Koszaliński Portal Modelarski

W Pudle - Okręt desantowy HMS Princess Beatrix -1/700 AJM Models

Email Drukuj PDF
Model: Okręt desantowy HMS Princess Beatrix
Skala: 1:700
Producent: AJM Models nr kat.700-014
Tworzywo: żywica, elementy fototrawione, drut
Malowanie: 1x Wielka Brytania

Firma AJM Models z Opola na polskim rynku modelarskim funkcjonuje już od ładnych kilku lat. Jej oferta skierowana jest do modelarzy okrętowych budujących swe repliki w skalach 1/350 i 1/700. Przy okazji ostatniego przeglądu nowości modelarskich informowaliśmy, o tym, że oferta tego producenta jeśli chodzi o skalę 1/700 wzbogaciła się o dwie pozycje. Są to modele lekkiego krążownika HMS Raleigh oraz okrętu transportowego HMS Princess Beatrix. Dzięki uprzejmości producenta możemy się w tym miejscu zapoznać z miniaturą tego ostatniego.

Zanim to jednak nastąpi, warto chwilę uwagi poświęcić samemu okrętowi HMS Princess Beatrix. Wraz z bliźniaczą jednostką HMS Queen Emma zostały zbudowane w Holandii na krótko przed wojną, jako szybkie statki pasażerskie. Po jej wybuchu zostały ewakuowane do Wielkiej Brytanii i tam przejęte przez Royal Navy, a następnie przekształcone w szybkie okręty transportowe dla jednostek specjalnych. W tym charakterze HMS Princess Beatrix wzięła udział w szeregu operacji, w których wykorzystywano brytyjskich komandosów. Były to między innymi pierwszy rajd na Lofoty (Operacja Claymore), rajd na Dieppe (Operacja Dynamo), Lądowanie w Afryce Północnej (Operacja Torch), na Sycylii (Operacja Husky) i w Południowej Francji (Operacja Dragon). Po wojnie oba okręty zwrócono Holandii, gdzie powróciły do pokojowej roli statków pasażerskich. Jest to zatem, jeden z bardziej zasłużonych okrętów Royal Navy, a pozostający nieco w cieniu znanych wszystkim krążowników, lotniskowców, pancerników czy niszczycieli.

