Koszaliński Portal Modelarski

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki

Samolot myśliwski PZL P.11C - 1/48 - Mirage Hobby

Email Drukuj PDF

 

 

 

 

 

Model:

  • PZL P.11C, Mirage Hobby, 48103
Wykorzystane zestawy:
  • Part - P-11C, S48-105 Part - Vickers E, S48-106
  • Yahumodels - PZL P.11C YMA 4801
  • Yahumodels - PZL P.11/P.24 set, YMS4801
  • Attack Squadron - PZL P.11C upgrade ASQ48055
  • Techmod - kalkomanie PZL P.11C (4) 48060
Kleje:
  • Tamiya Extra Thin
  • cyjanoakrylowe
Farby:
  • Bilmodelmaker
  • Hataka
  • Vallejo
Chemia modelarska:
  • Płyn do zmiękczania kalkomanii
  • Mr. Mark Setter
  • Wasch Vallejo
  • Suche pigmenty Talen, Vallejo

Kiedy firma Mirage Hobby wprowadziła na rynek model myśliwca PZL P.11C w skali 1/48 zachowałem się jak większość rozsądnych modelarzy i czym prędzej pobiegłem do najbliższego sklepu modelarskiego. Nie zraziłem się wcale faktem, że została wersja w malowaniu Rumunii. Przecież i tak będą kalki. Tak rzeczywiście było. Kalkomanie wypuścił Techmod, Part elementy fototrawione, potem były inne dodatki, które sukcesywnie pozyskiwałem. Tak mijały lata, pudełko 11-tki pęczniało, aż w końcu rozleciało się ze starości. Ja w tym czasie popełniłem kilka żywicznych modeli myśliwców Pławskiego spod znaku Arma Hobby. W końcu postanowiłem wziąć również na warsztat ta najbardziej klasyczną, najbardziej kultową maszynę z tej rodziny.

Budowaną replikę postanowiłem zwaloryzować blaszkami fototrawionymi Parta i okleić kalkomaniami z jednego z zestawów Techmodu. Ponadto, do budowy zamierzałem wykorzystać zestaw żywicznych dodatków z Arma Hobby oraz dwa produkty YahuModels - tablicę oraz zestaw detali do waloryzacji kabiny. Na temat budowy modelu P.11C w oparciu o zestaw Mirage Hobby napisano już niemal wszystko w prasie modelarskiej oraz różnego rodzaju forach i portalach, nie będę tu za bardzo odkrywczy. Postaram skupić się na tym co jeszcze nie było opisywane, czyli dodatkach z Yahu i Arma hobby. Zatem do dzieła!

Budowę zacząłem od wycięcia w burtach kadłuba otworów pod pokrywy luków inspekcyjnych karabinów maszynowych, zbiornika paliwa, a także odcięcia steru kierunku i przedniej części kadłuba. W tym czasie przygotowałem sobie również osłonę silnika oraz żywiczne detale z Arma Hobby. Po złożeniu na taśmę połówek kadłuba wraz z przednią częścią, z zadowoleniem stwierdziłem, że wszystko pasuje do siebie doskonale i po sklejeniu kadłuba w całość wystarczy delikatna obróbka miejsc łączenia, szpachlówka nie będzie potrzebna.

Przy budowie kokpitu wykorzystałem to wszystko co na swej blaszce przewidział łódzki Part. Dodałem też nieco od siebie, posiłkując się planami i zdjęciami oryginału. Warto poświęcić kokpitowi nieco uwagi bo wszystko jest doskonale widoczne z góry oraz poprzez luki karabinów maszynowych.

Wraz z kokpitem powstały wnęki karabinów, same karabiny oraz kilka drobnych detali. Całość doskonale wpasowała się w kadłub.

Mogłem teraz przystąpić do malowania kabiny. Pierwszy raz przyszło mi używać nowych lakierów z palety Bilmodelmakers. tzw. "Suparmatalizerów". Po pokryciu tego co mial,o zostać pomalowane podkładem i upewnieniu się, że lakier nie wchodzi w jakąś straszną reakcję z tworzywem, zatankowałem aerograf lakierem 9958 - Aluminium i pokryłem wnętrze mojego modelu. Efekt niesamowity. Kokpit wyglądał, jakby rzeczywiście wykonano go z metalu, lakier wysechł bardzo szybko... Karabiny maszynowe pomalowałem tym samym lakierem, ale z dodatkiem czerni.

