Model:
• Douglas SBD-2/3 Dauntless, Hobby 2000, HBD72013
Wykorzystane zestawy:
• Aires, Dauntless flaps 7324,
• Arma Hobby, US Bombs WWII/Korean War, AMH70076,
Kleje:
• Tamiya Extra Thin
• cyjanoakrylowe
Farby:
• Bilmodelmakers
• akrylowe (różni producenci)
Chemia modelarska:
• Surfacer 1000, Tamiya
• Plastic Putty, Vallejo,
• Płyn do zmiękczania kalkomanii Mr. Mark Setter
• Panel Liner AK Interactive, Tamiya,
• Kredki akrylowe AK Interactice,
• Flamastry akrylowe AK Interactice,
• Matt verniks Vallejo. 
Swego czasu pomyślałem sobie, że fajnie byłoby skleić jakiś model tak totalnie na luzie, dla zwykłej rozrywki. Bez testowania, oceniania, no może z poćwiczeniem jakiś nowych technik. Niedawno wcieliłem ten plan w życie, budując tytułowy model amerykańskiego bombowca nurkującego SBD-2 Dauntless.
Użyłem zestawu z w skali 1/72 firmy Hasegawa, a dokładniej jego reedycji dokonanej przez rodzimą Hobby 2000. Japoński model Dauntelssa jest bardzo przyjemny i dobrze spasowany, ma jednak dwa mankamenty. Pierwszy to dość uproszczony kokpit, co jednak można pominąć. Drugi, to bardzo topornie wykonane ażurowe klapy, chyba najbardziej charakterystyczna cecha Dauntlessa. Zatem konieczne jest zastosowanie zamienników, których na szczęście nie brakuje. Ja wybrałem żywiczne klapy z Airesa. Był to jednak błąd.
![]() |
![]() |
O tym przekonałem się jednak dopiero w czasie budowy. Okazały się kruche, podatne na odkształcenia i ciężkie w montażu. Niewiele pomogło im zamontowanie ożebrowania. Gdybym ponownie zabierał się za ten zestaw, użyłbym klap z blaszek fototrawionych. Znacznie lepiej poszło mi z kokpitem, który zwaloryzowałem przy pomocy modelarskiego złomu. W tym także pozostałości po H.75 z Arma Hobby.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Wnętrze następnie pomalowałem. Dołożyłem jeszcze kilka drobiazgów i wkleiłem w lewą burtę kadłuba. Po dokładnym wyschnięciu kleju, kadłub mógł zostać sklejony i obrobiony.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Następnie model skleiłem w całość i dołożyłem jeszcze trochę detali, które nie będą przeszkadzały przy malowaniu. Na przykład podwozie. Ponieważ miało ono taki sam kolor jak dolna cześć samolotu zostało wklejone od razu, przy czym golenie z zestawu zastąpiłem odpowiednio adaptowanymi goleniami z Hawka z Army. Silnik natomiast po pomalowaniu dostał imitacje wykonanych z cienkiego drutu przewodów. Wtedy też namęczyłem się z tymi nieszczęsnymi klapami.
![]() |
![]() |
Można było się wziąć za malowanie. Po zabezpieczeniu modelu i pokryciu podkładem wykonałem preshading. Zabrałem się jednak do tego inaczej niż zwykle. Nie były to farby nanoszone aerografem. Poszczególne panele pomalowałem różnymi kolorami pędzlem, nakładając mocno rozcieńczone farby akrylowe, zaś linie podziału i linie nitów zaznaczyłem przy pomocy flamastrów AK Interactive. Wyszło całkiem nieźle, ale mogliby w AK pomyśleć nad cienkopisami, też z farbką w środku, ale rysującym bardziej cienkie linie.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Model pomalowałem właściwymi kolorami, używając tradycyjnie lakierów Bilmodel. Dół wyszedł dobrze, ale na górnych powierzchniach trochę przesadziłem z ilością farby, i z mego pięknego preshadingu nie wiele widać. No cóż. Trzeba będzie ćwiczyć dalej. Modeli i pomysłów nie brakuje. Po zakończeniu malowania dokleiłem wszystkie pozostałe detale. Kabinę pilota niestety musiałem zamknąć, ponieważ producent nie przewidział takiej możliwości. Zestawowa nie nadawała się do przeróbki, a ja nie miałem wtedy osłony vacu. Bomby z zestawu zastąpiłem znacznie lepszymi z Arma Hobby.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Potem wykonałem wszystkie prace końcowe. Zacząłem od kalkomanii, a właściwie od zagruntowania całego modelu Sidoluxem. Jak widać, nie zdecydowałem się na żadne z malowań zestawowych, ale bliższe sercu malowanie z lotniskowca USS „Enterprise” z okresu bitwy o Midway. Kalkomanie pochodziły z magazynku staroci. Co ciekawe, gwiazdy na kadłubie pochodziły z zestawu Novo/Frog, który pamiętał chyba Gagarina. Pięknie jednak zareagowały na chemię i wchłonęły się w powierzchnię modelu. Z pozostałymi kalkomaniami także nie było problemu. Wykonanie śladów eksploatacji oraz rozpięcie anteny zakończyło pracę nad modelem.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
W sumie dziesięć dni bezstresowego klejenia i to modelu jednego z moich ulubionych samolotów z okresu ostatniej wojny. Nie musiałem tu niczego udowadniać, po prostu klejenie dla przyjemności. Przy okazji zdobyłem nowe doświadczenia, które przydadzą się podczas pracy nad innymi modelami Dauntlessów, takimi jak Flyfawk czy Accurate/Academy.
Dziękuję firmie Arma Hobby za udostępnienie akcesoriów na potrzeby relacji.
Marcin "Marwaw" Wawrzynkowski
































































































