Samolot RWD-13S -1/48 - Answer

Model:
•    RWD-13S „Spetember 1939”, Answer Plastic Kits, ANS-AA48026
Kleje:
•    Tamiya Extra Thin
•    cyjanoakrylowe
Farby:
•    Bilmodelmakers
•    akrylowe (różni producenci)
Chemia modelarska:
•   Surfacer 1000, Tamiya
•   Plastic Putty, Vallejo,
•   Płyn do zmiękczania kalkomanii    Mr. Mark Setter
•   Panel Liner AK Interactive, Tamiya,
•   Kredki akrylowe AK Interactice,
•   Flamastry akrylowe AK Interactice,
•   Satin verniks Vallejo. 

Od czasu ostatniej edycji Bałtyckiego Festiwalu Modelarskiego temat samolotu turystycznego RWD-13 powraca jak bumerang. Opisałem oba zestawy, zarówno RS Models w skali 1/72, jak i Answer Plastic Kits w skali 1/48. Skleiłem także modele z obu zestawów, przy czym nie robiłem na razie relacji z budowy modelu w skali 1/72. Na to przyjdzie jeszcze czas. Na razie postanowiłem zając się większą „Erwudą” z Answera, bo miałem ku temu stosowne powody, o których za chwilę.

Pisząc recenzję przestrzegałam wszystkich, że ten zestaw to short run, że trzeba inaczej podejść, poświęcić więcej pracy, tym bardziej, że producent zbyt dobrej opinii wśród internetowych "specjalistów" nie miał. Mocno się zdziwiłem.

Już na etapie montażu skrzydeł, od których zacząłem i które musiałem troszkę przerobić, bo chciałem mieć wychylone lotki. Okazało się, że po dokładnym oczyszczeniu wszystkich krawędzi w miejscach łączenia poszczególne elementy są spasowane praktycznie idealnie. Trzeba pamiętać, że położone są one w specyficznych miejscach, na dolnych powierzchniach skrzydeł, w okolicach krawędzi spływu. Prawidłowa obróbka dolnych i górnych części skrzydeł sprawi, że w miejsca łączenia wystarczy wpuścić odrobinę kleju CA, potem obrobić je gąbkami ściernym i nie będzie po nich śladu.
Nie miałem także problemów z wyposażeniem kabiny. Od siebie dołożyłem imitację elementów szkieletu wewnątrz kadłuba. Jest on doskonale widoczny przez okna i drzwi. Jedyne na co trzeba uważać, to przednie fotele, zwłaszcza jeśli korzystamy w dołączonych wydruków. Są one nieco za szerokie i najlepiej zaszpachlować otwory w podłodze i dopiero brać się za urządzanie wnętrza. Tak na pewno zrobię przy budowie kolejnych modeli tego samolotu.

Tak wyglądała kabina po pomalowaniu. Jedynym minusem jest brak kalkomanii na tablicę przyrządów, musiałem przekopać się przez podręczny magazynek. Mam nadzieję, że w przyszłości dodatki takie się pojawią. Na tym etapie budowy przygotowałem sobie także nos i atrapę przedniej części silnika. Pamiętam, jak psioczyłem na nią przy recenzji, okazało się, że w przypadku nie otwierania pokryw silnika, to co jest, w zupełności wystarczy.

Kadłub został następnie sklejony w całość. Tu także spodziewałem się strasznej mordęgi, już na etapie wklejania wnętrza w jedną z połówek. Tym czasem wszystko zeszło się bez żadnych problemów. Wkleiłem zatem dolną cześć kadłuba, potem dokleiłem lewą burtę, a na końcu górę. Także tu szczeliny w miejscach łączenia były zupełnie niewielkie, lub nie było ich wcale. Z obróbką nie było zatem problemów. Od podstaw wykonałem jedynie stelaż z rur stalowych w górnej części kabiny. 

W tak zwanym międzyczasie wykonałem część nosową samolotu oraz jego usterzenie. Stery podobnie jak lotki wykonałem jako wychylone. Było to o tyle proste, bo ster kierunku był oddzielnym elementem, zaś  ster wysokości wystarczyło delikatnie nagiąć w dół.