Miniatura „Księżniczki” w skali 1/700 stała się zatem faktem, więc pora zajrzeć do pudełka. Jest ono niewielkie, wykonane z kartonu, zaś jego wierzch zdobi kolorowa etykietka przedstawiająca testowy model okrętu, autorstwa Katarzyny Mańkowskiej. Wnętrze kartonika jest natomiast prawdziwą kopalnią skarbów, która uraduje serce każdego modelarza – marynisty. Model opracowano w technologii odlewów żywicznych i to one stanowią zasadnicze elementy zestawu. Zapakowano je tak, jak zazwyczaj ma miejsce do kilku strunowych torebek, zaś wyjątkiem jest kadłub, zawinięty szczelnie w folię bąbelkową. Do wykonania odlewów użyto żywicy w kolorze jasnoszarym. Z zadowoleniem stwierdziłem, że jakość odlewów jest wysoka, jedynie w kadłubie trafiło się kilka pęcherzyków powietrza, ale znalazły się one na wysokości wodnicy kadłuba, więc nie mają żadnego wpływu na jakość modelu. Na mniejszych elementach nie ma ich natomiast wcale.
Teraz nieco o podziale technologicznym modelu. Kadłub został wykonany jako pojedynczy element, na którym znalazła się także część wyposażenia pokładowego. Od razu zwraca uwagę wielka finezja i dokładność jego wykonania. Czysto i starannie. Wspaniale oddany został kształt, linie kadłuba klasycznego pasażerskiego linera z końca lat 30-tych XXw. trochę przypominającego naszego Sobieskiego czy Chrobrego.
Wystarczy spojrzeć na deskowanie pokładu. Jedyne co można poprawić w przypadku kadłuba, to głębsze nawiercenie bulajów, drobna korekta linii kadłuba, właśnie na linii bulajów na dziobie pojawia się ledwie dostrzegalna pozioma linia, podobna jest na rufowym nadburciu. Tu odrobina płynnej szpachlówki lub kleju cyjanoakrylowego i dokładne przeszlifowanie tych miejsc powinno załatwić sprawę.
Nadbudówka wraz z pomostem bojowym i kominem, to kolejny wyróżniający się wielkością element modelu. Także i w tym przypadku trudno mieć obiekcje co do jakości jego wykonania. Osłony skrzydeł pomostu czy kołpak komina mają ścianki tak cienkie, że prawie przezroczyste.
Podobnie jest z pozostałymi nadbudówkami i pokładem rufowym, które producent wykonał jako jeden odlew, na cienkiej żywicznej płytce. Także pięknie wykonane detale takie jak podstawy Oerlikonów, czy płyty ryflowane na pokładach. Myślałem, że w skali 1/700 umie to tylko Fujimi. Okazuje się, że AJM Models też.
O wyjęciu z torebek pozostałych detali żywicznych okazuje się, że AJM Models nie zwalnia tempa. Wyposażenie pokładowe i środki ratunkowe są odlane w sposób perfekcyjny, a pamiętać należy, że są to naprawdę niewielkie elementy, często niewiele większe od główki szpilki. Mamy zatem tutaj wyposażenie nawigacyjne, część uzbrojenia, szalupy i pontony ratunkowe. Trzeba tylko uważać przy wyjmowaniu, bo łatwo tę drobnicę uszkodzić.
LCA LCM
Kolejny woreczek to wyposażenie desantowe składające się z barek LCA, których mamy cztery i LCM, których mamy dwie. Obydwa rodzaje składają się z żywicznych kadłubów, na których bardzo pięknie odtworzono fakturę pokładów. Jeśli dodać do tego, że każda barka to także kilkanaście elementów fototrawionych (o czym za chwilę), to wiadomo już co będzie bardzo mocnym punktem modelu i wydatnie wpłynie na efekt końcowy.
Właśnie, fototrawione blaszki to kolejna atrakcja jaka czeka nas podczas obcowania z zestawem.  Podstawą jest tu duża blacha, rozmiarami niewiele mniejsza od powierzchni pudełka, w które zapakowano model. Jej zawartość to cały szereg misternych ażurowych elementów takich jak relingi, maszt radarowy, uzbrojenie, łańcuchy, kotwice czy żurawiki. Co to tych ostatnich, to warto zauważyć, że każdy żurawik, na którym osadzone są barki desantowe składa z kilku precyzyjnych detali, dzięki czemu można je wykonać w różnych pozycjach np. podczas wodowania barek. Każda barka ma swoja własną małą blaszkę, na której znajduje się kolejnych kilkanaście finezyjnych detali. Barki producent oferuje także jako oddzielne zestawy, podobnie jak część uzbrojenia „Księżniczki”. Blaszki fototrawione uzupełnione są kilkoma kawałkami drutu różnej grubości z którego wykonamy maszty, a także kalkomanię, na której znajdują się bandery oraz podziałki głębokości.
Instrukcja montażu i malowania składa się z czterech stron formatu A4. Na pierwszej znajdziemy diagram poszczególnych elementów oraz schemat malowania, trzy kolejne to rysunki montażowe. W pierwszej chwili mogą one sprawiać wrażenie mało czytelnych, z uwagi na sporą ilość strzałek wskazujące miejsce montażu poszczególnych detali. Jednakże wystarczy poświęcić trochę czasu na ich dokładne przejrzenie i nie powinno być problemów z montażem modelu. Producent proponuje model w malowaniu z 1944r. z okresu służby na Morzu Śródziemnym, kolorystyka według palety Lifecolor. Podczas studiowania instrukcji warto zwrócić uwagę na sposób oznaczenia części żywicznych i fototrawionych. Numery pierwszych umieszczono w „dymkach”, drugich w „kwadracikach”, to ułatwia rozczytywanie instrukcji.
W ten sposób do rąk modelarzy trafił kolejny bardzo ciekawy i co ważne dobrze opracowany model. W ten sposób AJM Models udowodniła, iż znajduje się w gronie czołowych producentów modeli żywicznych. Zestaw o którym tu mowa umożliwia wykonanie bardzo szczegółowej i efektownej repliki, która może stać się ozdobą nie jednej kolekcji. Ma bardzo duży potencjał. Możemy wykonać go jako samodzielny model, z powodzeniem może stać się elementem jakiejś scenki, czy dioramy morskiej, np. załadunku w porcie, czy też działań desantowych. Wszystko zależy od inwencji modelarza. Niestety musi to być modelarz o pewnym doświadczeniu, gdyż HMS Princess Beatrix nie należy do zestawów dla początkujących.

Dziękujemy producentowi, firmie AJM Models za udostępnienie zestawu do recenzji.

Marcin "Marwaw" Wawrzynkowski