W Pudle - samolot rolniczo - pożarniczy PZL M.18 Dromader -1/72 - Answer Plastic Kits

Model: PZL M18 Dromader „Early Days”
Nr kat.: AA72051
Skala: 1:72
Producent: Answer Plastic Kits
Tworzywo: model wtryskowy, elementy fototrawione, maski
Malowanie: 4 x Polska 

Wydanie serii modeli samolotów rolniczo – pożarniczych PZL M18 Dromader w skali 1/72 było zapowiadane dość dawno. Początkowo miała je wydać firma Karaya, ostatecznie zmaterializowały się pod szyldem Answer Plastic Kits. Na początku października do sprzedaży trafiły trzy zestawy umożliwiające budowę modelu tego samolotu. To „AVA-303 (M18B)”, „M18A RWPG” oraz „M18 Early Days”. Temu ostatniemu dzięki uprzejmości producenta mogłem przyjrzeć się bliżej.

Jak sama nazwa wskazuje, zestaw „Early Days” traktuje o początkowym okresie eksploatacji samolotów Dromader. Nie jest to zatem ani M18A, ani M18B tylko po prostu M18. Dokładnie, drugi prototyp i pierwsze egzemplarze seryjne. Dlatego też trudno mi jest się odnieść do poprawności merytorycznej tego zestawu, bo dokumentacja którą posiadam, a składająca się materiałów udostępnionych przez Kolegę Marka Wierzchowskiego oraz publikacji Pana Andrzeja Glassa, dotyczy głównie czasów współczesnych czyli wersji M18B.  

Skupię się zatem na zawartości pudełka. Dość sporego, otwieranego z góry z bardzo przyjemnym boxartem i szatą graficzną. W środku znajdziemy torebkę z wypraskami, które są uzupełnione elementami fototrawionymi oraz maskami. Do tego dochodzi kalkomania oraz instrukcja montażu i malowania. Jak widać w pudełku znajduje się sporo miejsca na ewentualne dodatki i waloryzacje. Model opracowany został w technologii short run, zaś wypraski na pierwszy rzut oka zdradzają pewne podobieństwa do modeli takich firm jak Dora Wings, Litaki Model Kits czy Modelsvit, a więc do short runów produkowanych w Ukrainie. Zatem czekać będzie nas trochę więcej pracy niż przy modelu z form stalowych.

Pierwsza wypraska to oczywiście kadłub. Podział klasyczny z doklejaną dolną częścią i maską przed kabiną. Linie podziału wklęsłe, na moje oko poprowadzone poprawnie, podobnie jak linie nitów i inne detale znajdujące się na burtach. Moje obawy wzbudziło natomiast co innego, mianowicie miejsce łączenia kadłuba z płatem w jego dolnej części. Przebiega w poprzek dolnej części kadłuba, która ma przecież charakterystyczne wgłębienia. Trzeba będzie uważać i dobrze spasować oba elementy z sobą, aby potem uniknąć szpachlowania w tym miejscu, albo ograniczyć je do niezbędnego minimum. 

Płat ma klasyczny podział na górną i dolną część. Przyznaję, ze imitacje nitów przy dużym powiększeniu mogą robić niekorzystne wrażenie, ale jak się weźmie wypraski do ręki tragedii nie ma. Można też przeszlifować płat drobnym papierem ściernym, co zazwyczaj robię po sklejeniu i obróbce miejsc łączenia. Powinno to wtedy wyglądać całkiem dobrze. Poza tym większość modelarzy, w tym także ja, używa wszelkiej maści surfacerów i podkładów, wiec tragedii nie ma. Chyba że ktoś musi się przyczepić. Miejsce łączenia w rejonie końcówek skrzydeł rozwiązano podobnie, jak robią to producenci ukraińscy. Nie przebiega ono na samej krawędzi, ale kawałek od niej, co widać na dolnych zdjęciach. W przypadku płata nie jest to problem, bo nie ma tam żadnych linii podziału ani nitów.

Problemem może to być w przypadku klap i powierzchni sterowych, które stanowią zawartość dwóch kolejnych ramek wtryskowych. W przypadku lotek i zewnętrznej pary klap mamy linie podziału i linie nitów przebiegających prostopadle do miejsca łączenia. Poprawne wyprowadzenie tych elementów nie powinno stanowić większego problemu nawet dla średniozaawansowanego modelarza. Jednak klapy wewnętrzne mają charakterystyczną, ryflowaną powierzchnię i tu już trzeba bardzo uważać. Trzeba będzie najpierw dokładnie obrobić miejsca stryku obu elementów, aby po ich sklejeniu w miejsce łączenia oba elementy dokładnie przylegały do siebie. Należy także pamiętać, aby nie wklejać żadnych powierzchni sterowych w pozycji wychylonej, będzie to poważnym błędem merytorycznym.

Podobnie ma się sprawa ze sterem kierunku i wysokości. Wykonano je jako osobne elementy, które dokleimy do stateczników, co jest dużym plusem zestawu. Także tutaj mamy ryflowane powierzchnie i trzeba będzie uważać, podobnie jak przy klapach. Tu także powierzchnie sterowe wklejamy na „zero”, bez jakiegokolwiek wychylania.

