1939 Apokalipsa. Początek

Tytuł: 1939 Apokalipsa. Początek
Autor: Radosław Wiśniewski
Cena: 44,90 zł
Premiera:
15.04.2020
Wydawnictwo: 
Warbook

Wojna Obronna w 1939 roku jest tematem trudnym i do dzisiaj nie do końca dobrze przedstawiany. W czasach słusznie minionych podkreślano co prawda bohaterstwo szeregowego żołnierza ale winę zrzucano przede wszystkim na elity rządzące wówczas Polską, nie wspominając zupełnie o drugim agresorze, czyli Związku Radzieckim. A nasza armia była przedstawiana jako zupełnie zacofana, atakująca z szablami na czołgi, czego nie uniknął nawet mistrz Wajda w swoim filmie „Lotna”.

Biorąc więc do ręki książkę Radosława Wiśniewskiego „1939 Apokalipsa. Początek” zastanawiałem się jaka będzie. Bo tytuł sugerował raczej takie mocno pesymistyczne podejście do tematu Polskiego Września. Jednak już lektura pierwszych kart uwidoczniła, że książka ta będzie inna. Bardzo inna.

Jest to cykl prawie pięćdziesięciu bardzo emocjonalnych opowieści. Emocjonalnych bo Autor przynajmniej część z nich kieruje do swojej córki i syna. I myślę, że po lekturze poznałem bardziej pana Wiśniewskiego. I go polubiłem.

Radosław Wiśniewski rozprawia się z mitami roku 1939 – między innymi takimi jak tego że Polska nie posiadała czołgów (min. w opowiadaniu „Naczelny Wódz przejeżdża przez most w Kutach. Czołżek walczy dalej”), wspomnianą już wcześniej szarżą kawalerii na czołgi, czy bezradnością naszej piechoty wobec niemieckich czołgów. Jednocześnie zaś przedstawia przykłady ignorancji i bezradności Naczelnego Wodza i niektórych dowódców. W tym ich zwykłego tchórzostwa, gdy zostawiali walczące oddziały i odjeżdżali w siną dal. Czyli najczęściej do bezpiecznej Rumunii. Jednak dla kontrastu znajdziemy w opowiadaniach przykłady bohaterstwa wyższych dowódców, generałów którzy szli do ostatniego szturmu rozpaczy wraz ze zwykłymi piechurami, gdy została już ostatnia łódka nabojów do Mausera, ostatni granat, czy li tylko bagnet.

Największą wartością książki są wynajdywane przez autora historie o często zapomnianych bohaterach Września. Opowieści te są w większości fabularyzowane, nie wiemy dokładnie jak wyglądały ich ostatnie chwile. Ale dzięki Radosławowi Wiśniewskiemu ci Bohaterowie wracają na chwile do świata żywych, przynajmniej w naszej pamięci. Mną wstrząsnęła opowieść „Podporucznik Bołbott być może chciał coś powiedzieć” o oficerze rezerwy pułku KOP Sarny, który wraz ze swoimi 49 żołnierzami do końca bronił się w schronie w okolicy wsi Tynne przed sowiecką agresją. A wstrząs był tym większy, że na końcu tej opowieści przeczytałem „Profil poświęcony pamięci Jana Bołbotta obserwuje na FB na dzień 20 września 2019, w 80 rocznicę jego śmierci 12 osób”. Jak to? My naprawdę nie chcemy takich ludzi pamiętać? Oczywiście od razu zajrzałem na Facebooka – obserwowało już 18 osób. W dniu 25.05.2020 już 46 – założę się że wzrost nastąpił po lekturze „1939 Apokalipsa. Początek”. I to jest wartości dodana tej książki. I choćby dlatego warto ją przeczytać aby takie historie poznać!

Dlaczego warto jeszcze sięgnąć po tą pozycje? A choćby po to aby obejrzeć wspaniałe grafiki Tomasza Bohajedyna. O tym że są one genialne to mało powiedziane. Świetnie wpisują się w klimat książki, stanowią wartość samą w sobie, a powieść i ilustracje stanowią spójną kompozycje.

I choć nie jest to pozycja niosąca krzepiące, optymistyczne przesłanie. Przeczytajcie ją. Bo warto wiedzieć, bo warto poznać swoją historie. Szczególnie jeśli jest dobrze opisana. A Radosław Wiśniewski zrobił to dobrze!

I mam tylko pytanie - prośbę do Autora. Skoro był „… Początek.” to będzie kontynuacja? Bardzo bym chciał.

Wojciech Sokołowski

Partnerzy

       
                 
                 

Kluby modelarskie

 

 

 

 
                 
                 
                 

 

DMC Firewall is developed by Dean Marshall Consultancy Ltd