W Pudle - T-6A/NTA Texan II Daedalus - 1/72 - Grand Models

Model: T-6A/NTA Texan II Daedalus
Nr kat.: GM-72015
Skala: 1:72
Producent: Grand Model
Tworzywo: model żywiczny, elementy fototrawione,  kabina vacu
Malowanie: 1 x Grecja, 

Tytułowy Daedalus, a właściwie „Daedalus Demo Team” to nazwa jednego z greckich zespołów akrobacyjnych. Piloci tej grupy używają samolotów szklono – treningowych Beachcraft T-6A/NTA Texan II, czyli budowanego na amerykańskiej licencji szwajcarskiego Pilatusa PC-9. Żywiczną miniaturę T-6A w skali 1/72 ma w swojej ofercie grecka firma Grand Models. Swego czasu ten zestaw przedstawił na naszym portalu Kolega Tomek Opaliński, mnie natomiast przypadło w udziale zrecenzowanie i pewnie w przyszłości sklejenie najnowszej odsłony T-6A z Grand Models, czyli tytułowego „Daedalusa”.

 Zestaw, jak w przypadku poprzednich modeli Grand Models został zapakowany w sztywne, tekturowe pudełko z kolorowym wiekiem. Jest ono bardzo efektownie i ładnie opracowane, zdobi je dynamiczne zdjęcie tytułowego bohatera. W środku znajdziemy kilka torebek strunowych, w których znajdują się elementy żywiczne, fototrawiona blaszka i owiewka kabiny. Całości dopełniają arkusz kalkomanii oraz instrukcja montażu i malowania. Podstawowe elementy modelu odlane zostały z szarej żywicy. Muszę przyznać, że mam dość mieszane uczucia co do jej jakości, sporo jakiś ciemnych przebarwień na powierzchni całych elementów i niestety spora ilość pęcherzyków powietrza. Dużo jest też nadlewek i czeka nas trochę pracy, zanim poszczególne elementy oczyścimy na tyle, żeby można je było łączyć w całość.

 Zawartość pierwszej największej torebki to płat i kadłub. Obydwa stanowią pojedyncze elementy. Płat musimy odciąć z kostki wlewowej, z którą łączy go dziewięć kanałów doprowadzających, następnie czeka nas dokładna obróbka krawędzi natarcia. Musimy przy tym uważać, bo jest tam trochę pęcherzyków powietrza, które wymagają wypełnienia. Musimy także usunąć nadlewki w miejscach mocowania lotek, które zaprojektowano, jako osobne elementy. Poza tymi uwagami sam płat robi bardzo pozytywne wrażenie. Ładnie odtworzona faktura powierzchni, linie podziału delikatne a jednocześnie wyraźne. Osobiście do gustu przypadły mi luki podwozia głównego. Bardzo szczegółowo pokazano ich konstrukcję, pomimo tego, że pokrywy kół wykonano jako zamknięte. Także kalpy wykonano w pozycji zamkniętej i jeżeli ktoś chce wykonać je jako otwarte, czeka go sporo piłowania i szlifowania. Sam osobiście rozważam to, bo miniatura może na tym dużo zyskać, a dostępnych jest sporo zdjęć ukazujących te podzespoły płatowca.

 Także kadłub wykonany został jako pojedynczy element. Także tu na pierwszy rzut oka wszystko wygląda poprawnie. Drobne pęcherzyki pojawiają się w dolnej części kadłuba w okolicach wlotu powietrza, więc trzeba będzie na to uważać. Kilku zupełnie małych w kokpicie nie liczę, bo przykleimy na nie przednią tablicę przyrządów. Także ty linie podziału i pokrywy luków inspekcyjnych są bardzo ładnie wykonane – delikane, równe i wyraźne, a co ważne dokładnie odwzorowujące wygląd pierwowzoru. Na pochwałę zasługuje natomiast wnętrze kokpitu, gdzie odtworzono sporo detali, między innymi manetki i pedały orczyków, zaś duże brawa należą się projektantowi za odwzorowanie luku przedniego podwozia, to akurat „robi robotę”. Jest tam wszystko, co potrzebne, z wykuszem na koło i przewodami instalacji włącznie. Z kadłuba trzeba usunąć kilka drobnych nadlewek, warto go też przeszlifować drobniutkim papierem lub kostką, ponieważ w dolnej części pojawiło się kilka skaz, które mogą być później widoczne. Koncepcja wykonania kadłuba jako jednolitego podzespołu modelu może trochę rozczarować amatorów otwierania przedziałów silnikowych. Czeka ich trochę piłowania, jeżeli chcemy otworzyć cokolwiek w silniku. Warto też odtworzyć kilka linii podziału i zawisów paneli dostępowych do silnika. Producent najwyraźniej o tym zapomniał, a jest to dość widoczne. Co ciekawe, w nosie kadłuba został zatopiony jakiś obciążnik. Nos jest wyraźnie ciężki a model po sklejeniu nie powinien opadać na ogon.

