
Sytuacja, w której wraz z pojawieniem się na rynku nowego modelu lub wręcz serii nowych modeli pojawiają się dedykowane do nich dodatki i akcesoria jest już normą. Standardem powoli staje się pojawianie się na rynku nowych publikacji, poświęconych właśnie nowościom na rynku modelarskim. Swego czasu opisywałem taką właśnie coś takiego, a teraz pojawiła się kolejna okazja, by opisać stosunkowo nowy zestaw wraz z poświęconą mu publikacją. Mowa tu o modelu Me-262A-1A z Arma Hobby oraz publikacji Wydawnictwa Stratus.
Model: Messerschmitt Me-262A-1A/WGr.21
Producent: Arma Hobby,
Nr kat.: 70084
Skala: 1:72
Tworzywo: model wtryskowy, maski, wydruk 3D
Malowanie: 2 x Niemcy
![]() |
![]() |
Zacznę oczywiście od modelu. To już drugie wcielenie przygotowanej przez Arma Hobby miniatury w skali 1/72. W oparciu o ten zestaw wykonamy także wersję czysto myśliwską, czyli A-1a, ale z dodatkowym uzbrojeniem w postaci niekierowanych pocisków rakietowych WGr.21. Te właśnie pociski zmaterializowały się postaci wydruku 3D jako standardowego elementu zestawu, o czym informuje nas notatka umieszczona z rogu pudełka. Tym razem Piotr Forkasiewicz porzucił sielskie alpejskie pejzaże i przedstawił Me-262 w swoim naturalnym środowisku, czyli podczas dynamicznego ataku na formację „Latających Fortec”.

Zawartość pudełka jest doskonale znana – wypraski, szkło, maski oraz kulki balastu, są identyczne jak w pierwszym zestawie. Elementy z tworzywa zostały omówione wielokrotnie przy różnych okazjach. Wiadomo już czego się po nich i na co należy uważać. Pomimo pewnych drobnych niedociągnięć, zestaw ten zdobył sobie w krótkim czasie opinię najlepszego Me-262 w skali 1/72. W oparciu o produkt Arma Hobby powstało już sporo pięknych modeli. Sam mam nadzieję dołączyć do grona posiadaczy sklejonych Me-262 na półce.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Jedyna różnica to oczywiście wyrzutnie pocisków rakietowych WGr.21. Wykonano je w postaci pojedynczego wydruku 3D. Wystarczy je wyciąć, pomalować i umieścić na belkach, które znajdziemy na wyprasce „A”. Jak zaznaczyłem powyżej, wydruk z wyrzutniami jest standardem, a nie plikiem, który możemy pobrać ze strony producenta lub u niego dokupić, jak nie możemy wydrukować.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Taką właśnie postać ma wanna kabiny wraz z fotelem, która to wygląda tak, jak to widać na powyższych zdjęciach.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Kalkomania to średniej wielkości arkusik, za którego wydruk i stronę techniczną odpowiada włoski Cartograf i wszystko wskazuje na to, że będzie to stały podwykonawca w kolejnych modelach warszawskiego producenta. Poza kompletem oznaczeń do dwóch malowań znajdziemy oczywiście stencile, pasy oraz tarcze zegarów i paneli na tablicę przyrządów.
![]() |
![]() |
![]() |
Jak wspomniałem, do wyboru mamy dwie opcje malowania. Dokładnie to:
• Messerschmitt Me 262 A-1a, „Zielona 1”, Stabsstaffel/JG 7, luty 1945, Rechlin. Samolot z oznaczeniami dowódcy Gruppe (Gruppenkomandeur), w owym okresie funkcję tą pełnił Maj. Gerhard Stamp.
• Messerschmitt Me 262 A-1a „Zielona 3”, Stabsstaffel/JG 7, luty 1945, Rechlin. Schemat malowania domniemay.
