W Pudle - Samolot myśliwski - Curtiss Hawk 81-A2 - 1/72 - Arma Hobby

Model:  Curtiss Hawk 81-A2
Producent:  Arma Hobby,
Nr kat.:  70094
Skala:  1:72
Tworzywo:  model wtryskowy,  maski, wydruk 3D
Malowanie: 3 x USA

Kiedy firma Arma Hobby wydała model myśliwca Hawk 75 byłem praktycznie pewien, że z czasem pojawią się miniatury kolejnych przedstawicieli tej bardzo licznej rodziny. Miałem rację. Obstawiałem jednak, że na pierwszy ogień pójdą jedne z późniejszych wersji, a tymczasem Arma zaczęła od początku, czyli modelu Hawk 81, lub też Tomahawk, jak określali ten samolot Brytyjczycy. Pierwsze informacje na temat tego modelu pojawiły się na tegorocznej edycji Babaryby, zaś teraz gotowy produkt trafił do rąk modelarzy. Pierwszy zestaw zatytułowano „Flying Tigers”.

Tytuł zobowiązuje, więc na boxarcie sporo się dzieje, Piotr Forkasiewicz znów nie bierze jeńców. Szata graficzna pudełka tradycyjna, na odwrocie sylwetki boczne proponowanych opcji malowania, ale model jest nowy, więc nie ma sensu zajmować się pudełkiem, lepiej zapoznać się z jego zawartością. Ta jak widać prezentuje się zachęcająco.  

Zestaw składa się z dwóch wyprasek, przy czym części rozmieszczono w ten sposób, że na każdej znajduje się połówka kadłuba jeden z podzespołów płata, trochę elementów konstrukcji płatowca i trochę detali. Taki sposób rozmieszczenia elementów znany jest z nowego modelu Wildcata. W sumie kilkadziesiąt elementów. Dlatego nie będę omawiał poszczególnych ramek, tylko ich zawartość z perspektywy poszczególnych podzespołów modelu.

Zacznę może od kadłuba. Podział klasyczny, czyli dwie połówki prawa i lewa. Z przodu doklejamy maskę i elementy chwytu powietrza, z tyłu zaś usterzenie. Faktura powierzchni, pomimo, iż nie zawiera siatki szwów nitowych jest wykonana w sposób bardzo delikatny, niemal subtelny. Projektant form zadbał także o to, by dużo działo się na burtach kabiny. Odtworzono konstrukcję wnętrza kadłuba i sporo detali wyposażenia. Pomny doświadczeń z pierwszymi wypustami Hawka 75, obejrzałem dość dokładnie połówki kadłuba właśnie w rejonie kabiny i z zadowoleniem, nie odnotowałem tam żadnych zwichrowań czy odkształceń.

Także płat ma klasyczny podział technologiczny na górną i dolną cześć. Lotki i klapy są jego integralnymi elementami. Centropłat jest jednocześnie podłogą kabiny pilota. Kilka razy miałem tak z modelami Arma Hobby, że finezja odtworzenia niektórych detali faktury powierzchni widoczne była dopiero na zdjęciach. Tak było także w przypadku tego zestawu. Wystarczy spojrzeć na listwy obramowujące chodniki przy kadłubie, lub to co się dzieje w lukach podwozia, czy wokół nich.

Tak z kolei prezentuje się usterzenie, śmigło i większe podzespoły płatowca. Co ważne, nie znalazłem nadlewek, jamek skurczowych i innych takich. Usterzenie pionowe skała się z doklejanego do kadłuba statecznika oraz steru kierunku, zaś w przypadku usterzenia poziomego statecznik i powierzchnie sterowe stanowią jeden element. 

Drobne detale wyposażenia kabiny pilota podwozie i drobne detale modelu wyglądają, jak na powyższych zdjęciach. Starałem się sfotografować całą zawartość obu wyprasek i myślę, że się to udało. Dzięki temu, każdy będzie miał okazję wyrobić sobie własną opinię na temat stopnia szczegółowości tego zestawu. 

