Malowanie kamuflażu - HMS Campania - 1/700 - AJM Models

Okręty uczestniczące w działaniach wojennych bardzo często nosiły wielobarwne i efektowne malowanie kamuflażowe. Miało ono na celu utrudnienie wyśledzenia jednostki na morzu lub też wprowadzenie w błąd obserwującego co do klasy okrętu jego wielkości czy też kursu. Modelarze zatem chętnie sięgają po takie właśnie schematy malowania, jednakże ich wykonanie nie należy do czynności łatwych. Mam tu na myśli nie tylko stronę techniczną ale także odpowiedni dobór barw i dokumentację.

 

Budowa modelu okrętu lotniczego HMS „Campania” była dla mnie dobrym pretekstem w jaki sposób powstają kamuflaże na budowanych przeze mnie modelach. Metody są różne. Jedne polegają na czasochłonnym oklejaniu każdego detalu cienką taśmą malarską, oklejaniu modelu kawałkami blue taca i nakładaniu kolejnych kolorów aerografem, inne polegają na malowaniu całego modelu przy pomocy pędzli. Ponieważ nie wyobrażam sobie siebie jak przez kilka miesięcy oklejam niewielki przecież model skrawkami taśmy klejącej, zaś po zastosowaniu metody z Blue tackiem, mój model wyglądałby jak przejściu tajfunu, wybrałem metodę pośrednią. 

 Zdjęcia: Internet

Ale po kolei. Zanim zaczniemy malować warto zadbać o wiarygodną dokumentację, która pozwoli nam zminimalizować ryzyko popełnienia błędu. Podstawą powinny być zdjęcia, najlepiej pokazujące obie burty okrętu. W przypadku HMS „Campania” problemu nie ma bo takie zdjęcia bez problemu można znaleźć w sieci, jak choćby te powyższe.

 AJM Models

Na ich podstawie powstał szkic (zdjęcie z lewej), który wykorzystany został przeze mnie przy malowaniu kamuflażu a także do opracowania schematu malowania (zdjęcie z prawej), który znajdzie się w instrukcji modelu. Zarówno szkic, jak i schemat opracował producent zestawu. Gorzej jest natomiast, kiedy budujemy model okrętu i nie dysponujemy bogatą dokumentacją fotograficzną czy schematami kamuflażu. Jeśli chodzi o okręty z okresu II Wojny Światowej sprawa jest o tyle prosta, że kamuflaże w wielu przypadkach były malowane w sposób symetryczny i możemy zaryzykować. Nie mam natomiast recepty co robić przy takich wzorach kamuflażu jak „Campania”. Nie wiem czy ryzykowałbym malowanie bez dokumentacji.

Budowa modelu przebiegała standardowo. Podzieliłem go sobie na segmenty. Do kadłuba przykleiłem pokłady i maszty oraz trochę drobiazgów. Pokład lotniczy, kominy oraz całą drobnicę zamierzałem malować osobno i montować na kadłubie dopiero po zakończeniu malowania.

Największym wyzwaniem były hydroplany. W zestawie są ich cztery typy czyli Sopwith Baby, Sopwith Stutter, Fairy Campania oraz Schort type 184. Sklejenie tych filigranowych dwupłatów o rozmiarach mniejszych niż paznokieć wymagało wiele precyzji i uwagi, z efektu jestem tak sobie zadowolony.

Teraz mogłem przestąpić do malowania mojej miniatury. Wcześniej napisałem, że wybrałem metodę pośrednią pomiędzy pędzlem a aerografem. Oznacza to, że kolor lub kolory podstawowe i zazwyczaj najbardziej jasne nakładam aerografem. Stanowią one jednocześnie bazę dla kolorów ciemniejszych, występujących w mniejszej ilości, które z kolei nakładam pędzlem. W przypadku „Campnii” aerografem naniosłem trzy kolory – szarobiały, jasno niebieski i jasnozielony. W miejscach gdzie kolory te stykały się z sobą wspomogłem się kawałkami taśmy malarskiej. Używałem lakierów z palety Bilmodelmakers a odcienie dobrałem sam, więc na zdjęciach nie pokazywałem buteleczek z farbą.

Kolejne trzy kolory a więc ciemnozielony, ciemnoniebieski i szaroczarny nanosiłem już przy pomocy cienkich pędzelków retuszerskich. Używałem do tego farb akrylowych, w tym przypadku Vallejo i Italeri. Ważne jest to, aby farba miała odpowiednio dobraną gęstość. Zbyt gęsta postawi ślady po pędzlu, zbyt rzadka nie będzie dobrze kryć. Gęstość farby trzeba kontrolować podczas całego procesu malowania. Technicznie nanoszenie kolejnych palm kamuflażu wygląda w ten sposób, że najpierw cieniutkim pędzelkiem maluję kontur plamy, a później wypełniam kolorem przy pomocy grubszego pędzelka. Przed rozpoczęciem malowania kontury dla pewności można zaznaczyć dobrze zaostrzonym ołówkiem.