...dzięki czemu mogłem od razu przystąpić do dalszych prac nad kokpitem. To co trzeba pomalowałem na czarno lub czerwono, dodałem trochę przewodów, w kilka miejsc zapuściłem ciemno szarego wascha. Na sam koniec zamontowałem dobrodziejstwa Yahumodels. Tablica przyrządów pasowała idealnie, górną krawędź wystarczyło podmalować na czarno. Poprawne zamontowanie detali z zestawu Yahu to jednak zadanie dla obdarzonych benedyktyńską cierpliwością i precyzją - efekt jednak jest wart trudu. Pasy wyglądają znakomicie, busola również, pomimo tego, że kilka fototrawionych detali poleciało mi w kosmos i musiałem improwizować. Bardzo dobry efekt dają również fototrawione Vickersy z zestawu Parta. Lufy postanowiłem zamontować jednak po sklejeniu i pomalowaniu miniatury.

Mogłem zatem złożyć w całość kadłub. Pomimo naładowania do środka dość sporej ilości dodatków, takich jak kokpit z karabinami maszynowymi oraz zbiornik paliwa, nie było jakiś większych problemów z połączeniem z sobą połówek kadłuba. Na przyszłość postanowiłem wykorzystywać zestawową podłogę w celu usztywnienia konstrukcji kokpitu. Po sklejeniu połówek kadłuba i obróbce miejsc łączenia mogłem wkleić żywiczną przednią sekcję z zestawu Arma Hobby. Pasowała doskonale do kadłuba. Jako prowadnicę wykorzystałem fragment formy wlewowej, nie wyciąłem po prostu elementu przy samej jego krawędzi, ale pozostawiłem 2mm naddatek. Usunąłem go tylko w miejscu, gdzie znajdują się jarzma dla przedniej pary zastrzałów. Po wyschnięciu kleju należy tylko delikatnie oszlifować miejsce łączenia. Na tym etapie budowy zmontowałem również osłonę silnika. Plastikowy pierścień Townenda zastąpiłem żywicznym. Początkowo zamierzałem oba elementy połączyć z sobą dopiero po pomalowaniu, ale okazało się lepiej będzie je skleić ze sobą już na tym etapie budowy i dokładnie obrobić miejsca łączenia. Był to jedyny drobniutki zgrzyt jeśli chodzi o zestaw Arma Hobby. Kolektor z silnikiem pasował natomiast idealnie, wręcz "na klik". Po uporaniu się z przednią częścią kadłuba zabrałem się za usterzenie. Ster kierunku otrzymał wypełnienia z kawałków tworzywa, zaś same powierzchnie sterowe osadziłem na zawiasach wykonanych z kawałków tworzywa, co nadało realizmu budowanej replice.

Płat był następnym etapem prac nad "11-tka". Swego czasu słyszałem biadolenie, że ma on za grubą krawędź spływu i nic z tym nie można zrobić bo zeszlifuje się fakturę żłobkowanej blachy. Owszem, ale jeżeli operacji dokonamy przed sklejeniem płata w całość, a nadmiar tworzywa zbierzemy od strony wewnętrznej, to zachowamy fakturę powierzchni,a krawędź spływu będzie taka jak trzeba. Ja potraktowałem płat dokładnie tak, jak opisałem, poza tym wyciąłem lotki, aby wkleić je w pozycji wychylonej. Przed zamontowaniem płata na kadłubie obrobiłem również jego centralą część, pozbawiając ją charakterystycznego dzióbka, po czym przykleiłem płat do kadłuba. Miejsca łączenia wymagały szpachlowania, co również uczyniłem. Na szczęście było to jedyne miejsce, które trzeba było potraktować szpachlówką.

Złożony w całość został ustawiony na podwoziu i oklejony spora ilością fototrawionych detali z blaszek Parta, co bardzo korzystnie wpłynęło na jego ogólny wygląd. Wykorzystałem też żywiczną chłodnica dodawaną do zestawu, z góry i z dołu dokleiłem elementy fotorawione, uzyskując w szybki sposób precyzyjnie wykonany detal. Przygotowałem do malowania również to, co zamierzałem zamontować już po pomalowaniu modelu. Oczywiście należy pamiętać o przedłużeniu zastrzałów, wystarczą jakieś 2mm. Metoda ta była wielokrotnie opisywana.

