Model: HP.52 Hampden B. Mk.I, WW II British Bomber
Producent: ICM,
Nr kat.: 48352
Skala: 1:48
Tworzywo: model wtryskowy,
Malowanie: 4 x Wielka Brytania

Handley Page HP. 54 Hampden to brytyjski średni samolot bombowy, użytkowany głównie w początkowym okresie II wojny światowej. Pozostaje on nieco w cieniu Wellingtonów, Halifaxów czy Lancasterów, stąd też mniejszy wybór modeli tego samolotu. Ostatnio jednak modelarze budujący swe repliki w skali 1/48 zostali uraczeni przez ukraińską firmę ICM całą serią modeli tego ciekawego bombowca. Dotychczas wydano trzy zestawy, a znając producenta na tym się nie skończy. Ja wybrałem do opisania pierwszy z wydanych zestawów, w oparciu o który można wykonać model w wersji B Mk. I, czyli klasycznego bombowca używanego w dywizjonach bombowych RAF-u.
Chciałem mieć po prostu zestaw, który umożliwi mi budowę modelu samolotu bądź w malowaniu jednego z dywizjonów biorących udział w pierwszym nalocie RAF na Gdańsk. Drugą ciekawą opcją jest możliwość wykonania samolotu słynnego Guy Gibsona, wówczas podporucznika. Właśnie na Hampdenach wykonał on pierwsze próby precyzyjnego bombardowania. Natomiast z modelami tych bombowców sytuacja nie wyglądała zbyt różowo. W skali 1/48 ukazały się co prawda modele firm Fondaire Minitures (short run) oraz Contrail i Sanger (vacu), ale z uwagi na zastosowane technologie, nie były one dostępne dla szerszego grona modelarzy. Poza tym ukazały się one już dawno, więc będzie problem z ich dostępnością.

Jak zatem przedstawia się na tym tle model ICM-u? Przede wszystkim jest ogólnie dostępny. To już spory plus. Wydany został w sposób typowy dla tego producenta. Spore solidne kartonowe pudło z lakierowanym wiekiem ozdobionym przyjemną dla oczu grafiką. Po bokach podstawowe informacje o samolocie i zestawie. W środku kilka torebek foliowych z wypraskami, kalkomania oraz instrukcja. Do produkcji wyprasek użyto tego, co zawsze szarego dość miękkiego tworzywa. Osobiście lubię z nim pracować, ale to oczywiście rzecz gustu. Model został wydany w sposób dość podobny do poprzednich modeli samolotów bombowych takich jak Beaufort czy Marauder, są jednak pewne różnice.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Które widać od razu po wyjęciu wyprasek z folii. Na wyprasce oznaczonej jako „A” znalazły się połówki kadłuba oraz trochę elementów wnętrza. Innowacją jest wykonanie imitacji szwów nitowych na powierzchniach zewnętrznych. W jaki sposób zostały wykonane starałem się pokazać na zdjęciach. Mogą się oczywiście podobać lub nie, to indywidualna sprawa każdego z modelarzy. Ja osobiście nie mam zastrzeżeń. Jak widać, swoim zwyczajem ICM dużą uwagę poświęciło na odwzorowanie wnętrza kadłuba, sporo się tu dzieje, zaś projektant nie poszedł na łatwiznę, o czym świadczy na przykład tablica przyrządów z fakturą po obu stronach.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Dwie kolejne wypraski, „B” oraz „C” opiszę razem z prostego powodu. Zawierają elementy skrzydeł i ich mechaniki. Znajdziemy też tam trochę drobnych elementów. Zresztą nawet nie ma co tu opisywać, wystarczy rzucić okiem na zdjęcia. Wypraska „B” to lewa kolumna, „C” to prawa kolumna. Faktura zewnętrznych powierzchni została wykonana w sposób podobny jak w przypadku kadłuba, nie przekombinowano także nic z elementami pokrytymi płótnem.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Na wyprasce „D” znajdziemy z kolei usterzenie oraz detale kabiny. Także bez chodzenia na skróty i uproszczeń.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ramki „E” są dwie, co wskazuje na elementy dublujące się. Czyli śmigła, silniki z osłonami, uzbrojenie czy podwozie. Tu mała dygresja. Od premiery tego zestawu upłynął już jakiś czas i na rynku pojawiły się zestawy do waloryzacji. Klejąc model Maraudera zastosowałem zarówno karabiny z zestawu, jak i w formie wydruków 3D. Muszę przyznać, że te zestawowe wydrukom naprawdę niewiele ustępują.