W Pudle - eksperymentalny szybowiec Naleszkiewicz JN-1 - 1/72 - Fly

Model: Naleszkiewicz JN-1 - Polish Experimental Glider,
Producent: Fly,
Nr kat.: 72058
Skala: 1:72
Tworzywo: model wtryskowy, maski,
Malowanie: 2 x Polska 

Szybowce to temat tak wdzięczny jak niszowy. W ofercie producentów modeli cieszy każda kolejna miniatura, ponieważ wśród modeli samolotów i śmigłowców jest ich zdecydowanie mniej. Jeżeli natomiast pojawi model konstrukcji doświadczalnej i awangardowej przy okazji, to nic tylko się cieszyć. Tak właśnie powinno być w przypadku jednej z nowych propozycji firmy Fly, czyli o „Żabusiu”, polskim szybowcu eksperymentalnym z lat 30-tych zeszłego wieku. 

Miniaturę tej polskiej koncepcji latającego skrzydła opracowano w podziałce 1/72. Zapakowana w niewielkie pudełko z całkiem ładnym boxartem. Zawartość pudełka to torebka  z wypraskami, do której dołączono maski do malowania, kalkomanię  i instrukcję.

Zasadniczym składnikiem zestawu jest ramka wykonana z szarego tworzywa. Znajdują się na niej skrzydła, usterzenie oraz kilka drobnych detali, gównie kokpitu. Jak w przypadku każdego z modeli tego producenta trzeba mieć na uwadze, że to short run i tak go traktować, Każdy z elementów trzeba oczyścić z nadlewek i kilka razy sprawdzić spasowania poszczególnych części z sobą. Newralgicznym elementem będzie miejsce łączenia z sobą górnych i dolnych części skrzydeł. Dolne połówki nie dochodzą do końca skrzydeł i miejsce łączenia przypada prawie po środku skrzydła. Może okazać się, że przyda się szpachlówka, ale trzeba to zrobić na tyle ostrożnie, aby nie uszkodzić imitacji płóciennego pokrycia skrzydeł. Ta imitacja oczywiście została skrytykowana przez "znafcuf" tematu. Swego czasu, przy okazji innej recenzji pokazałem, że różni producenci wykonują ten element w różny sposób i te różne sposoby w wielu wypadkach są akceptowalne, przynajmniej dla mnie. W przypadku tego zestawu, także nie mam uwag, co więcej sposób wykonania płóciennego pokrycia daje tu spore możliwości do pobawienia się w wykonywanie prześwitującej przez płótno drewnianych konstrukcji skrzydła.

Druga, nieco mniejsza wypraska zawiera dwie połówki kadłuba, w rzeczywistości jest to umieszczona pomiędzy skrzydłami  obła kapsuła, w której siedział pilot. W rzeczywistości to nawet nie jest wypraska w dwa elementy połączone technologicznym wtryskiem. Takie zaprojektowanie tego elementu wymusiło wykonanie osłony kabiny jedynie w pozycji zamkniętej. Na szczęście szyby mają dobrą przejrzystość i wnętrze powinno być dobrze widoczne. Nasuwa się pytanie, czy warto robić kabinę w pozycji otwartej? Jeżeli ktoś czuje się na siłach to pewnie tak. Przeróbka taka nie będzie jednak łatwa, oszklenie łatwo uszkodzić podczas wycinania, no i trzeba najpierw zdobyć odpowiednią dokumentację, żeby przeróbki wykonać w sposób prawidłowy.

 Ułatwieniem malowania oszklenia na pewno będzie maska dołączona do zestawu. Ponadto jest też kalkomania z kilkoma napisami oraz nazwą własną szybowca „Żabuś II”.

 W jaki sposób pomalować naszą miniaturę dowiemy się ze schematów znajdujących się na rewersie pudełka. Warianty malowania są aż dwa.

Jak natomiast złożyć ją poprawnie w całość dowiemy się z instrukcji, która ma postać kolorowej ulotki. Poza rysunkami instrukcyjnymi znajdziemy tam także podstawowe dane pierwowzoru.
Niewątpliwie dobrze się stało, że taki model się ukazał. Stanowi on cenne dopełnienie kolekcji polskich konstrukcji lotniczych, lub polskich szybowców, w zależności od tego, kto co kolekcjonuje. Na samym końcu poztaje zapytać, dlaczego taki model wydaje firma z Czech a nie rodzimy producent?  Dlaczego na naszym lokalnym rynku nie działa podobny producent, który wykonywałby modele konstrukcji niszowych stanowiących właśnie uzupełnienie kolekcji a nie posiadających potencjału na wykonanie modeli wieloseryjnych? Odpowiedź jest prosta. Nikomu nie chce się angażować sił i środków (w tym finansowych i to nie małych) sporej ilości czasu i pracy, po to tylko, żeby na koniec zostać skrytykowany w Internecie za przysłowiową „chęć do życia i miłość do Ojczyzny”. Ciągle czytałem utyskiwania, że nie ma Wilgi, nie było Biesa i innych modeli takich lub podobnych konstrukcji. Pojawił się Bies , i co? Fotel nie taki, śmigło nie takie, to nie takie, tamto, owamto nie takie. No ludzie! Komu by się chciało w takich warunkach brać za takie tematy jak Wilga, Mewa czy Koliber, czy z przedwojennych PZL.19 czy RWD-11. Swoja drogą jestem w posiadaniu modelu tego samolotu w skali 1/72 i kiedyś on pewnie powstanie. Kto i kiedy do wydał, nie jestem upoważniony do upubliczniania takich informacji. Po prostu po fali hejtu, producent zszedł do można powiedzieć „modelarskiego podziemia”. Robi modele w niewielkich seriach, tylko dla wybranej grupy osób. Doszło do sytuacji, że polscy producenci nie mają oparcia w polskich modelarzach, a właściwie osób mieniących się modelarzami. Może warto się nad tym zastanowić? 

 

 

Dziękuję producentowi, firmie Fly za przekazanie modeli  na potrzeby recenzji

Marcin "Marwaw" Wawrzynkowski

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Partnerzy

                 

 

Kluby modelarskie

 

 
   
                 
                 

 

Our website is protected by DMC Firewall!