Amerykański krążownik przeciwlotniczy USS - San Diego - 1/700 - Vee Hobby

 

Model i akcesoria:
- Vee Hobby – USS San Diego CL 53 1944, nr kat. VEE-V57012
- Five Star Model, USS San Diego (CL-53) - Upgrade Set,, FIV-700040,
- AJM Model – detale,
- Shelf Oddity - 40mm Double Bofors Set , SHE-7000128
- Shelf Oddity – USN Quintuple 21-inch Mk14&Mk15 Torpedo Tube Mount, SHE-7000195,
- penetrujący, Tamiya,
-  cyjanoakrylowe (żel i rzadki)
Farby:
- Bilmodelmakers, ICM, Vallejo, Italeri, AK Interactive
Chemia modelarska:
- Płyn do zmiękczania kalkomanii Mr. Mark Setter
- Sidolux,
- Matt Verniks - Vallejo
- kredki AK Interactive
- suche pigmenty Talen,
- elastyczna nitka Uschi  

Amerykańskie krążowniki przeciwlotnicze typu „Atlanta” były odpowiednikiem brytyjskiego typu „Dido”. Były od nich nieznacznie większe i silniej uzbrojone. Były też okrętami dysponującymi najcięższą salwą burtową artylerii przeciwlotniczej. Dla mnie jednak najważniejsze było to, że okręty typu „Atlanta” charakteryzowały się piękną, harmonijną niemal jachtową sylwetką. Dlatego też chwiałem mieć na półce miniaturę takiego krążownika w skali 1/700.

Do wyboru były dwie możliwości. Dość leciwy, ale niezły zestaw firmy Dragon, i znaczenie nowszy oraz bardziej szczegółowy zestaw opracowany przez Vee Hobby. Wybór padł na ten drugi, ale niestety nie obyło się bez przygód. Model został nieprawidłowo spakowany. Dostałem dwie wypraski z pomostem bojowym, nie miałem natomiast tej, na której znalazła się nadbudówka śródokręcia, maszty, kotwice oraz część artylerii przeciwlotniczej. Po zrobieniu sam z sobą narady wojennej, uznałem, że braki mogę ogarnąć sobie sam, bez reklamowania modelu u producenta, co zresztą nie wiele by dało. W magazynku miałem odpowiednie stanowiska artylerii przeciwlotniczej i wyrzutnie torpedowe z Shelf Oddity, oraz sporo detali z AJM Models. Zamówiłem też zestaw dodatków firmy Five Stars Models, gdzie było naprawdę sporo różnego rodzaju dobra i co ważne, maszty oraz ściany brakującej nadbudówki. Nie przeszkadzało mi w niczym, że zestaw ten był dedykowany do modelu Dragona. Między innymi dlatego budowę tego modelu potraktowałem totalnie rozrywkowo. Najważniejsze żeby się efektownie prezentował, wierność historyczna miała znaczenie, ale drugoplanowe. W granicach zdrowego rozsądku. Vee Hobby swój model opracowało według stanu z 1944 r. J z uwagi na efektowne malowanie zamierzałem wykonać moją miniaturę według stanu na 1942 r.

Zacząłem tradycyjnie od kadłuba. Po sklejeniu jego bryły w całość zamontowałem trochę wyposażenia, zarówno zestawowego, jak i z blaszek, czy żywic. Problemów nie było, cały model okazał się być dobrze spasowany. 

Zazwyczaj nadbudówki powstają o mnie osobno i to z podziałem na kondygnację. Tak było i tym razem, wyjątkiem była ta brakująca nadbudówka na śródokręciu, którą budowałem z kawałków hipsu i blaszek bezpośrednio na pokładzie. Pozostałe podzespoły nadbudówek pozostały w kawałkach, co miało mi później ułatwić malowanie. Jak widać ostro w ruch poszły zabawki z Five Stara. Jestem pod dużym wrażeniem znakomitej jakości tych elementów. Bezproblemowo się wycinały i formowały. Dobrze też pasowały do zestawu, do którego przecież nie były dedykowane. Nadbudówkę musiałem nie tylko dorobić, ale odtworzyć jej konfigurację z 1942 r. kiedy to na jej dachu stały motorówki oraz dźwig do ich obsługi.

Równolegle powstawało uzbrojenie i osprzęt ratunkowy. Szalupy i motorówki wystarczyło jedynie obrobić. Artyleria główna otrzymała metalowe lufy i drukowane fartuchy przeciwpodmuchowe. Five Star zrobiło je doskonale, ale trzeba było uważać, bo są bardzo delikatne. Wieże otrzymały też, zgodnie z instrukcją zestawu tratwy ratunkowe. Nie jestem natomiast pewien, czy okręt miał je założone w 1942 r. Artyleria przeciwlotnicza i aparaty torpedowe to wydruki z Shelf Oddity. Od podstaw wykonałem jedynie poczwórnego Boforsa, wykorzystując elementy różnych producentów. Dobrze, że był tylko jeden. 

Oczywiście nie mogłem odmówić sobie przyjemności złożenia modelu na sucho w całość. Musiałem tylko uważać, żeby się wszystko nie rozjechało. Mogłem myśleć o malowaniu. Wybrałem sobie malowanie określane jako „Measure 12 with Splotchers”. Czyli standardowy schemat 12 – szaro niebieski kadłub i jasno szare nadbudówki uzupełniono o nieregularne plamy w kolorze średnio szarym. Pokłady oczywiście ciemno granatowe. 

Po pomalowaniu model prezentował się w następujący sposób. Podstawowe dwa kolory kadłuba i nadbudówek pochodziły z palety Bilmodela i one zostały natryśnięte przy pomocy aerografu. Ostatnie kolor kamuflażu malowałem już przy pomocy pędzelka posiłkując się schematem malowania z instrukcji modelu Dragona. Podobnie rzecz się miała z pokładami. W obu przypadkach używałem farb akrylowych.

Pomalowany model złożyłem w całość i przystąpiłem do jego detalowania. Niby przyjemna i miała robota, tak rzeczywiście było, ale wiele czasu musiałem poświęcić na liczne podmalówki i zgrywanie z sobą poszczególnych kolorów kamuflażu.  Na samym końcu olinowanie, kalkomanie, bandery i werniksy. 

Model takiego okrętu najlepiej pokazać w marszu z pełną prędkością. Dlatego też wykonałem podstawkę właśnie w taki sposób. Nie żałowałem mu także śladów eksploatacji w postaci różnego rodzaju zacieków na burtach. W końcu budowałem model frontowego weterana. 

W ten sposób dotarłem do końca i uzyskałem to, co zamierzałem – efektowną miniaturę, która będzie cieszyć oczy. Budowa przebiegała sprawnie, choć na pewnym etapie nieco spowolniła, bo musiałem zająć się testowaniem modelu lotniskowca „HMS Eagle”. Sam model Vee Hobby jest bardzo dobrze opracowany i doskonale spasowany, nie sprawia problemów podczas klejenia. Podobnie dodatki z Shelf Oddity i Five Stars. W tych ostatnich wykonana ze zdjęć instrukcja jest nieco nie jasna, ale ogarnąć można i to. Generalnie dobrze się bawiłem, a o to przecież chodzi. 

 

Dziękuję firmom Shelf Oddity i AJM Models za udostępnienie akcesoriów na potrzeby relacji

Marcin "Marwaw" Wawrzynkowski

 

 

 

Partnerzy

                 

 

Kluby modelarskie

 

 
   
                 
                 

 

DMC Firewall is a Joomla Security extension!