Koszaliński Portal Modelarski

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki

Samolot myśliwski PZL P.8/I - 1/48 - Arma Hobby

Email Drukuj PDF

Model:
-  PZL P.8/I, Arma Hobby, 49009 PROset
Kleje:
- cyjanoakrylowe,
Farby:
- Bilmodelmaker,
- Hataka,
- Vallejo
Chemia modelarska:
- Płyn do zmiękczania kalkomanii Mr. Mark Setter,
- Wasch Hataka,
- Suche pigmenty Talen, Vallejo.

Ten model należy do grupy zestawów, które zdają się wręcz mówić "Sklej mnie!", "Weź mnie na warsztat..." ile razy przechodzi się koło pudełka leżącego na biurku czy półce. Piękna, rasowa sylweta klasycznego myśliwca, doskonale wykonane elementy zestawu tylko zachęcają do budowy. Po pewnym czasie oglądanie wyjętych z pudełka odlewów po prostu przestało mi wystarczać. Poddałem się, wyciągnąłem części z torebek, wziąłem piłkę, kostki ścierne, pilnik i żyletkę i tak zaczęła się moja przygoda z PZL P.8/I z Arma Hobby. Przewidywałem zbudowanie efektownej repliki w relatywnie krótkim czasie.

 

 

Do obrabiania elementów modelu używałem kostek ściernych "Model Craft Collection" firmy Shesto z Wielkiej Brytanii  i chciałbym poświęcić tym produktom trochę uwagi. Posiadam zestaw trzech kostek o gradacjach 60/100, 240/400 i 600/1000. Używałem kostek o drobnej gradacji, uzyskując doskonałe efekty. Kształt kostki pozwala dotrzeć w każde niemal miejsce i pozostawić idealnie gładką powierzchnię. Ważne jest również to, że powierzchnia ścierna kostki nie łapie pyłu powstałego podczas szlifowania, wystarczy wytrzeć kostkę w ścierkę lub w drugą kostkę i można dalej działać. Po wycięciu i obróbce wszystkich elementów okazało się jednak, że nie wszystko pasuje tak, jak Arma Hobby zdążyła przyzwyczaić modelarzy. Po złożeniu płata z kadłubem i przyłożeniu części dziobowej okazało się, że z góry powstał 2mm uskok. nie bardzo wiedziałem, co z tym fantem zrobić, więc od razu zgłosiłem temat producentowi. Odpowiedź przyszła bardzo szybko - okazało się, że problem jest im znany, do niektórych egzemplarzach trafiły źle odlane płaty i należy od razu zgłosić reklamację. Zostanie uwzględniona, a producent dostarczy płat o prawidłowej grubości. Mamy zatem trzy opcje: reklamacja, przeróbka płata we własnym zakresie, a także zrobienie afery na kilku forach internetowych połączone z wysłaniem kilku obraźliwych maili do Arma Hobby i utylizacją modelu. Ostatnia opcja dla niestabilnych emocjonalnie. Stanowczo nie polecam. Co do dwóch pierwszych wariantów, wybór postanowiłem odłożyć na później, a na razie zając się kokpitem.

Malowanie kokpitu to jedno wielkie testowanie akryli firmy Hataka. O tej firmie słyszałem różne opinie, od skrajanie negatywnych do bardzo dobrych, ale staram się nie bazować na zdaniach innych, tylko na własnych doświadczeniach. A te miałem niewielkie, gdyż do tej pory pomalowałem tymi farbami jedynie dwa modele niszczycieli w skali 1/700. Problemów jednak z tym większych nie było. Teraz postanowiłem przetestować Hatakę pod kątem malowania kokpitów. Zacząłem od podkładu, zawszę go stosuję, więc nie widzę powodu, aby dla kokpitu P.8 robić wyjątek. Podstawowym kolorem kokpitu był srebrny, więc użyłem farby akrylowej z nowej serii Blue Line. Farby te są przeznaczone do malowania pędzlem i doskonale nadają się do tego celu. Po pokryciu pierwszą warstwą widać było co prawda, gdzie nie gdzie ślady po pędzlu, ale po pokryciu druga warstwą, trochę rozcieńczoną, ślady te zniknęły. Ważne jest również to, że farba ta po wyschnięciu się nie ściera. Pozostałe detale malowałem akrylami z serii Red Line. Są one co prawda przeznaczone do malowania aerografem, ale do malowania małych powierzchni pędzlami retuszerskimi również doskonale się nadają. Farby Hataka użyłem również sporządzenia waschu którym pokryłem cały kokpit. Tu również nie było żadnych problemów. Test z malowania kabin zaliczony pozytywnie.