Myliłby się jednak ten, co myśli, że jeszcze tylko pomalowanie pokładu i gotowe. Nie malowanie kamuflażu będzie trwało do samego końca prac nad modelem.

Złożenie modelu w całość dało mi możliwość skorygowania przebiegu plam na poszczególnych elementach i wykonania wstępnych korekt. To co na nadbudówkach musi zgadzać się z tym co na kadłubie, jeśli spojrzymy na modele z prawej lub lewej burty.    

 Drewniane pokłady, o ile są dobrze wykonane przez producenta zastawu, można bez problemu pomalować pędzelkami a efekt będzie naprawdę dobry. Nie trzeba będzie inwestować w drewniane pokłady, do których osobiście nie jestem do końca przekonany. Do tego także nie potrzeba jakiś skomplikowanych narzędzi i materiałów, wystarczą dwa cienkie pędzelki (notabene te same którymi malowałem kamuflaż), beżowa akrylowa farba w dowolnym odcieniu i brązowy wasch. Zacząłem od tego, że cienkim pędzelkiem naniosłem farbę we wszystkie miejsca, gdzie z pokładu coś wystawało, nadbudówki, włazy czy urządzenia cumownicze. Potem już grubszym pędzelkiem wypełniłem kolorem pozostałe miejsca. Ważne jest, żeby malować wzdłuż desek, a farbę wręcz wcierać w malowane miejsca, wtedy uzyskamy ładną fakturę, udającą drewno. Następnie tę samą operację powtarzamy przy pomocy brązowego wascha. Jeżeli powierzchnia nie wyjdzie nam w sposób jednolity, nie szkodzi. To nie jest błąd.

Pomalowany model został złożony w całość. Pomalowałem i okleiłem kalkomaniami także samoloty. Umieszczanie na swoim miejscu poszczególnych detali wyposażenia skutkowało także koniecznością korygowania palm kamuflażu. Maiłem zawsze w pogotowiu przygotowane farbki w odpowiednich kolorach oraz pędzelki. Na tym etapie prac dokleiłem także olinowanie.

Końcowym etapem budowy i malowania był montaż relingów. Miałem je pomalowane jasnymi kolorami kamuflażu i po przyklejeniu w odpowiednich miejscach do pokładów mojej miniatury, trzeba było nanieść kolory ciemniejsze. O tym ze ten zabieg był konieczny świadczą powyższe zdjęcia. To z lewej zrobiłem po wklejeniu relingów, to z prawej po wykonaniu niezbędnych poprawek.

Prace nad modelem zakończyłem wklejeniem pozostałych drobiazgów, jakie mi zostały. Na sam koniec cały model pokryłem sidoluksem naniesionym przy pomocy aerografu. Powodów było kilka. Dzięki temu zniknęły błyszczące ślady po kleju, których sporo było w różnych miejscach. Sidoluks ponadto pięknie gruntuje i wyrównuje wszystkie powierzchnie modelu, zapobiega ponadto efektowi srebrzenia się kalkomanii. W moim przypadku była to bandera oraz podziałki zanurzenia na kadłubie. Na sam koniec model pokryłem matowym werniksem, także użyłem do  tego aerografu i także nie żałowałem werniksu, dzięki czemu uzyskałem realistyczny wygląd mojego modelu i dobrą bazę do wykonania śladów eksploatacji.

Te miały postać rdzawych i jasnych pionowych zacieków. Wzorowałem się na zdjęciach oryginału, a używałem do ich wykonania preparatów z serii „Naval” firmy AK Interactive. Oczywiście nie twierdzę, że tylko one się do tego nadają. Każda firma produkująca chemię modelarską ma takie specyfiki w ofercie i od modelarza zależy czego użyje. Po prostu co komu pasuje. 

Model został umieszczony na podstawce imitującej morze, jak to ma miejsce w przypadku większości moich mikromodeli. Ponieważ HMS „Campania” była dość szybki okrętem, więc postanowiłem pokazać ją w marszu z pełną prędkością. Sposób wykonania podstawki był identyczny, jak w przypadku tej pod USS „Monitor”.
Tak zatem wygląda moja metoda na wielobarwne kamuflaże okrętowe. Oczywiście nie jest to metoda „jedynie słuszna” i nie każdemu może pasować. Zdaję też sobie sprawę, że nie wszędzie się sprawdzi, znajdzie zastosowanie. Nie przyda się modelarzom budującym swoje repliki w skali 1/350 i większych, ale w przypadku 700-tek i innych mikromodeli w mojej ocenie sprawdza się całkiem dobrze.

Sam zestaw umożliwiający budowę modelu tego jakże ciekawego okrętu trafi w ręce modelarzy na przełomie czerwca i lipca bieżącego roku. Producent zaprezentował boxart, trwają ostatnie prace nad instrukcją i blaszkami.

Dziękuję firmie AJM Models za udostępnienie modelu na potrzeby relacji

Marcin "Marwaw" Wawrzynkowski

Partnerzy

         
                 
                 

 

Kluby modelarskie

 

 

 

 
                 
                 
                 

 

DMC Firewall is developed by Dean Marshall Consultancy Ltd