Ramki z oszkleniem ostatnio się w zestawach Arma Hobby znacznie rozrosły, a to za sprawą stojaczka montażowego, który jest także obecny w tym zestawie. Elementów przezroczystych jest w tym zestawie w sumie niewiele. Zalicza się do nich oszklenie kabiny pilota, szyba pancerna oraz celownik. Osłona kabiny jest oczywiście dzielona, w sumie jej wykonywanie jako jednego podzespołu modelu byłoby trochę nie logiczne z uwagi na bogate wyposażenie kokpitu. Jakość wykonania elementów przezroczystych, jak widać nie odbiega standardem od pozostałych modeli tego producenta.

Jednym z elementów znajdujących się na wypraskach jest oczywiście fotel pilota, tyle że typu amerykańskiego. Ponieważ samoloty używane przez „Flying Tigers” pierwotnie były przeznaczone dla Wielkiej Brytanii, wyposażone zostały w fotele zgodne ze standardami RAF-u. Taki właśnie fotel wraz z pasami otrzymujemy w postaci wydruku 3D. Jest to standardowy element tego zestawu, nie opcja, czy też plik do pobrania. Taki oczywiście jest, z akcesoriami, wystarczy pobrać go po zeskanowaniu kodu QR znajdującego się w instrukcji.

W skład zestawu wchodzą także maski do malowania oszklenia i kół oraz całkiem spory zestaw kalkomanii, wydrukowany przez włoski Cartograf. Sporo miejsca na nim znajdują paszcze rekinów, każdy z samolotów miał inną. Do tego dochodzą oznaczenia, godła czy numery. Nie mogło oczywiście zabraknąć sprej ilości drobiazgów do naklejenia w kabinie, tarcz zegarów na tablicę przyrządów no i oczywiście pasów.

 Producent proponuje nam trzy warianty malowania. Wszystkie oczywiście z A.V.G. dokładniej rzecz biorąc są to:
•    Curtiss Hawk 81-A2 P-8109 pilotowany przez Charlesa Oldera z 3rd Pursuit Squadron „Hell’s Angels”, American Volunteer Group (Flying Tigers). Samolot przedstawia maszynę jednego z najskuteczniejszych pilotów AVG, używaną podczas walk nad Chinami w latach 1941–1942. 
•    Curtiss Hawk 81-A2 P-8182 pilotowany przez Grega „Pappy’ego” Boyingtona z 1st Pursuit Squadron „Adam & Eves”, American Volunteer Group (Flying Tigers). Samolot przedstawia maszynę z okresu służby przyszłego dowódcy słynnej eskadry „Black Sheep” podczas walk nad Chinami w latach 1941–1942. 
•    Curtiss Hawk 81-A2 P-8103 pilotowany przez Dicka Rossiego z 1st Pursuit Squadron „Adam & Eves”, American Volunteer Group (Flying Tigers). Samolot przedstawia jedną z charakterystycznych maszyn używanych przez Flying Tigers podczas obrony Chin w latach 1941–1942.   
Nie ukrywam, A.V.G. nie był moim ulubionym rozdziałem historii starć powietrznych na Dalekim Wschodzie, ale możliwość  wykonania samolotu Grega Boyingtona dała mi nieco do myślenia.

Instrukcja jak widać jest identyczna jak w poprzednich modelach tego producenta. Wszystko prosto, jasno i na temat a do tego w ładnej i estetycznej formie.
Na sam koniec mogę stwierdzić, że nowa propozycja Arma Hobby to kolejny model, który aż prosi by wziąć go na warsztat. Wiele razy dostałem w Internecie po uszach, za pochlebne uwagi pod adresem tego producenta, ale bardzo polubiłem zarówno sposób wydawania modeli, bardzo rzetelne i szczegółowe podejście do tematu, a także sposób projektowania. Modelarze otrzymują zestawy bardzo szczegółowe a jednocześnie przyjemne w klejeniu, o czym miałem okazję się nie raz przekonać. 

 

Dziękuję producentowi, firmie Arma Hobby za przekazanie modelu  na potrzeby recenzji

Marcin "Marwaw" Wawrzynkowski

 

 

 

 

Partnerzy

                 

 

Kluby modelarskie

 

 
   
                 
                 

 

DMC Firewall is a Joomla Security extension!