Po skończeniu pracy nad kabina pilota, postanowiłem zmierzyć z największym problemem modelu, czyli zbyty grubym centropłatem. Gdybym ten model kupił, to bym złożył reklamację, jak sugerował producent i miałbym temat z głowy. Musiałbym tylko poczekać kilka dni na przesyłkę. Był to jednak model testowy, wiec reklamację postanowiłem potraktować jako ostateczność i nieszczęsny płat spróbować poprawić. Czyli druga z proponowanych opcji. Skleiłem model na taśmę maskującą i ołówkiem zaznaczyłem, ile żywicy muszę zebrać z centropłatu. Potem w ruch poszły pilniki, kostki ścierne. Szlifowanie, piłowanie, wielokrotne przymiarki i w końcu uznałem, że płata nie ma po co reklamować. skleiłem płatowiec w całość, jeszcze trochę szlifowania, potem szpachlowanie, znowu szlifowanie, wytrasowanie nowych linii podziału blach i polerowanie. Walkę wygrałem.

Po tym, jak uznałem połączenie silnika z centropłatem za wykonane w sposób zadowalający, mogłem wkleić kolejne elementy modelu, takie jak usterzenie i koła podwozia wraz z osłonami. Nie wklejałem natomiast śmigła, chłodnicy oraz wszelkiej maści drobiazgów, które mogłem uszkodzić podczas malowania.

Pora na pomalowanie modelu. Od pewnego czasu używam do malowania modeli w metalicznym wykończeniu metalizerów firmy Bilmodelmakers. Praca z nimi to czysta przyjemność i gwarancja doskonałego efektu. Tak było i tym razem. Najpierw podkład w sprayu, a potem właściwe malowanie. Użyłem w sumie trzech lakierów - Alluminium White, Alluminium Black - Gold i Polisched Alluminium. Uzyskałem jednak w sumie pięć różnych odcieni poszczególnych paneli. Na początku pokryłem lakierem Alluminium Black- Gold listwy na kadłubie i kilka paneli na płatach. Następnie po ich zamaskowaniu kolejne panele pokryłem ponownie Alluminium Black - Gold, ale z domieszką Alluminium White. Potem znowu maskowanie i następne panele pokryłem mieszaniną tych dwóch lakierów ale w innych proporcjach. Znów maskowanie, a następnie sam lakier Allunimin White. Kolejna porcja masek i cały model pokryłem Polisched Alluminium. Po wyschnięciu farby zdjąłem maski i zadowoleniem stwierdziłem, że nie muszę praktycznie nic poprawiać. Cała operacja zajęła mi jeden wieczór.

Ostatni etap malowania, to drobne detale malowane pędzlem. Czyli opony, rury wydechowe, okucia itp. Potem nakleiłem kalkomanie. Podobnie jak w przypadku innych modeli Arma Hobby, nie było żadnych problemów. Ładnie układały się na powierzchniach modelu i dobrze reagowały na płyn zmiękczający. Następnie dokleiłem wszystkie drobiazgi, a prace zakończyłem wpuszczeniem delikatnego wascha w część linii podziału blach oraz "upudrowaniem" rur wydechowych i opon suchymi pigmentami w odpowiednich kolorach. Moim zamiarem było pokazanie samolotu biorącego udział w różnego rodzaju pokazach, jakim P.8/I był w rzeczywistości, dlatego ze śladami eksploatacji nie mogłem przesadzić.

Prace nad modelem zakończyłem w sposób tradycyjny, czyli wykonaniem podstawki imitującej fragment jakiegoś nieco wydeptanego, trawiastego pola wzlotów. Jedynym elementem wyposażenia tego lotniska, są wykonane od podstaw klocki pod koła. W ten sposób zakończyłem budowę kolejnego modelu samolotu konstrukcji inż Z. Puławskiego. Kolejna efektowna miniatura stanęła w mojej gablocie. Kolejny znakomitej jakości model trafił do rąk modelarzy. Rzeczywiście model powstał w relatywnie krótkim, pomimo przygód z centropłatem czasie. To że mi się trafił taki a nie inny egzemplarz, wcale nie zmienia mojego zdania o doskonałej jakości tego zestawu, tym bardziej producent odpowiednio zareagował na zaistniały problem. Oby więcej takich modeli i producentów w takim podejściem.

 

GALERIA

Dziękujemy dystrybutorowi, firmie ARMA HOBBY za udostępnienie zestawu oraz farb Hataka na potrzeby relacji.

Marcin "Marwaw" Wawrzynkowski