Wielkie Muzeum Egipskie w Gizie

Już kilkakrotnie zdarzyło mi się opisywać w tym miejscu różne ciekawe miejsca, które miałem okazję odwiedzić. Zresztą nie tylko ja popełniałem tego typu materiały. Na początku listopada nadarzyła się nowa okazja tego typu, ponieważ po raz kolejny odezwała się w nas podróżnicza żyłka, która moją Małżonkę i mnie zaniosła aż do Egiptu. Mieliśmy tam okazję odwiedzić miejsce, o którym od pewnego czasu było głośno, a jeszcze głośniej się zrobiło, kiedy otworzyło swoje podwoje dla zwiedzających. Mam tu na myśli Wielkie Muzeum Egipskie w Gizie.

Nie jest co prawda placówka, gdzie modelarze mogą gromadzić dokumentację pod kątem budowanych modeli, ale na tyle ciekawe, że postanowiłem opisać także i to miejsce. Wątki modelarskie pojawią się także, ale nieco później. Zacznę od kilku informacji ogólnych. Oryginalna nazwa palcówki brzmi ‏المتحف المصري الكبير‎, (al-Matḥaf al-Miṣrī al-Kabīr) po angielsku Grand Egyptian Museum (GEM), a także Giza Museum. Decyzję o budowie placówki podjęto w 2002 r. i wtedy też położono kamień węgielny. Projekt gmachu nowej palcówki wyłoniono w wyniku konkursu, któremu patronowały UNESCO oraz Miedzynarodowa Unia Architektów. Konkurs wygrał projekt przedstawiony przez iralndzkie biuro porojektowe Heneghan Peng Architects. Wykorzystywał on naturalne położenie przyszłego muzeum na płaskowyżu pomiędzy Gizą a kompleksem Wielkich Piramid oddalonych o nieco ponad dwa kilometry. Położenie zatem nie jest przypadkowe, o czym będzie jeszcze mowa. Prace budowlane rozpoczęły się w 2012 r. i pomimo, że pierwotne otwarcie planowano na 2022 r. trwają one do tej pory. Pomimo oficjalnego otwarcia, które miało miejsce w dniu 1 listopada 2025 r.

Zwiedzanie starożytnych, egipskich wspaniałości rozpoczęliśmy jednak nie od GEM, ale od kompleksu Wielkich Piramid. Ma to o tyle znaczenie, że to słynne miejsce dzięki budowie muzeum otrzymało bardzo nowoczesną oprawę. Nie wiem, jak było wcześniej, ale teraz do piramid dojeżdżamy od południa i widzimy je tak, jak wielu z nas sobie wyobrażało – dostojne, majestatyczne w środku pustyni. Wcześniej wjeżdżało się od strony miasta i nie było takiego efektu. Teraz dojeżdżamy do nowoczesnego hubu, gdzie pozostawiamy nasz środek transportu na parkingu i po przejściu kontroli bezpieczeństwa (podobnej do stosowanych na lotniskach) możemy zacząć zwiedzanie jeśli mamy bilet, jeśli nie, możemy kupić go w jednej z kas. Możemy także obejrzeć bardzo realistycznie wykonaną dioramę, przedstawiającą cały kompleks. Potem przechodzimy na drugą stronę hubu i wsiadamy do jednego z elektrycznych autobusów, który zawiezie nas najpierw do punktu widokowego a potem do samych piramid. W punkcie widokowym mamy oczywiście próbkę lokalnego folkloru w postaci Beduinów, wielbłądów a przede wszystkim sprzedawców pamiątek, którzy całą swoją energię poświęcają na przekonaniu turystów, że oferowane przez nich gadżety są ABSOLUTNIE NIEZBĘDNE i bez nich cała wizyta w Egipcie nie ma najmniejszego sensu.

Na  powyższych zdjęciach widać, jak odbywa się transport turystów pomiędzy poszczególnymi obiektami kompleksu. Trzeba przyznać, że profesjonalnie i wygodnie. Pod piramidami spędziliśmy trochę czasu, spacerując i na żywo oglądając miejsca znane dotąd z filmów czy podręczników historii. Spod piramid jednym z autobusów możemy także dojechać to kolejnego z najbardziej znanych symboli Egiptu, czyli Wielkiego Sfinksa, strzegącego wejścia do Piramidy Chefrena. Oglądanie Sfinksa wraz z przyległościami zakończyło pierwszą część wycieczki. Mogliśmy ruszać dalej.