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Bomby oraz wyrzutniki zostały rozmieszczone na wyprasce oznaczonej jako „F”. W zestawie znajdują się trzy takie ramki. Mamy tu bomby różnych typów oraz bomby głębinowe. Do budowy naszego modelu wykorzystamy tylko niektóre z nich. Można także rozważyć zastąpienie bomb i wyrzutników proponowanych przez producenta żywiczno – drukowanymi zamiennikami, ale mam wątpliwości czy jest naprawdę konieczne.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Hampden, jak każdy niemal bombowiec miał bardzo wiele miejsc bogato przeszklonych. W naszym modelu „szkło” zostało rozmieszczone na dwóch stosunkowo niewielkich ramkach. Jest na nich za to dość sporo elementów, bo mamy nie tylko osłony kabin załogi, ale i dużą liczbę okien do zamontowania w kadłubie oraz przezroczyste elementy oświetlenia. Uważać trzeba będzie natomiast przy montażu nosa. Składa się on z paneli bocznych, które wedle instrukcji należy przykleić do burt kadłuba, a dopiero po złożeniu kadłuba w całość należy dokleić górną i dolną część. Będzie zabawa. Samo wykonanie oszklenia od strony technicznej jest bez zarzutu. Przejrzystość bardzo dobra, zaś ramy równe i wyraźne. Na ramach także odwzorowano nity. W instrukcji zamieszczono także szablony do samodzielnego wycięcia masek. Patent, który producent stosuje od dawna.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Kalkomanie to siłą rzeczy spory arkusz. Model do małych nie należy a do tego należy dodać znaki przynależności państwowej oraz literowo – cyfrowe oznaczenia różnej maści. Do tego dochodzi trochę stencili i tablic przyrządów. Merytorycznie i technicznie są bez zarzutu. Pamiętać jednak należy, że od pewnego czasu kalkomanie ICM-u są drukowane w technologii umożliwiającej usunięcie filmu, po całkowitym zaschnięciu. Dlatego też po nałożeniu kalek odłóżmy model na przynajmniej dobę, aby kalkomanie dokładnie wyschły. Unikniemy wtedy ryzyka uszkodzenia kalkomanii przy usuwaniu filmu.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Producent proponuje nam cztery warianty malowania. Trzy pierwsze to malowania z dywizjonów bombowych, czwarte, z jednostki szkolnej dla załóg samolotów torpedowych. Wszystkie pochodzą w okresu międzywojennego lub początkowego okresu wojny, stąd brak godeł indywidualnych, nazw samolotu itp.
![]() |
![]() |
Malowania znalazły się na ostatnich stronach instrukcji. Jak widać skład, szata graficzna i forma pozostały bez żadnych zmian.
Firma ICM nie raz udowodniła, iż nie boi się wyzwań, a każdy kolejny model jest lepszy od poprzedniego. Nie mam informacji, czy ten model był projektowany już po wybuchu wojny z Rosją, czy też dojrzewał sobie spokojnie i czekał na swój dzień. Nie ukrywam, że sam też trochę lobbowałem za wydaniem tego modelu, w końcu doczekałem się. Jeżeli taki zestaw został zaprojektowany w warunkach przyfrontowych, to tym bardzie szacunek i podziw się należą. Trzeba o tym pamiętać, że to, że może się gdzieś jakaś linia podziału zagubiła może wynikać nie lekceważenia tematu, ale konieczności zejścia do schronu. Ostatnio bowiem trafiłem na stwierdzenie, że skoro w modelu Beauforta zabrakło kilku linii podziału, to należy go traktować jako… short run. Takie stwierdzenia nie świadczą o znajomości tematu, raczej o kompletnej ignorancji w zakresie technologii produkcji modeli. ICM produkuje wieloseryjne modele z form stalowych i oby takich jak ten wydał jeszcze więcej.
Marcin "Marwaw" Wawrzynkowski


















































































