Schematy malowania w postaci kolorowych plansz umieszczono oczywiście w instrukcji, a boczne sylwetki powielono także na odwrocie pudełka. Jeżeli jednak komuś to nie wystarczy, może skorzystać z zawartości publikacji o której poniżej.
| Autorzy: Ilustrator: Liczba stron: Liczba stron kolorowych: Format: Data wydania: ISBN: Numer katalogowy: Cena: |
Robert Pęczkowski Artur Juszczak 120 120 A4, paperback 2026-03-12 9788368377255 Sam04 89,00 PLN |
![]() |
Jak już wspominałem, publikacja ukazała się nakładem Wydawnictwa Stratus. Jest to czwarta pozycja w serii zatytułowanej po prostu „Samolot”. W stosunku po poprzednich książek z tego cyklu szata graficzna i sposób wydania pozostały bez zmian. Format A4 w kolorze, miękka oprawa i kredowy papier. Autorem całości jest Robert Pęczkowski, sylwetki barwne, to dzieło Artura Juszczaka, zaś za wykreślenie planów samolotu odpowiada Dariusz Karnas. Książka nie jest historią konstrukcji i użycia bojowego Me-262. Ma za zadanie ułatwić budowę modelu i być pomocą dla historyków lotnictwa, stąd koncentracja na aspektach technicznych konstrukcji oraz różnic pomiędzy poszczególnymi odmianami wersji A. Objętość publikacji to 120 stron.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Składa się ona z trzech części. W pierwszej z nich omówiono poszczególne odmiany wersji A, dokładniej rzecz ujmując to A-1a, A-1a/U1, U4, U5, U2, A-1b, A-1a/Jabo, A-2a „Sturmvogel”, A-2a/U1, U2, A-1/U3, A-5a, a także powojenną czecho-słowacką odmianę Avia S-92. Tu znajdziemy także sporą ilość archiwalnych fotografii, zarówno wykonanych przez Aliantów po zakończeniu działań wojennych, jak i wykonanych podczas wojny przez Niemców.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Druga część poświęcona jest malowaniom samolotów Me-262A. Ponieważ mamy tu do czynienia z końcowym okresem II wojny światowej, stąd bardzo duża różnorodność wariantów malowania. Barwnych sylwetek jest około sześćdziesięciu. Większość z nich to rzuty boczne, ale niektóre przedstawiono także w postaci rzutów z góry, z dołu i obu stron. Mamy zatem malowania samolotów prototypowych i doświadczalnych, malowania z jednostek bojowych, w tym także znane z zestawów Arma Hobby JV-44 i JG 7. One się oczywiście nie powielają, w publikacji przedstawiono także malowania innych samolotów z tych jednostek, więc kreatywni modelarze mają pole do popisu. Są też malowania samolotów zdobycznych, wykonane już po wojnie. Są one równie atrakcyjne, jak niemieckie, bojowe.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Trzecia część publikacji to swoisty przewodnik po szczegółach konstrukcji samolotu, zaś klamrą spinającą cześć drugą i trzecią jest wzornik kolorów. Zawartość trzeciej części to zdjęcia detali konstrukcyjnych zachowanych egzemplarzy Me-262 okraszone rysunkami z oryginalnej dokumentacji technicznej samolotu. Podzielono je na poszczególne sekcje samolotu, co znaczenie ułatwi wyszukanie tego, co w danej chwili jest potrzebne.
Mając taki komplecik, można wykonać naprawdę wierny model Me-262. Ja oczywiście nikogo nie będę przekonywać, że jest to jedynie słuszna droga do tego, aby na półce stanęła wierna i efektowna miniatura tego pięknego samolotu, bo każdy ma prawo do własnych wyborów, a mamy szczęście żyć w czasach, gdzie wszystkiego mamy pod dostatkiem, modeli, dodatków i publikacji.
Dziękuję producentowi, firmie Arma Hobby za przekazanie modelu oraz Wydawnictwu Stratus za przekazanie publikacji na potrzeby recenzji
Marcin "Marwaw" Wawrzynkowski


























































