 Możemy się zatem zapoznać z zawartością kolejnych torebek. W pierwszej z nich znajdują się dwie wlewki z drobnymi detalami takimi jak wyposażenie kokpitu, śmigło, rury wydechowe, podwozie oraz węzły podwieszeń. Także te detale wykonano bardzo szczegółowo, wystarczy spojrzeć choćby na koła czy tablice przyrządów. Czeka nas jednak troszkę pracy z oczyszczeniem ich z resztek żywicy. Mieszane uczucia natomiast wzbudziły odlane z żywice golenie podwozia. Model będzie dość ciężki, szczególnie w części nosowej. Warto zastanowić się nad wzmocnieniem goleni drutem lub wykonanie ich w całości od podstaw. Także tu pojawiają się pęcherzyki  powietrza, w moim egzemplarzu pechowo, bo na pokrywach luków podwozia głównego. Wypełniać i obrabiać dość ciężko, chyba trzeba będzie wykonać je od podstaw z cieniutkiego hipsu.

Kolejna torebka to kolejne dwie wlewki, a na niech usterzenie, wszystkie powierzchnie sterowe oraz podwieszenia. Jakościowo jest znacznie lepiej. Faktura powierzchni i szczegóły bardzo poprawne, nadlewek i farfocli do usuwani a zdecydowanie mniej, pęcherzyki są ale łatwe do usunięcia. Wszystkie powierzchnie sterowe wykonano jako oddzielne elementy, co jest niewątpliwym plusem całego projektu. Jako podwieszenia producent załączył dodatkowe zbiorniki paliwa oraz zasobniki z działkami 20mm. Instrukcja nie przewiduje w ogóle ich montażu, w końcu mamy do czynienia z samolotem używanych w czasie pokazów. Zanim jednak zacząłem opisywać ten zastaw trochę czasu spędziłem na poszukiwaniu dokumentacji i natknąłem się na zdjęcie tego samolotu z podwieszonymi zbiornikami, więc jak najbardziej można je wykorzystać. Co do działek sprawa jest otwarta.

 W ostatniej torebce znajduje się pojedyncza wlewka, zaś na niej znajdują się fotele załogi, pokrywy luków podwozia przedniego oraz kilka drobnych detali kokpitu. Całość wykonana szczegółowo i dokładnie a fotele to jeden z najmocniejszych punktów całego zestawu. Pasy i wszystkie elementy konstrukcji zostały przez projektanta uwzględnione. Po usunięciu nadlewek i prawidłowym pomalowaniu, będą mocną stroną naszej miniatury. Producent natomiast nie zdecydował się na odtworzenie zawiasów pokryw luku przedniego podwozia. Szkoda, daje to niepotrzebny kontrast z pięknie odtworzonym lukiem.

To co zazwyczaj w zestawach jest określane jako „szkło” w przypadku Texana jest pojedynczym elementem. Jest to wytłoczona metodą vacu osłona kabiny. Detal ten wykonano poprawnie, jest w pełni przejrzysty wiec nawet przy zamknięciu kabiny, jej detale powinny być doskonale widoczne. Ważne jest także to, że rysunek ramy osłony jest wyraźny, co ułatwi jej wycinanie. Przed przypadkowym zgnieceniem wytłoczka została zabezpieczona przez owinięcie w kawałek folii bąbelkowej. 

