W Pudle - samolot bombowo - torpedowy Bristol Beaufort Mk.I - 1/48 - ICM Models

Model: Bristol Beaufort Mk.I British Torpedo - Bomber
Nr kat.: 48310
Skala: 1:48
Producent: ICM Models
Tworzywo: model wtryskowy
Malowanie: 5 x Wielka Brytania 

Po kilku seriach modeli popularnych typów samolotów wielosilnikowych z okresu ostatniej wojny, firma ICM sięga po tematy mniej znane, ale także elektryzujące modelarzy na całym świecie. Takim właśnie samolotem jest brytyjski samolot torpedowo bombowy Bristol Beaufort Mk. I, może nie tak znany jak Lancastery, Wellingtony czy Stearlingi, ale mający na koncie kilka znaczących epizodów wojennych, jak choćby atak na niemieckie pancerniki „Scharnchorst” i „Gnesisenau”. Dokonały tego samoloty w wersji Mk.I, takie właśnie jak zestaw otwierający nową serię modeli ukraińskiego producenta.

Zapakowany w duże, solidne tekturowe pudło z kolorowym wiekiem. Na nim znajduje się efektowny i przyciągający uwagę boxart, na którym widzimy Beauforta podczas zrzutu torpedy. W tle jest także trafiony torpedą statek, ale nie zmieścił się on na pudełku, a można go sobie obejrzeć na stronie producenta. Pudełko wypchane po brzegi wypraskami, które zapakowano razem do plastikowej torebki. Poza nimi w pudełku znajduje się instrukcja oraz arkusz kalkomanii. Tworzywo z którego wykonano wypraski nie uległo zmianie, jasnoszary dość przyjemny w obróbce plastik. Jakość wyprasek jest bardzo dobra, nie znalazłem żadnych nadlewek czy jamek skurczowych, zaś ślady po wypychaczach znajdują się w niewidocznych miejscach. Model jest opracowany bardzo szczegółowo z wielką dbałością o detale, producent natomiast zrezygnował z odtwarzania szwów nitowych na powierzchniach zewnętrznych płatowca. Jak wielokrotnie zaznaczałem dla mnie nie jest to wada.

Model ma klasyczny podział technologiczny i jeżeli ktoś się spodziewa jakiś awangardowych rozwiązań, może być rozczarowany. Kadłub to dwie połówki, które znajdują się na jednej wyprasce.

Linie podziału oczywiście wgłębne, ale równe i wyraźne. Wewnątrz odtworzono imitację wewnętrznej konstrukcji kadłuba, na której umieścimy sporą ilość wyposażenia, ponieważ wnętrzu kadłuba i gondoli silnikowych producent poświęcił najwięcej miejsca. 

Klasyczny podział mają także skrzydła. Dolne i górne połówki montujemy z sobą i osadzamy na wystających z kadłuba dźwigarach moim zdaniem to najlepszy patent mocowania skrzydeł w dużych modelach, do minimum redukuje ryzyko zwichrowania modelu. Linie podziału podobnie jak w kadłubie, ale kilka paneli jest wypukłych. Poza tym mamy możliwość wykonania klap i lotek w pozycji wychylonej. Wnęki podwozia głównego są głębokie, ale puste w środku. Cóż, jak ustalę czy coś było w środku, na pewno to zrobię, bo nie powinno być trudne.

Największa ramka z zestawu to głównie usterzenie, które także ma powierzchnie sterowe wykonane jako osobne elementy, klapy oraz lotki, gondole silnikowe oraz większe elementy wyposażenia wnętrza. 

Ciekawym rozwiązaniem są dwa osobne warianty krawędzi spływu skrzydeł w rejonie silników, w niektórych pod wariantach miały inny kształt, z charakterystycznymi półokrągłymi zakończeniami. W naszym zestawie wykorzystamy je w przypadku wyboru piątego wariantu malowania. Gondole silnikowe składają się z dwóch połówek i są doklejane do skrzydeł, zazwyczaj jest newralgiczne miejsce modeli projektowanych w ten sposób, jak sobie poradziła z tym ekipa z ICM-u zobaczymy podczas klejenia. Na tej ramce znalazło się też sporo detali wnętrza, zastosowano tutaj też patent z łezkowatymi zaślepkami w miejscu przejścia skrzydło – kadłub od środka. Są też pokrywy luku bombowego, jeżeli nie chcemy podwieszać torpedy i zamykamy komorę bombową.

 Kolejna nieco mniejsza ramka to osłony silników, klapy, powierzchnie sterowe oraz pokrywy luku bombowego.

Stosujemy je kiedy zdecydowaliśmy się na wykonanie klasycznego wariantu torpedowego. Bardzo ładnie za to prezentują się imitacje wszystkich powierzchni krytych płótnem. Co do klap, mogą wydawać się nieco uproszczone i pewnie znajdą się amatorzy fototrawionych zamienników, ja podejmę  decyzję, kiedy zdobędę jakieś zdjęcia klap w oryginalnym samolocie. Na tym etapie jeszcze nie mam żadnej dokumentacji.

Dwie kolejne ramki są identyczne, z znajduje się na nich spora ilość drobnicy, ale dublującej się. Czyli silniki, śmigła czy podzespoły podwozia. No i oczywiście kolejna porcja detali wnętrza.

