Koszaliński Portal Modelarski

TEST SHOT! - Samolot myśliwski PZL P.7a - 1/72 - Arma Hobby

Email Drukuj PDF
Modele:
  • Arma hobby - PZL P.7a - model testowy

Kleje:

  • Tamiya Extra Thin Cement,
  • cyjanoakrylowe,

Farby:

  • Bilmodelmakers
  • Hataka,
  • Vallejo,

Chemia modelarska:

  • Płyn do zmiękczania kalkomanii Mr. Mark Setter
  • Wasch Vallejo,
  • podkład Tamiya,
  • suche pigmenty Talen, Vallejo

Na piątek, 24.06.2017r. firma Arma Hobby zapowiedziała premierę swego drugiego po TS-11 Iskra modelu wtryskowego. Podobnie jak Iskra, model myśliwca PZL P.7a opracowano w skali 1/72. Kiedy zaproponowano mi sklejenie modelu testowego, oczywiście zgodziłem się bez wahania i niemal natychmiast kiedy kurier przyniósł mi tekturowe pudełko, wyciągnąłem zawartość i zabrałem się do roboty. Pomyślałem sobie, fajnie byłoby zdążyć przed premierą, żeby podzielić się na portalu pierwszymi wrażeniami z budowy.





Nie będzie to jednak szczegółowa relacja z opisywaniem punkt po punkcie wszystkich czynności, na takie relacje, in boxy przyjdzie jeszcze pora. Moim zadaniem było sklejenie - dosłownie przetestowanie modelu zanim trafi na rynek. Dlatego model sklejałem bez żadnych poprawek, przeróbek, operowałem tylko tym, co dostarczył producent. Na pierwszy ogień poszedł oczywiście kokpit. Pomimo użycia blaszek, jego montaż nie jest skomplikowany, a całość wygląda bardzo efektownie. Podzieliłem go sobie na kilka modułów, które pomalowałem osobno, zanim umieściłem w jednej z burt. Używałem akryli Hataka i Vallejo, które nanosiłem pędzlem.



Po nałożeniu szarego waschu całe wyposażenie umieściłem w prawej burcie kadłuba. Należy uważać na montaż tablicy przyrządów. W zestawie składa ona się z trzech części - tablicy plastikowej, kliszy i blaszki. Pomalowaną blaszkę i kliszę przykleiłem do elementu plastikowego i dopiero montowałem w kadłubie. Trochę trwało, zanim uzyskałem zadowalający mnie efekt. Następnym razem plastikową podstawę wkleję na sztywno przed malowaniem i dopiero na niej będę montować resztę detali.



Mogłem teraz zabrać się za sklejanie modelu w całość. Kiedy zorientowałem się, że jest tak idealnie spasowany, że można go złożyć niemal na wcisk, postanowiłem pomalować go w kilku segmentach, które dopiero później złożę w całość. W tym modelu praktycznie nie używamy szpachlówki. Ja musiałem jej użyć do zakrycia miejsc łączenia osłony silnika, ale to raczej modelarz zawinił przy wykonaniu a nie firma. Niewielką jamkę skurczową znalazłem na chwycie powietrza do gaźnika. Kropka kleju CA i obrobienie  tego po wyschnięciu załatwiło sprawę.





Model został następnie pomalowany. Używałem lakierów firmy Bilmodelmaker. Zastosowałem standardową procedurę, którą wielokrotnie opisywałem. Wcześniej tylko sprawdziłem na kawałku tworzywa z ramki jak tworzywo z którego wykonano wypraski zareaguje na te farby. Ponieważ nic się złego nie działo, moja miniaturka nabrał a kolorków. Po nałożeniu podstawowych barw kamuflażu, już przy pomocy pędzli pomalowałem takie rzeczy opony, łopaty śmigła, silnik. W kilka miejsc takich jak lotki, stery czy chłodnica zapuściłem ciemno szary wasch. Ostatecznie zdecydowałem się na oznakowanie maszyny kpr. pil Karola Pniaka z okresu kiedy latał on w słynnej "Trójce Bajana". Na model maszyny kpt. Leopolda Pamuły z Torunia przyjedzie jeszcze czas. Kalkomanie dołączone do zestawu są rewelacyjnej jakości, bardzo dobrze zareagowały na płyn do zmiękczania i pięknie ułożyły się na wszystkich powierzchniach modelu. Klejenie zakończyłem przykurzeniem opon i rur wydechowych suchymi pigmentami w odpowiednich kolorach.

Gotowy model ustawiłem na podstawce imitującej płytę lotniska. Klejenie nowego modelu Arma Hobby sprawiło mi dużą frajdę, trwało w sumie trzy dni podczas których nie wydarzyło się nic co mogłoby uprzykrzyć życie modelarzowi. Ten zestaw ma przed sobą wielką przyszłość. Jego bardzo dobra sklejalność i spasowanie sprawia, że mogą sięgnąć  po niego modelarze o niewielkim doświadczeniu. Mam tu na myśli zwłaszcza, "Junior set" który jest już w zapowiedziach producenta. Doświadczony modelarz zrobi w oparciu o ten zestaw prawdziwą perełkę. Jeszcze niedawno zachwycaliśmy się nowymi Karasiami od IBG, dziś modelarze dostają nowy model P.7a. Jesteśmy świadkami nowej tendencji - boomu na polskie konstrukcje lotnicze. Wraz z nią pojawiła się mowa tendencja na forach i w mediach społecznościowych. Kiedy pojawiają się malkontenci, marudzący na zamkniętą kabinę w Karasiu, niemieckie malowanie w P.7a, reakcja innych modelarzy jest bardzo stanowcza i wszelkie jojczenia są tłamszone w zarodku. Oby obie tendencje utrzymały się jak najdłużej. Na sam koniec nie pozostaje mi nic innego jak pogratulować Załodze Arma Hobby kolejnego znakomitego modelu.

GALERIA

Dziękujemy firmie ARMA HOBBY za przekazanie modelu do testów.

Marcin "Marwaw" Wawrzynkowski