W dzisiejszych szanujący się model żywiczny jest wyposażony w fototrawioną blaszkę z detalami. W przypadku naszego zestawu tak właśnie jest. Blaszka może nie jest imponujących rozmiarów, ale umieszczono na niej dość sporo dobra, które nie dość że ułatwi nam pracę, to uatrakcyjni budowaną przez nas replikę. Mamy zatem detale kokpitu i podwozia, hamulec aerodynamiczny oraz wszelkiego rodzaju brzechwy i stabilizatory. Jest także szablon do wykonania kloszy świateł pozycyjnych na końcówkach skrzydeł. 

Kalkomania to dość spory arkusz. Znajdziemy na nim wszystko, co jest potrzeba do ozdobienia naszej miniatury, tak aby w ostatecznym rozrachunku przypominała maszynę widniejącą na  boxarcie. Mi osobiście bardzo podoba się wykonanie w formie kalkomanii wszystkich niebieskich elementów malowania. Można je nakleić na model, można też wykorzystać je jako szablony do samodzielnego wykonania masek, jak ktoś preferuje taką metodę. Doświadczenia z kalkomaniami Grand Models jakie miałem podczas budowy modelu Dromadera były bardzo dobre, mam nadzieję, że tak będzie i tym razem.

Instrukcja ma postać kolorowej ulotki. Jej pierwsza strona jest właściwie powieleniem tego co znajduje się na boxarcie. 

W środku znajdują się rysunki montażowe, diagram z wykazem elementów zestawu oraz instrukcja wykonania kloszy lamp pozycyjnych w oparciu o szablon umieszczony na blaszce. Części modelu są nie numerowane. Jedynie innym kolorem zaznaczono elementy fototrawione i vacu. Wszystko jest jednak opracowane na tyle jasno i przejrzyście, że nie powinno być problemów z montażem. Jedyna nieścisłość pomiędzy instrukcją i zawartością pudełka to sugestia, że fototrawione tablice przyrządów oraz panele boczne w kokpicie można uzupełnić kalkomanią. Takowych jednak nie znajdziemy na arkuszu, przy czy w poprzednim zestawie była taka możliwość. 

Na ostatniej stronie ulotki znajduje się schemat malowania „Dedala”. Opracowany czytelnie, więc nie powinno być problemów z nałożeniem kalek. Producent nie podaje jakiejś konkretnej palety barw i tylko nazwy. Jedynie kolor niebieski oznaczono jako H-15 (pewno chodzi o Humbrola – nie używam więc nie wiem). Jest to pewno informacja dla tych co będą model w całości malować i nie użyją niebieskich kalkomanii z zestawu. Biały, czarny i aluminium wszędzie są takie same.

Tak zatem prezentuje kolejne, już trzecie wcielenie T-6A Texan II spod znaku Grand Models. Model pomimo pewnych drobnych mankamentów robi bardzo pozytywne wrażenie. Atrakcyjność tego zestawu wynika głównie z trzech aspektów. Dwa pierwsze odnoszą się do samego samolotu, czyli piękna sylwetka i efektowne malowanie, trzecia zaś do samego zestawu, a jest nią bardzo racjonalny sposób jego zaprojektowania, dzięki czemu nie jest to model dla modelarzy z dużym doświadczeniem. Można zaryzykować stwierdzenie, że może być to pierwszy model żywiczny. Co do mankamentów technologicznych odlewów, na które cały czas zwracałem uwagę, mam nadzieję, że to tylko mi się trafił taki nieco pechowy egzemplarz. Kiedy oglądałem poprzedni zestaw, odlewy były o wiele lepsze. Jak zaznaczyłem wcześniej zanim zabrałem się za pisanie poświęciłem trochę czasu na porównanie zestawu ze zdjęciami prawdziwego samolotu. Z tego porównania Texan z Grand Modelu wychodzi używając starogreckiego określenia „z traczą”. Widząc duża aktywność tej firmy w produkowaniu akcesoriów modelarskich, można się spodziewać kolejnych ciekawych modeli.

 

Dziękuję producentowi, firmie Grand Models za przekazanie modelu na potrzeby recenzji,

Marcin „Marwaw” Wawrzynkowski
  

 

Partnerzy

   
                 
                 

Kluby modelarskie

 

 

 

 
                 
                 
                 

 

DMC Firewall is a Joomla Security extension!