Powyższe zdjęcie przedstawia dwa modele Spitfirea MkVb. Jeden wykonany w skali 1/72, zaś drugi w skali 1/48. Obydwa noszą oznakowanie 303 Dywizjonu Myśliwskiego PSP w Wielkiej Brytanii. Pierwszy rzut oka na zdjęcie może prowadzić do takich właśnie wniosków. Są jednak tylko pozory.

Więcej >>>>
Pomysł wykonania dużej dioramy morskiej w skali 1/72 miałem już dawno, co jakiś czas trafiałem w necie na takie produkcje. Jjednak nie był realizowany z prostej przyczyny, co z nią potem zrobić? Odżył dopiero, kiedy zacząłem budować modele dla Muzeum Obrony Wybrzeża w Helu. Diorama taka w mojej ocenie dobrze by wyglądała w takim miejscu i nikomu by nie przeszkadzała w normalnym życiu. Trzeba się zatem było zastanowić, co ona miała przedstawić, musiało być to zdarzenie które rzeczywiście miało miejsce. Wybór padł zatem na akcję ratunkową na Bałtyku z 29 czerwca 1926r. Wtedy jedna z łodzi latających Latham 43 HB 3 lecąc na spotkanie wracającego z wizyty w Estonii na pokładzie jednego z polskich okrętów wojennych Prezydenta Mościckiego przymusowo wodowała na Bałtyku z powodu gęstej mgły. Lotnicy spędzili dobę na morzu na pokładzie uszkodzonego i zaczynającego tonąć samolotu, zanim zostali odnalezieni przez jeden z polskich torpedowców wracających z wizyty kurtuazyjnej w Danii. Lotnicy zostali uratowani, ocalała również łódź latająca, wróciła na holu za torpedowcem najpierw do Gdyni, a później do Pucka, gdzie po remoncie wróciła do służby. Celowo nie podałem nazwy torpedowca, gdyż jedne źródła podają, że był to ORP Kujawiak, inne zaś, że był to ORP Podhalanin. Nie ma również bliższych danych co do konkretnego egzemplarza łodzi latającej Latham, która przeżyła te groźną przygodę. To jednak nie zniechęciło, wcześniej przy budowie modeli na wystawę o MDLocie byłem zdany na pewną dowolność z uwagi na niewielką ilość materiałów źródłowych. Postanowiłem pokazać moment podania holu z torpedowca na łódź latającą.
 Grafika komputerowa: Sebastian Spiton Pitoń
Więcej >>>>

W przededniu wybuchu II Wojny Światowej jedyna jednostka lotnicza PMW – Morski Dywizjon Lotniczy w Pucku jako związek taktyczny nie przedstawiał sobą praktycznie żadnej wartości bojowej. Sprzęt lotniczy dywizjonu to w większości przestarzałe maszyny z lat 20-tych, zaś jedyny nowoczesny wodnosamolot torpedowo – rozpoznawczy CANT Z-506B Arione dotarł w sierpniu 1939r. do Pucka bez wyposażenia bojowego i uzbrojenia. Niemniej jednak MDLot zapisał piękną kartę walcząc w obronie Polskiego Wybrzeża. Podstawowym sprzętem jednostki w tym czasie były wodnosamoloty Lublin R-XIII G, ter/hydro. Jeden z nich wykonał dwa loty bojowe. W nocy z 6 na 7 września 1939r. załoga por. mar. pil. Józef Rudzki oraz por. mar. obs. Zdzisław Juszczakiewicz lecąc samolotem „714” rozpoznawała ruchy okrętów niemieckich w rejonie Zatoki Gdańskiej, zaś w nocy z 7 na 8 września ta sama załoga na tej samej maszynie ostrzelała i zaatakowała bombami nocną paradę SA i SS w rejonie Starego Miasta w Gdańsku. „Impreza” została zorganizowana dla uczczenia zdobycia Westerplatte. Pierwotnym celem ataku miał być pancernik Schlezwig – Holstein, lecz odpłynął w międzyczasie z miejsca gdzie się go spodziewano. Samolot został zniszczony dzień później w rejonie Juraty wskutek nalotu Stukasów. Atak miał charakter typowo odwetowy, pojawienie się polskiego samolotu nad Gdańskiem musiało wywrzeć na Niemcach „niezatarte wrażenie”. Żadna jednak z zrzuconych bomb nie wyrządziła maszynom MDLotu jakiejkolwiek szkody, (w przeciweństwie do bomb rzucanych przez Polaków - na niewielkiej przestrzeni od ich wybuchów i pocisków karabinowych musiało zginąć wiele osób) dopiero atak z lotu koszącego przy użyciu amunicji przeciwpancernej zniszczył większość znajdujących się na kotwicowisku samolotów. Epizod nocnych lotów „714-stki” nie był szczególnie nagłaśniany. Niemcy wiadomo, strona polska obawiała się represji, jakie mogły spotkać lotników i ich rodziny.

Więcej >>>>

Partnerzy

                 

 

Kluby modelarskie

 

 
   
                 
                 

 

DMC Firewall is a Joomla Security extension!