stałe do skrzyni ładunkowej. 

Wykorzystałem za to arkusik z czarnego Bristolu, na którym wycięto ploterem sporo bardzo przydatnych, finezyjnie wykonanych drobnych detali. Takich ja grill chłodnicy, lusterka czy wycieraczki. Było nawet logo KRAZ z odpowiednim napisem widocznym jedynie przez szkło powiększające. To naprawdę robiło robotę.

Malowanie przebiegało także w identyczny sposób jak w przypadku kutra i przyczepki. Kolor bazowy, czyli ciemnozielony położyłem przy pomocy aerografu, zaś  w pozostałych przypadkach były to farby akrylowe oraz staroświeckie pędzelki. 

Skrzynię ładunkową oraz stelaż koła zapasowego przykleiłem do ramy z silnikiem.  Zanim zamontowałem szoferkę, musiałem wkleić oszklenie wykonane metodą vacu. Wkleić to za duże słowo, wcisnąć do środka bo pasowało idealnie. Dokleiłem też wycieraczki. Wycięte laserem wyglądały lepiej niż te wydrukowane. Deska rozdzielcza dostała imitacje zegarów, które zostały mi po B-29, klejonym w tym samym czasie.

Potem szoferka znalazła się na swoim miejscu, więc można było zająć się pracami końcowymi takimi jak naniesienie śladów eksploatacji czy werniks. Odpuściłem sobie werniksowanie szoferki, podobało mi się takie satynowe wykończenie, takie nowe. Widziałem takie KRAZY kiedy Armia Radziecka stacjonowała w Białogardzie, gdzie mieszkałem jako dziecko i dorastający chłopak.

Ciężarówka podobnie jak kuter nie została przyklejona do dioramy. Chciałem dać możliwość dowolnego komponowania scenek, może w przyszłości KRAZA zastąpi inny pojazd. Poprzyklejałem za to takie gadżety jak kotwice, koła ratunkowe, liny i bosaki. W skład zestawu przeprawy pontonowej wchodzą jedynie kotwice, koła ratunkowe dostałem wraz z KRAZem, bosaki dorobiłem we własnym zakresie. Ich rozmieszczenie rozplanowałem, wzorując się na zdjęciach z netu. Na tej podstawie zrobiłem też imitację czegoś, co udawało reling. Po prostu stalowe pręty z rozpiętą pomiędzy nimi liną. Także na podstawie zdjęć naniosłem na powierzchnię przeprawy  ślady eksploatacji.

W ten sposób dotarłem do końca. W sumie praca była bardzo przyjemna, wręcz relaksująca. W organoleptyczny sposób przekonałem się, że drukowane zestawy GPM-u to produkty naprawdę wysokiej jakości. Producent słusznie zbiera za nie pochwały, bo nie sprawiają naprawdę żadnego problemu podczas budowy. Mam nadzieję, że moja dioramka, będzie dobrze służyła Kolegom z GPM-u w promowaniu ich działalności. 

 

Marcin "Marwaw" Wawrzynkowski

 

 

 

Partnerzy

               

Kluby modelarskie

 

 
       
                 
                 

 

DMC Firewall is developed by Dean Marshall Consultancy Ltd