Gdyby ktoś chciał sobie zbudować dioramę z piramidami w roli głównej, zdjęcie na którym wyraźnie widać strukturę piramidy i sposób układania bloków skalnych, stanowiących podstawowy budulec. 

Kolejnym punktem naszej wycieczki było Wielkie Muzeum Egipskie. Zanim jednak otworzyło przed nami swoje podwoje, nie było wcale wiadome, że w ogóle to zrobi. My zaś wzięliśmy udział w zdarzeniu, które przeszło do historii, kompletnie nie mając o tym pojęcia. Kiedy przybyliśmy na miejsce okazało się, że wszystkie wejścia na dziedziniec są zamknięte, a bilety nie są sprzedawane. Było to bowiem 8 listopada 2025 r., kiedy po oficjalnych uroczystościach otwarcia, wręczaniu klocków LEGO, Muzeum otwarto dla wszystkich. Wtedy okazało się, że do placówki, której przepustowość oszacowano na 13 tysięcy odwiedzających chce wejść… 2 miliony ludzi. Kiedy władze muzeum zorientowały się, że mają na obiekcie 16 tysięcy zwiedzających kasy  i bramki zostały zamknięte, a przed nimi spory tłum coraz głośniej wyrażający swe niezadowolenie. A nie było jeszcze południa. Po dobrej godzinie koczowania przed wejściem zdawało się, że zostaniemy odprawieni z kwitkiem, ale na wysokości zadania stanął nasz przewodnik. Sympatyczny Egipcjanin Isaak. Ten gość składał się jakby z dwóch części – promiennego uśmiechu i reszty ciała. Zacząłem się niepokoić, kiedy uśmiech zaczął mu przygasać w miarę jak obdzwaniał kolejne sobie znane osoby. W końcu uśmiech zajaśniał mu pełnym blaskiem i triumfalnie oświadczył nam, że bilety są i już „jadą”. Musimy tylko przemieścić się pod inne, mniej eksponowane wejście. Później dowiedzieliśmy się, że cała ta sytuacja została szeroko opisana w światowych mediach, jako „szturm na Wielkie Muzeum Egispskie”. Był to piątek, w Egipcie dzień wolny od pracy i szkoły, zaś dyrekcja nie oszacowała zainteresowania obiektem. 

To już jednak nie było ważne. Po kolejnej kontroli bezpieczeństwa weszliśmy do monumentalnego holu, który co prawda nawiązywał architektonicznie do budowli starożytnego Egiptu, ale także miał w sobie sporo cech jakiegoś pojazdu kosmicznego, co jeszcze dodawało niesamowitości temu miejscu. Były tam oczywiście punkty informacyjne, gastronomiczne, sklepy czy punkty medyczne, ale także sporo eksponatów i to takich mocno spektakularnych. W centralnym punkcie ustawiono bowiem słynny posąg Faraona Ramzesa II o wysokości 11 metrów i wadze 83 ton. Wykonana z różowego granitu rzeźba wcześniej ustawiona była w centrum Kairu. Nieco mniejszych posągów czy kolumn w samych holu jest przeszło kilkadziesiąt, w śród nich posąg królowej Hatszepsut, jedynej władczyni Egiptu używającej oficjalnie tytułu Farona.

Z holu ruchomymi schodami można dostać się na poszczególne piętra, gdzie znajdują się sale ekspozycyjne. Jest ich co najmniej kilkanaście i podzielone są na poszczególne okresy historii starożytnego Egiptu. Zgromadzono tam oszałamiającą ilość różnego rodzaju artefaktów stanowiących nie tylko dzieła sztuki, ale i przedmioty codziennego użytku. Zbiory muzeum szacowane są na ponad 100 tysięcy eksponatów, a trzeba pamiętać, że prace wykopaliskowe nadal trwają, o czym świadczą odkrycia grobowców wysokich urzędników państwowych dokonane w 2019 roku w Sakkarze. Warto także zwrócić uwagę na ciekawostkę architektoniczną. Większość okien gmachu Muzeum jest skierowana na stronę południową z widokiem na piramidy. Świadczy to bardzo dużym wyczuciu tematu przez autorów projektu.

