Koszaliński Portal Modelarski

Spacer nad Tamizą

Email Drukuj PDF

 

Nie muszę chyba nikogo przekonywać, że Londyn jest miejscem magicznym dla każdego miłośnika militariów i techniki wojskowej. Kilkanaście palcówek muzealnych znajdujących się w tym mieście, posiada zbiory mogące przyprawić o zawrót głowy czy przyspieszone tętno. Można tu zobaczyć niemal wszystko, samoloty, czołgi, okręty, pojazdy szynowe znane zazwyczaj z monografii lub opracowań historycznych. Wszystko na wyciągnięcie ręki, wystarczy wejść i podziwiać. Tak, w większości przypadków tylko wejść, bo sporo palcówek nie jest biletowana. Jedynym problemem może być tu czas, a raczej jego brak. Tak też było podczas mojego kilkudniowego pobytu w stolicy Zjednoczonego Królestwa. Program wycieczki przewidywał zobaczenie jak największej ilości topowych miejsc Londynu w jak najkrótszym czasie i był dostosowany do przeciętnego Kowalskiego, który niekoniecznie musi być fanem techniki i militariów. W programie nie było zatem takich miejsc jak RAF Museum czy Imperial War Museum. Postanowiłem sobie, że kiedyś do Londynu pojadę ponownie, żeby odwiedzić te szacowne miejsca, jak również zajrzeć na pokłady okrętów których zdjęcia w tym miejscu prezentuję.

Zwiedzanie Londynu rozpoczęliśmy od Greenwich, czyli Królewskiego Obserwatorium. Dla mnie oznaczało to jedno: Cutty Sark. Obserwatorium znajduje się na wzgórzu z którego roztacza się wspaniała panorama na Londyn, więc dość szybko wśród nadbrzeżnych zabudowań dostrzegłem poprzekreślane rejami trzy strzeliste maszty. Tu właśnie jako statek - muzeum rezyduje Królowa Oceanów. Trasa spaceru prowadziła nad brzeg Tamizy zaś w pobliżu doku w którym stoi obecnie kliper mieliśmy koło 30 minut wolnego. Pech chciał, że była wtedy 9.00 lokalnego czasu, a National Maritime Museum, którego eksponatem jest Cutty Sark, otwierają o 10.00! Nie pozostało mi nic innego jak wykonać zdjęcia z zewnątrz.


GALERIA

Podobnie rzecz się miała z innym historycznym okrętem - muzeum, który można zwiedzać kiedy jest się nad Tamizą. Lekki krążownik HMS Belfast, jest zakotwiczony na Tamizie w okolicach Tower Bridge. Stanowi on filię Imperial War Muzeums, o wspaniałościach na jego pokładzie wiele słyszałem, ale niestety i tu czekało mnie "zwiedzanie" tylko z nadbrzeża. W pobliżu krążownika mieliśmy co prawda trochę czasu, tak na kawę, coś do jedzenia. Krótka kalkulacja uświadomiła mi, że większość tego czasu musiałbym poświęcić na stanie w kolejce po bilet, a potem zwiedzać muzeum w sprinterskim tempie. Z bólem serca odpuściłem i wyjąłem aparat.

GALERIA

W Londynie obejrzałem sporo, ale jeszcze sporo mam do zobaczenia. Mam nadzieję, że wrócę tam kiedyś z większym zapasem czasu. Mam również nadzieję, że zdjęcia przydadzą się komuś przy budowie modelu, wiem że kilku Kolegów ma w swoich zbiorach Belfasta z Trumpetera, a Revell zapowiada wznowienie modelu Cutty Sark w skali 1/96.

 

Tekst i zdjęcia: Marcin "Marwaw" Wawrzynkowski