W Pudle -samolot myśliwski PZL P.11c -1/48 - Arma Hobby

Model: PZL.P.11c Expert Set, Nr kat.: 40001
Skala: 1:48
Producent: Arma Hobby
Tworzywo: model wtryskowy plus elementy fototrawione, maski,
Malowanie: 3 x Polska + bonus, 1 x Rumunia


Nie wiem dlaczego tak się dzieje, ale kiedy lat temu chyba ze dwadzieścia ukazywał się pierwszy wtryskowy model myśliwca PZL P.11c lament i skowyt podniósł się straszliwy. Producenta, czyli Mirage Hobby odżegnano od czci i wiary, a model zanim się ukazał został okrzyknięty jako beznadziejny. Dziwna sprawa, bo kiedy teraz na rynku modelarskim Arma Hobby debiutuje ze swoim pierwszym modelem opracowanym  w skali 1/48, a jest nim także P.11c, także teraz dochodzą nas jęki i zawodzenia w czyśćcu potępionych, jakiego to beznadziejnego gniota Arma tym razem wypluła z siebie. No cóż, dziś z paczkomatu wyciągnąłem ten „model hańby”, więc pora zajrzeć do pudełka. 

Jest ono nieco większe od tych, w jakie firma pakuje swoje modele w skali 1/72, ale tylko nieznacznie. Zdobi je jak zwykle piękny boxart, przedstawiający scenę, można powiedzieć, po robocie. Ppor. Pil. Tadeusz Sawicz obserwuje swoje dzieło, płonącego He-111. Wszystko to w kontrastującej z groźną przecież sytuacją scenerią wschodu, lub zachodu słońca. Nie wiem dokładnie, klimat w każdym razie jest. Pewnym nowym rozwiązaniem jest umieszczenie zawartości pudełka w tekturowej wkładce, co doskonale zabezpiecza zawartość pudełka i jednocześnie usztywnia je.

Projektując swój model P.11c w skali 1/48 Arma Hobby powróciła do koncepcji rozmieszczenia wszystkich elementów modelu na pojedynczej ramce wtryskowej. Dlatego jest ona nieco większa, ale nie też przesadnie wielka. Do produkcji ramek użyto polistyrenu o jasno szarej barwie, znanego z wcześniejszych modeli tego producenta.

Jak twierdzi producent projektowaniu modelu przyświecała koncepcja, że ma on być prosty w budowie, przyjazny dla modelarza i podatny na wykonywane we własnym zakresie przeróbki czy waloryzacje. Dlatego też kadłub, który ma klasyczny podział na lewą i prawą połówkę, z jednej strony odtworzono praktycznie całą fakturę wewnętrzną w obrębie kokpitu oraz luków inspekcyjnych znajdujących się za nim a jednocześnie zrezygnowano z części szwów nitowych oraz listew wzmacniających pomiędzy kabiną a usterzeniem. Na ich brak już narzekano, kiedy producent pokazał pierwsze rendery 3D. Był to jednak ze strony producenta celowy zabieg, gdyż wykonanie tych wszystkich detali wymagałoby użycia form suwakowych, co z kolei odbiłoby się na wzroście ceny zestawu. Osobiście przeszedłem nad tym do porządku dziennego. Swego czasu ponitowałem Mirage Hobby, dołożyłem listwy na tym modelu i o ile pamiętam na kilku żywicznych modelach Army, korona mi z głowy nie spadnie jak zrobię to po raz kolejny. Podwozie ma z kolei klasyczną konstrukcję, to znaczy, że golenie musimy wkleić w kadłub i pilnować geometrii. Producent zaniechał zastosowania swego  sztandarowego patentu znanego ze skali 1/72.