Teraz obiecany wątek modelarski. W jednej z sal trafiłem na takie oto dwa eksponaty. To model łodzi oraz figury maszerujących żołnierzy pochodzące z grobowca księcia Mesehti z okresu 11 Dynastii. Powszechnie wiadomo, że Egipcjanie lubili w grobowcach umieszczać różnego rodzaju artefakty, im ktoś ważniejszy tym było ich więcej. Czy ów Książę był modelarzem i wykonał je sam dla przyjemności, czy też wykonali je dla niego inni trudno stwierdzić. Trzeba jednak stwierdzić, że autor tych prac znał się na robocie i nie czekał na Tamiyę. Zarówno model łodzi z figurkami załogi, jak i diorama z maszerującymi żołnierzami prezentują się bardzo dobrze. 

Modele pojawiają się też na innych ekspozycjach, ale nie wiem jakie było ich przeznaczenie. Czy były wykonywane w jakimś konkretnym celu, na przykład jako wyposażenie grobowców, czy też wykonywano je dla przyjemności tak, jak się to robi obecnie?
Egipt, ten starożytny jest kojarzony z mumiami. Do chwili obecnej zachowało się ich dość dużo, ale jeżeli chcemy je zobaczyć, musimy odwiedzić inną kairską placówkę muzealną, mianowicie Muzeum Cywilizacji. W Wielkim Muzeum Egipskim są eksponowane mumie, zarówno ludzi jak i zwierząt, ale nie znajdziemy tu szczątków doczesnych żadnej postaci historycznej. Najbardziej znana egipska mumia, Faraona Tutanchamona znajduje się tam gdzie ją odkryto, w swoim grobowcu w Dolinie Królów w Luksorze.

Możemy natomiast zobaczyć całe wyposażenie grobowca tego władcy i to jest chyba największa atrakcja Wielkiego Muzeum Egipskiego. Powierzchnia całej wystawy to kubatura kilku sal lekcyjnych, a najważniejszym eksponatem jest oczywiście słynna maska pośmiertna władcy, która stała się jednym z symboli Egiptu. Zainteresowanie tą wystawą jest tak duże, że personel muzeum organizuje zwiedzających w mniejsze grupy i wpuszcza je dopiero, kiedy sale wystawowe opuści odpowiednia liczba osób. Sama maska jest eksponowana w pancernej gablocie, którą można obejść dookoła, trochę to przypomina oglądanie Mony Lisy w paryskim Luwrze czy Słoneczników w National Gallery w Londynie. Pośmiertna maska to jeden z kilku tysięcy eksponatów stanowiących wyposażenie grobowca. Poniższe zdjęcia ukazują niewielką jedynie część tych wszystkich skarbów, jakie można tam zobaczyć.

Chodząc pomiędzy gablotami zastawiałem się jak to się wszystko mogło pomieścić w niewielkich przecież pomieszczeniach grobowca w Dolinie Królów, który miałem okazję oglądać już w wcześniej.

Jak widać chętnych do oglądania nie brakowało. Nie muszę tu dodawać, że Wielkie Muzeum Egipskie jest doskonale zdigitalizowane. Są oczywiście elektroniczne przewodniki w różnych językach, zaś poszczególnym wystawom towarzyszą profesjonalnie przygotowane prezentacje multimedialne. Można sobie zobaczyć w jaki sposób używano pisma hieroglifowego, czy też zapoznać się z historią odkrycia grobowca Tutanchamona, włącznie z zachowanymi filmami wykonami podczas prac badawczych Howarda Cartera i George’a Carnarvona w 1922 roku.  

Podziwianie skarbów Tutanchamona zakończyło naszą wizytę w Wielkim Muzeum Egipskim. Zawsze w takich wypadkach pozostaje malutki niedosyt, że człowiek nie zdążył zajrzeć w każdy kąt. Wielkie muzea mają to do siebie, że trzeba im poświęcić cały dzień lub więcej, lub rozłożyć zwiedzanie na klika etapów przy okazji kolejnych wizyt w danym miejscu. Wielkie Muzeum Egipskie nie jest tu wyjątkiem, a jest naprawdę warte odwiedzenia, tym bardziej, że Egipt staje coraz bardziej popularnym kierunkiem wyjazdów zagranicznych. Opuszczałem gmach Muzeum z postanowieniem, że jeżeli będę miał okazję, na pewno tu wrócę. Na dłużej.

 

Marcin "Marwaw" Wawrzynkowski 

 

 

 

 

Partnerzy

       

Kluby modelarskie

 

 
   
                 
                 

 

DMC Firewall is developed by Dean Marshall Consultancy Ltd