Sklejenie tego wszystkiego w całość także nie nastręczało żadnych trudności. Teraz kilka uwag na temat tego, czego nie widać na zdjęciach, czyli oszklenia. Wtedy jeszcze nie miałem koncepcji, które drzwi postawię otwarte. Na wszelki wypadek wszystkie trzy przygotowałem do opcji zamkniętej. Zabawy z dopasowywaniem też za dużo nie miałem, delikatne podszlifowanie w kilku miejscach załatwiło sprawę. Podobnie rzecz się miała z osłoną kokpitu, to był zresztą jedyny przezroczysty element, który wkleiłem przed malowaniem. Boczne szyby jedynie dopasowałem do otworów w burcie i tylnych drzwiach.

Z uwagi na konstrukcję samolotu, i tym samym modelu, malowanie musiałem ogarnąć, przed finalnym montażem, co widać na powyższych zdjęciach. Po nałożeniu kilku koniecznych poprawek mogłem przystąpić do montażu modelu w całość. Warto nieco pogłębić otwory pod zastrzały, ułatwi nam to montaż skrzydeł.

Który w tym modelu do zbyt łatwych nie należy, z uwagi na bardzo małe punkty zaczepienia. Są to otwory w kadłubie i wpusty w skrzydłach. To zdecydowanie za mało. Trzeba połapać wszystko w całość przy pomocy kleju CA i potem wzmocnić spoinę klejem penetrującym. Osobiście rozważam wykonanie jakiś dźwigarów z cienkiego i sztywnego drutu, ale to tak na przyszłość. Model udało mi się oczywiście skleić, tak aby miał prawidłową bryłę i geometrię. Ostatecznie w pozycji otwartej znalazły się jedynie drzwi na lewej burcie. 

Wklejenie ich oraz wszystkich drobnych detali  były nastąpiło dopiero po nałożeniu kalkomanii. Trzeba było uważać ze strzałami na burtach kadłuba i znakami rejestracyjnymi na dolnych powierzchniach skrzydeł. Te ostatnie trzeba podzielić na fragmenty. Strzały zresztą też, przy zakończeniu osłon silnika i w rejonie drzwi, gdy robimy je otwarte. Reszta nakładała się bez żadnych problemów, jak zresztą wszystkie inne produkty Techmodu.

Jak zaznaczyłem powyżej końcowe prace to wklejenie wszystkich drobiazgów, które łatwo by było uszkodzić podczas na przykład malowania lub nakładania kalkomanii. Trzeba uważać na klosze świateł pozycyjnych. Trochę mają problem ze spasowaniem, ale da radę to poprawić i zamontować w skrzydłach w sposób prawidłowy. W kilku miejscach, gdzie było to konieczne poprawiłem malowanie.

Na sam koniec nałożyłem na model satynowy werniks i przy pomocy suchych pigmentów przykurzyłem koła, płozę i końcówkę rury wydechowej. Na sam koniec trochę dlaczego wybrałem takie a nie inne malowanie. Zawsze chciałem, by na wystawie o samolotach z MDLotu w Muzeum Obrony Wybrzeża w Helu znalazła się miniatura PWD-13 SP-BML. Samolot ten we wrześniu 1939 r. wykonał zakończony powodzeniem lot ewakuacyjny z lotniska w Rumi na szwedzką wyspę Gotlandia. Samolot ten był przydzielony do Plutonu Lotniczego Lądowej Obrony Wybrzeża. Ponieważ w zestawie, który posłużył mi do wykonania tej repliki, takie malowanie zostało przewidziane, z wyborem nie było problemu. Model oczywiście trafił na wystawę, o której wspominałem. Miałem okazję wręczyć go osobiście Dyrekcji MOW jako prezent od przyjaciół z Koszalina z okazji przypadającej w maju XX rocznicy powstania MOW.
Sam zestaw okazał się dużo lepszy, niż początkowo sądziłem. Klejenie okazało się bardzo przyjemne i niekłopotliwe, no może poza kilkoma kwestiami, które omówiłem powyżej. Firma Answer dobrze wykonała swoją robotę, jak zaś mam ochotę na kolejne modele tego producenta i nie jest to tylko kolejny RWD-13.
 

 

Marcin "Marwaw" Wawrzynkowski

 

Partnerzy

                 

 

Kluby modelarskie

 

 
   
                 
                 

 

Our website is protected by DMC Firewall!