Silnik sprawia bardzo pozytywne wrażenie, detale są szczegółowe i wyraźne w stosunku do tego co będzie widoczne po zamontowaniu osłony. Składa się ona z dwóch części, tylnej i przedniej, w nich montujemy gwiazdę silnika. W przedniej części osłony silnika łezkowate otwory wykonano jako zamknięte. Zeby zamarkować je w pozycji otwartej, możemy je wypełnić czarną farbą, lub jak ktoś chce spróbować wyciąć. Można też poczekać na żywiczne lub fototrawione zamienniki, które pewnie się pojawią. Przypomnę tylko, że w podobny sposób wykonano osłonę silnika w zestawie korygującym do modeli Mirage Hobby wydanego onegdaj pod marką Attack Squadron przez… Arma Hobby.

Ponieważ przez otwartą kabinę widać sporo tego, co dzieje się w kadłubie, producent nie mógł tu pójść na łatwiznę i niczego pominąć. Kokpit jest kompletny, dobrze zdetalowany, jedyne co można dodać to kilka przewodów, np. rozrusznika. Jeśli natomiast chcemy otworzyć zewnętrzne panele dostępowe, musimy jednak poświęcić trochę uwagi na uzupełnienie na przykład osprzętu obu km-ów. Bardzo natomiast ciekawie rozwiązano metodę montażu kół podwozia głównego. Posiadają one bębny hamulców wykonane jako odrębne elementy. Jeśli będziemy ściśle przestrzegać kolejności montażu poszczególnych elementów, to ugięcia opon zbiegną się idealnie z powierzchnią podłoża. 

Najważniejsza sprawa, to oczywiście faktura powierzchni krytych żłobkowaną blachą Wibault, choć po zmianach i modyfikacjach dokonanych przez inż Puławskiego, nazwa ma raczej znacznie potoczne. funkcjonuje także nazwa system Puławskiego. Czy żłobki trzymają skalę i oczywiście czy ich ilość się zgadza. Nie liczyłem, nie mierzyłem bo i po co? Na podstawie tego co widzę, mogę stwierdzić, że Arma wyszła z pojedynku z blachą żłobkowaną zwycięsko, kolejny raz zresztą. Faktura jest delikatna, ładnie oddaje skalę i jest wyraźna, nie jednak na tyle by przeżyć malowanie gęstą farbą przy pomocy pędzla. Lotki stanowią integralną część skrzydeł, żeby je wychylić, potrzebna będzie delikatna przeróbka. 

Podobnie jest z usterzeniem poziomym i pionowym. Jak ktoś chce wychylić stery, musi się troszkę wysilić. Powierzchnia blachy żłobkowanej jest bez także bez zarzutu, jest w końcu identyczna, jak na skrzydłach. Dolna część steru kierunku stanowi osobny element, który trzeba dokleić. Podejrzewam, że w ten sposób projektant modelu chciał zapobiec pojawianiu się jamek skurczowych. Skoro o nich mowa, to kilka znalazłem. Na okuciach ramy kabiny pilota i goleniach podwozia. Teraz gorsza wiadomość, są niewielkie i łatwe do usunięcia.

Oszklenie to tylko i wyłącznie wiatrochron. Trzeba uważać, żeby go nie zgubić, ma niewielkie rozmiary nawet z ramką wtryskową. Poza tym jest bardzo ładnie wykonany, ścianki cienkie i przejrzyste.

Ponieważ model opracowano w standardzie Expert Set, są także dodatki. Fototrawiona blaszka, na której znajdziemy sporo detali kokpitu. Nie ma natomiast tablicy przyrządów pokładowych. Producent postawił bowiem na tablicę wtryskową (widać ją zna zdjęciach przedstawiających kadłub) oraz kalkomanię, o której nieco poniżej. Sam osobiście bardzo się cieszę, że jako elementy fototrawione wykonano wyrzutniki bombowe, możemy je przykleić w różnych miejscach i mamy w ten sposób możliwość wykonania modeli samolotów pochodzących z różnych serii produkcyjnych. Dołączone do zestawu maski ułatwią nam pomalowanie kół i wiatrochronu.

