
Model:
• Republic P-47 D-10 RE Thunderbolt Razorback Advanced Kit, MiniArt, nr kat 48030
Wykorzystane zestawy:
• P-47 C/D Early (For Dora Wings), Yahu Models nr kat. A4925,
• Republic P-47 D Thunderbolt Razorback ('Stalag Luft III' and 'Triss'), Kits World, nr kat. 148134,
Kleje:
• Tamiya Extra Thin,
• cyjanoakrylowe,
Farby:
• Bilmodelmakers
• akrylowe (różni producenci)
Chemia modelarska:
• Surfacer 1000, Tamiya,
• Plastic Putty, Vallejo,
• Płyn do zmiękczania kalkomanii Mr. Mark Setter
• Panel Liner AK Interactive, Tamiya,
• Kredki akrylowe AK Interactice,
• Flamastry akrylowe AK Interactice,
• Satin verniks Vallejo.

Pojawienie się na rynku modelu samolotu myśliwskiego P-47 Thunderbolt wydanego w skali 1/48 przez firmę MiniArt nie mogło przejść bez echa. Kilka lat temu pierwszy z wydanych zestawów szczegółowością i wiernością z oryginałem, wyprzedził o kilka długości wszystko, co do tej pory wydano, łącznie z doskonałym zestawem japońskiej Tamiyi. Obecnie cała seria "Dzbanków" liczy ponad dwadzieścia pozycji i nic nie wskazuje na to, by to był koniec. Nic więc dziwnego, że miałem ochotę wziąć ten zestaw na warsztat.
Okazja nadarzyła się nie tak dawno, po prostu przysługa dla jednego z Kolegów. Wybrał zestaw, dokupił kalkomanię, ja miałem w magazynie zestaw Yahu Model do wczesnych P-47, więc można było się brać za robotę. Tym bardziej, że po dokładnym przestudiowaniu zawartości pudełka, stwierdziłem, że kupowanie jakiś drukowono – żywiczno – trawionych ulepszaczy nie ma najmniejszego sensu. Ten zestaw jest sam w sobie waloryzacją do modeli P-47 innych producentów, bo bardzo dużo zostanie. Ustaliliśmy konfigurację, malowanie, więc mogłem działać.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Zacząłem tradycyjnie od kabiny pilota. Skleiłem ją według instrukcji, wielkie brawa za genialny fotel z pasami. Dla ułatwienia malowania i montażu zawartości blaszek z Yahu, podzieliłem ją na kilka fragmentów i tak pomalowałem. Trochę obawiałem się montowania tablicy i blaszek Yahu. W końcu dedykowano je do zestawu Dora Wings, ale nie było z tym najmniejszego problemu.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Następnie powstały skrzydła, usterzenie i pozostałe podzespoły płatowca. Zdecydowaliśmy się na zamknięte komory uzbrojenia, gdyż Koledze zależało na sylwetce. Od siebie dodałem okablowanie w komorach podwozia, przy czym posiłkowałem się schematami zawartymi w instrukcji.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Skrzydła i kadłub zostały następnie sklejone w całość. Może ze spasowaniem nie jest tu tak genialnie jak w Tamiyi, gdzie wszystko schodzi się idealnie, ale też nie ma dramatu. Po prostu, czasem trzeba coś dociąć lub przeszlifować, ale dla mnie to normalka.
![]() |
![]() |
Nie było natomiast żadnych problemów z wklejeniem skrzydeł do kadłuba. Wystarczyło złożyć w całość, wpuścić klej penetrujący i wszystko trzymało się jak należy. Na tym etapie nie wklejałem ściany ogniowej za silnikiem, gdyż była ona innego koloru niż cała reszta płatowca.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Oczywiście równolegle powstały silnik ze śmigłem i osłoną oraz podwozie. Jedyne co dodałem od siebie to kable w silniku i na goleniach podwozia głównego. Tu jedna uwaga, jeśli dysponujemy zestawem typu „Advanced Kit”, trzeba dokładnie przestudiować instrukcję, ponieważ producent przewidział kilka wariantów wykonania silnika. Ten najbardziej rozbudowany zakłada, że osłona silnika nie zostanie wklejona, tylko będzie eksponowana osobno.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Malowanie nie odbiegało niczym szczególnym od malowania innych moich modeli w skali 1/48. Płatowiec po pomalowaniu prezentował się tak, jak to widać na powyższych zdjęciach. Część detali zamierzałem zamontować już po pomalowaniu.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Nie było tu żadnych niespodzianek, poza wspomnianą osłoną silnika. Oczywiście osłonę da radę zamontować na silniku, nawet w tej najbardziej rozbudowanej wersji. Trzeba ją tylko trochę podpiłować obie wręgi okalające makietę silnika. Pozostałe prace przebiegały bezproblemowo i według utartego od dawna schematu. Model został złożony w całość, dokleiłem co miałem dokleić, nałożyłem kalki, naniosłem ślady eksploatacji. Nic odkrywczego. Kalkomanie zarówno zestawowy jak i Kits Wlord kładły się baz żadnego problemu, dobrze reagowały na chemię i wnikały w fakturę modelu.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Model był skończony, a prezentował się tak jak widać to na zdjęciach. W sumie nieco ponad dwa tygodnie relaksacyjnego klejenia i efekt z którego jestem bardzo zadowolony. Model wymaga pewnego doświadczenia z uwagi na bardzo dużą ilość elementów i stopień zdetalowania, ale nie robi problemów podczas pracy. Jedyne na co trzeba uważać, to wszelkiego rodzaju anteny, pitoty, czy lufy karabinów maszynowych. Łatwo je uszkodzić z uwagi na dość kruche tworzywo użyte do produkcji. Antenę i rurkę pitota musiałem wykonać od podstaw z bardziej trwałych materiałów, ale to są drobiazgi.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Generalnie, model wart polecenia. Znakomicie opracowany zarówno pod względem merytorycznym i technicznym. W ten sposób zaspokoiłem swoją ciekawość i już wiem, że jeszcze do tematu wrócę, zaś firma MiniArt na pewno nie raz znajdzie się w kręgu moich modelarskich zainteresowań.
Marcin "Marwaw" Wawrzynkowski












































































































