Model: Ryan NYP Spirit of St. Louis,
Producent: RS Models,
Nr kat.: 92158
Skala: 1:72
Tworzywo: model wtryskowy, elementy żywiczne, elementy fot otrawione, klisza
Malowanie: 2 x USA, 2 x Japonia

W moich zainteresowaniach lotniczo – modelarskich zawsze wiodące były trzy tematy. O ile dwa pierwsze, Morski Dywizjon Lotniczy w Pucku i samoloty RWD ujawniałem niejednokrotnie, o trzecim nie miałem okazji się wypowiadać. Zawsze bowiem interesowały mnie pionierskie przeloty długodystansowe, jednakże nigdy nie przekuło się to na budowane modele. No, może poza RWD-5 bis Stanisława Skarżyńskiego, który to raczej mieli wszyscy. Wczasach kiedy kształtowały się moje modelarskie zainteresowania był to jedyny model takiego samolotu, który był powszechnie dostępny. Teraz sytuacja jest inna, wybór modeli jest przeogromny. Zawsze chciałem mieć model samolotu „Spirit of St. Louis” Charlesa A. Lindbrega. Dopiero teraz jestem jego szczęśliwym posiadaczem, za sprawą firmy RS Models, która wznowiła swój model w skali 1/72.

Owszem na rynku w dawnych czasach były repliki tego samolotu, ale ja nie załapałem się nawet na modele produkcji dawnego ZSRR, więc braki z dzieciństwa nadrabiam jako dorosły facet. Model firmy RS Models pierwszy raz ukazał się w 2014 r. Teraz przyszła pora na jego wznowienie, które od pierwszego wydania nie różni się dosłownie niczym. Dobrze znana szata graficzna pudełka z efektownym boxartem A. Wróbla, zaś na odwrocie schematy malowania o których za chwilę. W środku znajdziemy torebkę z wypraskami, dodatkami, kalkomanią i instrukcją.

Podstawę zestawu stanowi wypraska wykonana z ciemnoszarego tworzywa. Wycięto z niej prawą połówkę kadłuba tak, żeby wszystko zmieściło się w torebce i weszło do pudełka. RS Models to short runy. Nie zawadzi o tym przypomnieć. Kiedy zdecydujemy się wziąć na warsztat ten lub podobne zestawy, musimy być przygotowani na nieco inny system pracy, niż z modelami wieloseryjnymi.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Tak prezentują się podstawowe elementy modelu, kadłub, płat i usterzenie. Wygląda to całkiem nieźle, jeśli chodzi o fakturę powierzchni zewnętrznych oraz detale. Całkiem sporo dzieje się też w kabinie pilota, a drzwi do niej możemy wykonać w pozycji otwartej.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Tak zaś wyglądają drobne detale. Ogólnie nie ma tragedii, przyda im się co prawda trochę zabiegów dopieszczająco – upiększających, ale uzyskany efekt może być naprawdę fajny. Wiadomo też, że niektóre, te najdrobniejsze będzie warto wykonać samodzielnie. To z uwagi na ograniczenia technologii, w której wykonano omawiany zestaw.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Oszklenie składa się z trzech elementów – drzwi, szyby bocznej oraz górnej. Ramy wykonano wyraźnie i równo, można rozważyć ich delikatne przepolerowanie. Znacznie więcej elementów wykonano z żywicy. Są to przede wszystkim przewody silnikowe i rury wydechowe, z którymi będzie trzeba bardzo ostrożnie obchodzić się przy wycinaniu.
![]() |
![]() |
W zestawie tego typu nie mogło oczywiście zabraknąć fot otrawionej blaszki i kliszy z tarczami zegarów, którą podkleimy tablicę przyrządów. Wyposażenie kabiny pilota stanowi większość zawartości tej blaszki. Znajdziemy jednak trochę detali silnika oraz elementów zewnętrznych.

Kalkomania to spory arkusz, co jest podyktowane rozmiarami modelu, a także dość dużymi elementami graficznymi, takimi jak oznaczenia rejestracyjne, zajmujące sporą część powierzchnię na skrzydłach i kadłubie, godła i temu podobne rzeczy.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Tak to wygląda w zbliżeniu. Godła i oznaczenia to jedno, jest jednak jeszcze coś. Do budowy repliki samolotu Lindberga modelarzy skutecznie odstraszała konieczność wykonania imitacji polerowanej blachy z charakterystycznymi, okrągłymi śladami, układającymi się w specyficzną fakturę. Dla niektórych było to niewykonalne, inni próbowali opracować jakieś metody wykonania imitacji tego typu faktury, mniej lub bardziej udane. Tu mamy je zrobione w postaci kalkomanii. Sam jestem ciekaw, jak to się będzie sprawowało w praktyce. Kalkomanie wyglądają bowiem całkiem nieźle.

Producent proponuje nam cztery opcje malowania. Jest oczywiście malowanie samolotu Lindberga z historycznego przelotu. Możemy też wykonać model tego samolotu z triumfalnego tour po Stanach Zjednoczonych. Jeżeli komuś one nie odpowiadają, ma jeszcze do dyspozycji dwa malowania samolotów do przewozu prasy, używane w Japonii. Ciekawe, ale raczej nie skorzystam.
![]() |
![]() |
W jaki sposób model prawidłowo skleić dowiemy się z instrukcji, która ma postać dwóch czarno – białych kartek. Jej zawartość to bardzo czytelne i estetyczne rysunki montażowe, które bez problemu przeprowadzą nas przez kolejne etapy budowy.
Dobrze, że są firmy takie jak RS Models, które zajmują się takimi właśnie tematami. Samoloty może nie tak efektowne jak maszyny wojskowe, ale jakże ważne z uwagi na szeroko pojętą historię lotnictwa. Sam zestaw to typowy przykład modelu typu short run. Plastik wymagający pracy z dość dużą gamą dodatków. Przeznaczony dla tych, którzy chcą go skleić i dokładnie wiedzą jak.
Dziękuję producentowi, firmie RS Modelas za przekazanie zestawu na potrzeby recenzji
Marcin "Marwaw" Wawrzynkowski




















































