Kalkomania podobnie jak w poprzednich zestawach Arma Hobby została wydrukowana przez firmę Techmod. Nad stroną merytoryczną projektu czuwali Marek Rogusz, Wojtek Matusiak i Grzegorz Mazurowski, co jest gwarancją rzetelności i wnikliwości. Model możemy wykonać w jednym z czterech schematów malowania, które zresztą zostały przedstawione na odwrocie pudełka. 

Mamy zatem do dyspozycji następujące schematy malowania:
•    PZL P.11c, ppor. pil. Tadeusz Sawicz, 114 Eskadra Myśliwska, wrzesień 1939r,
•    PZL P.11c, nr 8.138/62-W numer taktyczny 3, Brygada Pościgowa, wrzesień 1939r, (słynny, eksperymentalny segmentowy kamuflaż)
•    PZL P.11c, ppor. pil. Wacław Łapkowski, 112 Eskadra Myśliwska, wrzesień 1939r, (godło w postaci uskrzydlonej salamandry, wywołało nie tak dawno spore poruszenie)
•    PZL P.11c, nr 8.139, nr taktyczny 323, Oficerska Szkoła Lotnictwa w Cäläraşi (Rumunia) 1942-1943
Jest zatem w czym wybierać, a jeśli kogoś propozycje producenta nie satysfakcjonują, warto przypomnieć, że na rynku jest kilka zestawów kalkomanii wyprodukowanych swego czasu przez Techmod. 

Na zdjęciach powyżej postanowiłem pokazać w zbliżeniach kalkomanię na tablicę przyrządów oraz godło 112 Eskadry Myśliwskiej. Pomimo tego, że pojawiły się zdania, że kwestia godła tej jednostki nie jest jeszcze należycie udokumentowana i dokładnie wyjaśniona, samo malowanie jest na tyle atrakcyjne, że znajdzie wielu amatorów, do których zalicza się także autor tych słów. 

Na samym końcu pozostała do omówienia instrukcja. Od tych od modeli w skali 1/72 różni się jedynie zastosowanym formatem - A4. Druk i szata graficzna są takie, jak w poprzednich modelach Arma Hobby. Ponieważ na etapie produkcji producent wychwycił kilka nieścisłości, znalazły one odzwierciedlenie w erracie, co dobrze świadczy o podejściu do sprawy.
No i co? Jaki jest ten „model hańby”? Moim zdaniem bardzo dobry. Jako zestaw prezentuje się znakomicie, jest pięknie wydany, w niczym nie ustępuje modelom produkowanym za granicą. Oczywiście prawdziwą swoją wartość pokaże on podczas klejenia i wtedy dopiero będzie go rzetelnie ocenić. Wtedy wypowiedzą się ludzie, którzy w przeciwieństwie od internetowych znawców tematu kleją modele a nie wylewają własne żale i leczą kompleksy za pomocą klawiatury komputera. Tego nie ma sensu brać na poważnie. Oczywiście powinna się też znaleźć spora grupa osób, która sklei ten model prosto z pudełka, mając przy tym przednią zabawę, a pewnie znajdą się i tacy, co zaczną od tego zestawu swą przygodę z modelarstwem. Tak już na zakończenie. Pisząc tę recenzję przypomniałem sobie większość moich poprzednich tekstów na temat modeli P.11c. Relację z budowy modelu Mirage Hobby zakończyłem stwierdzeniem, że nie wiem czy doczekam się nowego modelu P.11c w skali 1/48. Cóż, życie lubi zaskakiwać.

 

Dziękuję producentowi, firmie Arma Hobby za przekazanie modelu na potrzeby recenzji
Marcin „Marwaw” Wawrzynkowski

Partnerzy

  
                 

 

Kluby modelarskie

 

 

 

 
                 
                 
                 

 

DMC Firewall is developed by Dean Marshall Consultancy Ltd