Drobne detale są wykonane niezwykle finezyjnie, wystarczy spojrzeć na okucia na elementach podwozia głównego, koła, czy też wewnętrzną fakturę pokryw luków podwozia. Wiadomo, że można to wszystko zwaloryzować i sam na pewno dodam coś od siebie podczas budowy, ale już w ramkach robią one bardzo pozytywne wrażenie.

Jeszcze taka jedna uwaga. Trzeba uważać podczas wyciągania wyprasek z folii, ponieważ niektóre części mogą się wyłamać i latać luzem po torebce. W moim modelu tak było z dwoma gwiazdami silników oraz jednym drobiazgiem. Na szczęście zauważyłem to w porę i zapakowałem luźne części w strunówkę. Co ciekawe, z każdej gwiazdy silnika wystają trzy wypustki. Nie są to żadne dystanse umożliwiające prawidłowe wpasowanie silników w osłony, ale ślady po wypychaczach, które należy odciąć. Producent natomiast bardzo ładnie odwzorował głowice cylindrów.

Kolejna ramka to podzespoły tylnej wieżyczki strzeleckiej. Prawdę powiedziawszy, wcześniej miałem wątpliwości czy producent dobrze zrobił pomijając imitację wewnętrznej konstrukcji kadłuba w tym miejscu. Wszystko wskazuje na to, że było to przemyślane i celowe działanie, bo po zamontowaniu wszystkich znajdujących się na tej ramce osłon, będzie widać tylko wyposażenie wieżyczki przez jej przezroczyste elementy. A tego wyposażenia tam trochę jest.

Ostatnia ramka zawiera torpedę, która oczywiście jest wyposażona w stabilizator oraz wózek do jej przetaczania.

Sam osobiście bardzo lubię tego typu gadżety, dodają życia budowanemu modelowi, nawet jeżeli nie robimy dioramy, Talko ustawiamy naszą miniaturę na podstawce imitującej fragment lotniska.

 W modelach takich samolotów jak Bristol Beaufort oszklenie jest rzeczą szalenie ważną. Przeszklonych elementów jest tu bardzo dużo i nie są to tylko osłony kabin, ale także wszelkiego rodzaju klosze reflektorów czy świateł pozycyjnych. 

Dlatego też przezroczysta ramka jest dość spora, wielkością dorównująca mniejszym ramkom z szarego tworzywa. Ja widać na zdjęciach, jakość „szkła” jest bez zarzutu. Elementy mają cienkie ścianki, dobrą przejrzystość, zaś ramy oszklenia wyraźne i równe. Znajduje się tu kilka elementów, których nie wykorzystamy, a zatem powinniśmy się spodziewać kolejnych zestawów, zresztą jeden z nich już jest zapowiedziany.

Kalkomania to dość spory arkusz, głównie z  uwagi rozmiary znaków rozpoznawczych, przy czym mamy aż cztery warianty oznaczeń na usterzenie pionowe, dla każdego wariantu inne przy czym jeden z nich nie miał takich oznaczeń wcale. Są także napisy eksploatacyjne oraz imitacje zegarów na tablicę przyrządów. Jakość druku także bez zarzutu, a co do ich naklejania, to mam już pewne doświadczenia z nimi i muszę poznać, że to produkty wysokiej jakości. 

Producent zaproponował aż pięć wariantów malowania, przy czym trzy z nich to maszyny z 22-go Dywizjonu Bombowego RAF, w tym samolot „OA X” którego załoga, pod dowództwem por. Kennetha Campbella w dniu 6 kwietnia 1941 r. dokonała skutecznego ataku torpedowego na pancernik „Gneisenau” zacumowany w porcie w Breście. Pozostałe dwa malowania samolotów z tego dywizjonu z 1940 r., jest malowanie z 1939 r. Te wszystkie malowania opierają się na wczesnym schemacie składającym się plam w kolorach ziemistym i zielonym, zaś piąta propozycja bazuje na schemacie późniejszym szaro – zielonym. Osobną stronę instrukcji poświęcono na zamieszczenie szablonów do wykonania masek do prawidłowego pomalowania oszklenia.

Na koniec dosłownie dwa słowa na temat instrukcji. Wydana w identyczny sposób jak w poprzednich modelach, klarowna i czytelna, co nie zmienia faktu, żeby przed rozpoczęciem budowy dokładnie ją przestudiować.
Bristol Beaufort Mk.I w ukraińskim wydaniu wypada bardzo dobrze. Może nie jest zestawem tak spektakularnym jak OV-10 Bronco, ale bardzo dobrze opracowanym, dającym modelarzom bardzo duże możliwości rozwinięcia swojej inwencji. Rzeczywistą wartość tego zestawu będzie można poznać dopiero po jego sklejeniu, ale na pewno zawartość pudełka zachęca do wzięcia go na warsztat.  

Dziękuję producentowi, firmie ICM Models za przekazanie modelu  na potrzeby recenzji

Marcin "Marwaw" Wawrzynkowski

Partnerzy

                 

 

Kluby modelarskie

 

 
   
                 
                 

 

Our website is protected by DMC Firewall!