Projekt Tinian cz. 1

 

Wykorzystane zestawy:
- Diamond T 968 Cargo Truck with M2 Machine Gun, IBG Models, Nr kat. 72083
- Chevrolet C60S Petrol Tank, IBG Models, Nr kat. 72092
Kleje:
- Tamiya Extra Thin, cyjanoakrylowe,
Farby:
- podkład Tamiya Surfacer 1200,
- Bilmodel, Hataka, Vallejo
Chemia modelarska:
- Płyn do zmiękczania kalkomanii Mr. Mark Setter,
- Vallejo Matt Verniks,
- Suche pigmenty Vallejo. 

Dlaczego „Projekt Tinian”? Swego czasu zaproponowałem aby w Muzeum Zimnej Wojny w Podborsku prezentować model samolotu, od którego Zimna Wojna się zaczęła, czyli jednej z Superfortec B-29, które dokonały pierwszych i mam nadzieje jedynych ataków atomowych w historii. Pomysł spodobał się włodarzom obiektu, w końcu zwiedzający dawny magazyn głowic nuklearnych powinni mieć świadomość jak potwornie niszczycielską siłę ma broń atomowa. Do projektu wybrana została B-29 „Enola Gey”, która dokonała nalotu na Hiroszimę. Początkowo miał to być tylko model samolotu z wyeksponowanymi miniaturami obu bomb atomowych, ale kiedy zacząłem oglądać zdjęcia z lotnisk na wyspie Tinian na Marianch, uznałem, że makieta całego stanowiska postojowego dla B-29 z infrastrukturą i pojazdami będzie bardziej przemawiać do wyobraźni, niż tylko model. Stąd „Projekt Tinian”.

W swoim magazynku miałem dwa modele samochodów wojskowych przekazanych swego czasu przez firmę IBG Models do recenzji i sklejenia, które idealnie nadawały się do mojego przedsięwzięcia. Był to samochód ciężarowy Diamond T 968 z ciężkim karabinem maszynowym M2 oraz samochód cysterna na podwoziu Chevroleta C60. Obydwa modele opracowane w sposób bardzo szczegółowy, co jest zresztą standardem dla IBG Models, to zaś czyniło je jeszcze bardziej atrakcyjne, dlatego dysponując kilkoma dniami wolnego pomiędzy jakimiś bardziej rozbudowanymi projektami czy testami, zdecydowałem się na ich budowę, jeszcze przed klejeniem modelu B-29.

Proces budowy przebiegał standardowo, tym bardziej, że nie zamierzałem wykonywać żadnych przeróbek czy waloryzacji. Skleiłem w całość poszczególne podzespoły obu pojazdów. Pomimo dobrego spasowania poszczególnych elementów, klejenie wymagało uwagi i pewnych podstawowych umiejętności modelarskich z uwagi na dużą ilość naprawdę drobnych części. Dotyczyło zwłaszcza ram oraz układów napędowych w obu ciężarówkach. Zatem nie są to modele dla zupełnie początkujących adeptów modelarstwa. Po zakończeniu klejenia obie miniatury zostały pomalowane. Do tego użyłem lakieru Olive Drab z palety Bilmodel, zaś wszystkie drobne elementy posiadające inny kolor niż podstawowy, pomalowałem już przy pomocy pędzli i farb akrylowych.

Na tym etapie złożyłem także w całość podwozia obu pojazdów. Oczywiście, jak to u mnie bywa po pomalowaniu, to co przedtem pasowało idealnie, dziwnym trafem przestało i musiałem się trochę pogimnastykować, żeby tak osadzić silnik w ramie Diamonda, żeby potem bez problemów zamontować szoferkę. W końcu jednak się udało. Podwozia dostały także ciemny wach, który ładnie wyciągnął szczegóły.

Pomalowane modele mogłem złożyć w całość. Najpierw osadziłem na ramach szoferki, budę oraz beczkę. Nie przyklejałem dachów szoferek w obu pojazdach oraz stanowiska karabinu maszynowego w T 958. Powód był prosty, chciałem zamontować oszklenie dopiero po położeniu matowego werniksu. Czyli najpierw sidolux dla zagruntowania i wyrównania powierzchni a potem kalki. Tu był mały problem, ale nie z samymi kalkami, bo Techmod po raz kolejny zrobił doskonałą robotę, ale z oznaczeniami. Nigdzie nie mogłem znaleźć zdjęć pojazdów obsługujących bazy na Tinian. Znaczy zdjęcia były, ale oznaczeń nie było widać, pojazdy stanowiły tło dla bombowców. W końcu posiłkując się wytycznymi gen. Marchala (dzięki Szu!) skleciłem coś, co powinno udawać oznaczenia pojazdów obsługujących np. Northfield Air Base. Oczywiście godeł jednostek kanadyjskich na Chevroleta nie przyklejałem. Dopiero po nałożeniu kalkomanii i ich wyschnięciu pokryłem modele matowym werniksem, wkleiłem oszklenie i dokleiłem dachy szoferek oraz stanowisko karabinu.

Na samym końcu naniosłem ślady eksploatacji. Oczywiście powinienem dostać napadu artyzmu i obie miniaturki efektownie podobijać, pokryć rdzą zaciekami, błotem i co tam jeszcze, żeby było zgodnie z obowiązującymi trendami. Ja jednak w tym zakresie jestem czarną owcą i raczej bazuję w takich sytuacjach na zdjęciach z epoki a także informacjach na temat miejsca, które próbuję odtworzyć. Widoczne na archiwalnych zdjęciach pojazdy, były na ogół w dobrym stanie technicznym, nie było widać jakiś znaczących uszkodzeń wynikających z eksploatacji w warunkach wojennych. Do tego należy dodać fakt, że Archipelag Mariański to Mikronezja i klimat podzwrotnikowy, a cała scenka ma rozgrywać się latem. Czyli odpadają wszelkie zacieki, błoto i płatami łuszcząca się farba. No i oczywiście rdza. Za to sporo kurzu, bo sucho przecież było.

Oba modele przykurzyłem zatem ziemistym suchym pigmentem od Vallejo, koncentrując się głownie na podwoziach, kołach czy błotnikach, górne powierzchnie, tylko delikatnie i to nie we wszystkich miejscach.

Do sesji fotograficznej oba maluchy ustawiłem na podstawce, której zazwyczaj używam do eksponowania modeli podczas imprez modelarskich. Mam różne podstawki, zazwyczaj imitujące płyty lotniska, po prostu wybrałem jedną z nich.

Obydwa modele kleiło się bardzo przyjemnie. Są bardzo starannie opracowane i spasowane. Wojskowe ciężarówki to segment modelarstwa, który IBG Models ma opanowany w sposób perfekcyjny i widać, że warszawski producent czuje się w nim najlepiej. Oba modele są godne polecenia, ale jak zaznaczyłem wcześniej, z uwagi na dużą ilość drobnych detali, dla modelarzy z pewnym doświadczeniem.

 

 

Dziękujemy producentowi, firmie IBG Models, za przekazanie modeli na potrzeby relacji.
Marcin „Marwaw” Wawrzynkowski

 

 

Partnerzy

               

Kluby modelarskie

 

 
       
                 
                 

 

Our website is protected by DMC Firewall!