Kolejna wypraska to podzespoły silnika oraz śmigło. Znajdziemy tam też trochę innych detali, głównie kabiny i urządzenia do zrzutu wody lub chemikaliów. Ogólnie wygląda to nieźle, ale jak sobie przypomnę te piękne wydruki w modelu Grand Models… tu by się przydały takie zamienniki, tym bardziej, że moje obawy budzi także kolektor spalin, ma on zdecydowanie za małą wielkość i niepoprawny kształt. Bezwzględnie będzie konieczna interwencja modelarza. 

Podwozie, drobne detale wyposażenia, zarówno kabiny jak i innych miejsc samolotu to zawartość następnej wypraski. Po raz kolejny ujawnia się podobieństwo do modeli producentów ukraińskich, czyli konstrukcja fotela pilota, składa się on z kilku osobnych elementów – siedziska, oparcia i boków, które okleimy fototrawionymi pasami.

 Ostatnia wypraska, znacznie mniejsza od opisanych powyżej zawiera inny typ śmigła, koła ogonowego i usterzenia poziomego. Wykorzystamy jedynie to ostatnie.

Na wyprasce wykonanej z przezroczystego tworzywa znajdziemy oszklenie kabiny pilota, reflektory do lądowania, „koguta” na kabinie pilota i kilka innych drobnych elementów. Mamy także dwa warianty drzwi do kabiny pilota, które wykorzystamy w zależności od wersji malowania na którą się zdecydujemy. Jakość wykonania elementów bez zarzutu, ramy wyraźne i równe, Są także imitacje nitów.

Elementy wtryskowe znalazły uzupełnienie w postaci fototrawionej blaszki. Jest ona średniej wielkości, ale zawiera pokaźną ilość detali wyposażenia kabiny, napędów lotek i sterów, a także klapek wyważających te ostanie. Przy pomocy masek pomalujemy oszklenie kabiny, zabrakło natomiast masek na felgi kół, trosze szkoda. Maski wycięto w szarej folii. 

Kalkomanię na potrzeby tego zestawu wydrukował Techmod. To dość spory arkusz, bo elementów graficznych oraz oznaczeń mamy dość sporo. Trzeba przyznać, że są one bardzo szczegółowe, zaś nawet najdrobniejsze napisy eksploatacyjne są czytelne. Znajdziemy tu także imitacje tablic przyrządów. 

Do dyspozycji mamy cztery warianty malowania. Jak zaznaczyłem powyżej pochodzą one z wczesnego okresu eksploatacji, wręcz wdrażania tych samolotów do służby. Szczególnie interesujące są malowania samolotów demonstrowanych na paryskim salonie lotniczym Le Bourget. Możemy także wykonać model drugiego prototypu a także maszynę seryjną w malowaniu z wczesnych lat osiemdziesiątych zeszłego stulecia. Każdy schemat malowania ma postać osobnej, barwnej planszy. 

Które włożono do instrukcji montażu. Wydrukowano ją w postaci pojedynczych kartek A4 złożonych w pół i włożonych jedna w drugą, co sprawia wrażenie kolorowej broszury. Na początku notatka z krótkim opisem historii Dromadera w języku polskim i angielskim. Następnie wspomniane przeze mnie plansze ze schematami malowania oraz to co najważniejsze, czyli spis wyprasek i rysunki montażowe. Te ostanie są czytelnie opracowane i nie powinno być problemu z przejściem poszczególnych etapów budowy. Ostatnia strona instrukcji na szablony do malowania charakterystycznych czarnych pasów na skrzydłach. W oparciu o nie najlepiej wyciąć szablony z taśmy maskującej i umieścić w odpowiednich miejscach na skrzydłach.
Podsumowując, model idealny nie jest, wymaga trochę poprawek. Część newralgicznych rzeczy udało mi się wyłapać i opisać, inne, jeżeli oczywiście są, mogłem pominąć. Za idealne i najlepiej oddające rzeczywisty pierwowzór uchodziły modele Dromadera żywiczne opracowane swego czasu przez Maraka Wierzchowskiego z Torunia. Nie ma się co dziwić, Marek pół życia spędził za sterami tych maszyn i zdążył je poznać jak własną kieszeń. Niestety, modele Marka nie są już od dawna dostępne, a on sam nie zamierza ich wznawiać. Nie kojarzę także, aby opracował on model w skali 1/72. Dlatego też modelarze muszą się zadowolić albo modelami z Answera, albo też znacznie trudniejszymi i kosztowniejszymi modelami z Grand Models i 3D Polish Wings. Wszystkie wymagają sporo pracy i samodzielnych poprawek, ale niewątpliwą zaletą opisywanego zestawu oraz dwóch pozostałych z oferty Answera jest ich ogólna dostępność i zastosowana technologia.  Modele te przy odpowiednim podejściu mogą wziąć na warsztat także modelarze średniozaawansowani i mogą uzyskać całkiem niezłe efekty. Dla modelarzy zaawansowanych jest to bardzo dobry materiał wyjściowy do zbudowania pięknej repliki tego znanego i jakże zasłużonego samolotu. 

 

Dziękuję producentowi, firmie Answer Plastic Kits za przekazanie zestawu  na potrzeby recenzji

Marcin "Marwaw" Wawrzynkowski

 

       
 

 

 

 

 

 

Partnerzy

                 

 

Kluby modelarskie

 

 
   
                 
                 

 

DMC Firewall is developed by Dean Marshall Consultancy Ltd