Model:
- AJM Models – HMS „Eagle” - model testowy,
Wykorzystane zestawy:
- Black Cat Model - Pom-Pom Mk.VIII Gun on Octuple Mount Mk.V - BCS-AC700043b
Kleje:
- cyjanoakrylowe (żel i rzadki)
Farby:
- Bilmodelmakers, Vallejo, ICM, Italeri, AK Interactive
Chemia modelarska:
- Płyn do zmiękczania kalkomanii Mr. Mark Setter
- Sidolux,
- Matt Verniks - Vallejo
- kredki AK Interactive
- AK Precision Panel Liner (Black, Dark Brown)
- elastyczna nitka Uschi

Lotniskowiec HMS „Eagle” to legenda Royal Navy. Jego historię streściłem przy okazji opisywania modelu przygotowywanego przez firmę AJM Models. Teraz oczywiście przyszła kolej na sklejenie zestawu testowego, na który miałem ochotę od dawna, niemal jak tylko pojawiła się pierwsza informacja o zamiarach producenta.
Moim zadaniem było także przetestowanie zestawu, pod kątem spasowania poszczególnych elementów i ich sklejalności w ogólnym zarysie. Tu roboty miałam niewiele, części żywiczne doskonale odlane, z pięknie odtworzonymi szczegółami i doskonale z sobą spasowane. Z blachami dałem sobie spokój, bo i tak dysponowałem egzemplarzem testowym, na którym nie było niektórych elementów, poza tym docelowe blaszki miały zostać wytrawione z lepszego jakościowo materiału. Poza tym tradycyjnie nie dysponowałem instrukcją, tylko renderami 3D oraz dokumentacją z czasopisma „Wilk Morski”, które nie za bardzo pokrywały się ze sobą, pomimo, że oba przedstawiały HMS „Eagle z tego samego okresu, czyli 1942 r. Normalna rzecz przy testowaniu modelu dla AJM Models.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Zacząłem oczywiście od wycięcia z klocków wlewowych podstawowych elementów z żywicy. Z kadłubem nie było żadnego problemu, wystarczyło oszlifować linię wodną. Z elementami wysepki i temu podobnymi elementami, też w sumie nie. Najwięcej obaw budził pokład. Piłki żyletki odpadały. Połamałbym ich za dużo, z uwagi na długie linie cięcia i dość grube wlewki. Zadecydował przypadek. Pomyślałem sobie, że dobrze wytrasować sobie linię, która będzie prowadzić ostrze podczas cięcia. Zacząłem od nożyka Olfy, by potem użyć rylca do linii podziału z Tamiyi. To było to! Ostrze ładnie wybierało żywicę tworząc głęboki, a jednocześnie równy i precyzyjny rowek.
![]() |
![]() |
Przez niego ostrze piłki przechodziło bez problemu. Zacząłem jednak od pozbycia się klocków żywicy na końcach pokładu. Potem kawałek po kawałku odcinałem to, co niepotrzebne. Nieco naddatku zostawiłem sobie przy wystających ponad obrys pokładu elementach, właściwie tylko przy stanowisku dziobowego pom-poma. Na koniec miałem wycięty i co najważniejsze nie uszkodzony pokład. Więcej pracy jak się okazało stanowiło nadanie właściwych kształtów krawędzi pokładu w miejscu cięcia. Poszły w ruch pilniki i kostki ścierne. Kiedy wszystko było gotowe przykleiłem sponsony pod stanowiska artylerii przeciwlotniczej.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Kiedy już nacieszyłem się elegancką sylwetą okrętu, po złożeniu na sucho podstawowych podzespołów modelu, mogłem zabrać się za wyposażenie pokładu głównego, łodziowego oraz montaż wyposażenia rozmieszczonego na wewnętrznych ścianach nadbudówki hangarowej. Po raz kolejny obaleniu uległ mit, że lotniskowce to proste modele, takie „deski do prasowania”. Pod pokładem startowym zazwyczaj znajduje się mnóstwo wyposażenia, które na sam koniec wpływają na ostateczny wygląd modelu. Nowy model AJM Models nie były tu wyjątkiem, detali zarówno żywicznych jak i fototrawionych było naprawdę sporo, a na tym etapie nie montowałem wszystkiego.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ponieważ najpierw musiałem pomalować model. Tu procedura była standardowa. Kolor bazowy został nałożony aerografem (lakier Bilmodel) , poszczególne kolory kamuflażu, pokład i wyposażenie, pędzlem (farby akrylowe różnych producentów). Potem zamontowałem szalupy i motorówki, artylerię główną, windy, relingi i temu podobne detale. Sporo czasu zajęło ki także zgrywanie poszczególnych plam kamuflażu.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Potem mogłem skleić model w całość. Użyłem do tego Poxipolu, ponieważ daje on pewien margines czasu na korygowanie wzajemnego położenia poszczególnych elementów. Było to ważne. Ponieważ pokład startowy musiał być przyklejony dokładnie w linii symetrii kadłuba. Dodatkowym utrudnieniem była obecność ogromnej liczby fot otrawionych wysięgników, do rozpięcia zabezpieczeń. W docelowym modelu będą one na blaszce, ale to dostałem nie nadawało się do niczego, dlatego ostatecznie wykonałem je z nitek Uschi.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Kiedy miałem model w jednym kawałku mogłem montować dalszą część przygotowanego zawczasu wyposażenia i uzbrojenia, a którego spora część znalazła się na burtach modelu, jak choćby niewielkie szalupy ratunkowe podwieszone na wysięgnikach. Postanowiłem też ułatwić sobie nieco życie, zestawowe pom-pomy zastępując wydrukami na Blac Cata. W przyszłości pewnie w ten sposób będzie powstawać cała artyleria przeciwlotnicza na moich modelach.