Do malowania użyłem lakierów celulozowych firmy Bilmodelmaker, co sprawiło, że malowanie przebiegło bezproblemowo. Zanim jednak zacząłem przetestowałem w jaki sposób lakier będzie reagować z tworzywem, dotarły bowiem do mnie sygnały, że lakiery Bilmodelu mogą wżerać się w plastik. Na szczęście nic takiego się nie stało. Model został pomalowany, po zdjęciu masek okazało się granica kolorów na krawędzi natarcia wyszła po prostu niechlujnie i w żadnym wypadku nie mogłem jej tak zostawić. Zamaskował model ponownie, ale tylko, tam gdzie było to konieczne i ustawiając aerograf na minimalne ciśnienie wykonałem konieczne poprawki.  Do malowania pierścienia Townenda sporządziłem miksturę własnej produkcji. Bazą było ciemne aluminium z palety Bilmodela do którego dodałem nieco czerwonej tego producenta oraz ciemnobrązowej Hataki. Farby obu producentów doskonale się połączyły a ja uzyskałem odpowiedni ocień, którym pokryłem kolektory spalin.  Przy pomocy farb akrylowych pomalowałem takie rzeczy jak śmigło, cylindry silnika czy opony.

Mogłem teraz okleić model kalkomaniami. Z zestawy Techmodu wybrałem malowanie ze 142 Eskadry Myśliwskiej, 4 Pułku Lotniczego z Torunia. Białej "66". Powodem wyboru tego a nie innego malowania, nie był jednak fakt, iż samolot ten przed wybuchem wojny użytkował Stanisław Skalski. Samolot ten uległ awarii, zaś sam Skalski swoje zwycięstwa powietrzne w wojnie obronnej uzyskał na innej maszynie, białej "64". Do tej pory odczuwam niesmak po tym jak przeczytałem polemikę dwóch autorów na łamach dwóch czasopism modelarskich na temat tej maszyny. Mi chodziło o wykonanie modelu maszyny stacjonującej w Toruniu, w którym swego czasu spędziłem szmat życia, poznałem Żonę i założyłem Rodzinę. Tam tez narodziła się moja starsza Córka. to było zasadnicze kryterium odnośnie wyboru malowania. Z nałożeniem kalkomanii nie było problemów, dobrze zareagowały z chemią. Po ich dokładnym wyschnięciu dokleiłem wszystkie pozostałe drobne detale i naniosłem ślady eksploatacji. Ponieważ chciałem wykonać model zadbanej maszyny sprzed wybuchu wojny, ograniczyłem się tylko do potraktowania ciemnoszarym waschem cylindrów silnika oraz wszelkiego rodzaju szczelin w płatach i przedniej części kadłuba. Przy pomocy suchych pigmentów wykonałem osmalenia luf karabinów maszynowych i przykurzyłem nieco koła podwozia głównego i tylną część kadłuba u dołu.

Gotowy model ustawiłem na podstawce imitującej fragment trawiastego lotniska. Dołożyłem kilka lotniskowych artefaktów takich jak drabina czy plandeka. W pełni zgadzam się z opinią, że model P.11C z Mirage to dobry zestaw. Prosty, solidnie opracowany, prawidłowo spasowany. w moim wypadku budowa trwała około miesiąca, ale to tylko z powodu sporej ilości dodatków jakich użyłem. Budując P.11C prosto z pudełka, bardzo przyzwoity efekt można uzyskać już po kilku dniach dniach pracy. W przyszłości na moim warsztacie na pewno zagoszczą jeszcze PZL-ki z Mirage. Pomimo tego, że model opracowano dobrą dekadę temu, nie sądzę, aby dość szybko doczekał się on następcy, chyba że Chińczycy są innego zdania. P.11C z Hobby Bossa raczej się boję...

GALERIA

Dziękujemy firmom ARMA HOBBY, Yahumodels, Bilmodelmakers i Hataka za udostępnienie akcesoriów oraz farb na potrzeby relacji.

Marcin "Marwaw" Wawrzynkowski