![]() |
![]() |
Mawiają, że model lotniskowca bez samolotów na pokładzie wygląda jak nie wykończony. W pełni się z tym zgadzam, więc postanowiłem, że na pokładzie mego HMS „Eagle” będzie ich dużo. Producent przewiduje w docelowym zestawie myśliwce Hurricane, Spitfire i Fulmar, oraz samoloty torpedowe Swodrfisch i Barracuda. Wykonałem po kilka z każdego typu. Pamiętać należy jednak, że na HMS „Eagle” nigdy nie stacjonowały myśliwce Seafire i samoloty torpedowe „Barrcuda”. Mogły się natomiast pojawiać na jego pokładzie. Jeśli natomiast ktoś będzie chciał wykonać model HMS „Eagle” z jego ostatniej misji, czyli Operacji „Pedestal” Seafire i Barracuda powinien odpuścić. Podczas tego konwoju Spitfiry na Maltę dostarczył HMS „Argus”. Ponieważ HMS „Eagle” dostarczał je podczas innych konwojów na Maltę, postawiłem na jego pokładzie cztery Spity, ale w malowania RAF-u obowiązującym na śródziemnomorskim teatrze działań wojennych. Barracudy to impresja na temat, w zestawach AJM-u pojawiły się one po raz pierwszy, chciałem je po prostu przetestować. Test wypadł pomyślnie.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Zanim samoloty zostały na stałe umieszczone na pokładzie, przetestowałem kilka ustawień, widocznych na zdjęciach. Zdjęcia te wysyłałem do Marka, i wspólnie wybraliśmy najlepsze.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Wraz z samolotami na pokładzie znalazła się reszta wyposażenia. Rozpiąłem olinowanie, powiesiłem bandery i flagi kodu sygnałowego. Po prostu standardowa wykończeniówka zakończona ustawieniem modelu na podstawce imitującej fragment powierzchni wody. Ponieważ budowałem model okrętu prowadzącego intensywną działalność operacyjną podczas dział wojennych, nie żałowałem śladów eksploatacji w postaci brudów i zacieków na kadłubie.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
W ten sposób dotarłem do końca prac nad modelem. Wykonany w całości przedstawiał się w ten sposób, a jak uzupełniłem moją kolekcję modeli lotniskowców Royal Navy o kolejny znaczący element.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Sam zestaw przygotowywany przez AJM Models, jest wart polecenia, i już teraz wzbudził duże zainteresowanie modelarzy. Nie muszę dodawać, że zdjęcia z budowy prezentowałam na swoich socjal mediach. Szykuje się potencjalny hit w ofercie producenta. Nie tylko z uwagi na tematykę, ale także na doskonałe opracowanie, sprawiające, że budowa tego modelu nie powinna był wyzwaniem, choć pewnym doświadczeniem trzeba dysponować, by wykonać ten model tak, by dawał satysfakcję.
Dziękuję firmie AJM Models za udostępnienie modelu na potrzeby relacji
Marcin "Marwaw" Wawrzynkowski










































































































