W Pudle - Samolot myśliwski Hurricane Mk.IIc - 1/72 - Arma Hobby

Model: Hurricane Mk IIc Expert Set, Nr kat.: 70035
Skala: 1:72
Producent: Arma Hobby
Tworzywo: model wtryskowy plus elementy fototrawione, maski,
Malowanie: 4 x Wielka Brytania

Zapowiedź wydania przez firmę Arma Hobby modelu samolotu myśliwskiego Hurricane Mk IIc oczywiście wywołała mieszane uczucia modelarzy. Znowu padły mocne słowa, że zdrada, hańba i to, co zazwyczaj dzieje się kiedy Ekipa spod znaku żółwia zapowiada swój nowy model. Ja podszedłem do tego spokojnie. Hurricane Mk IIc? Ok, jak będzie tak fajny jak Mk I, to czemu nie? Ponieważ podoba mi się większość modeli do sklejania, przez co zarzuca się mi brak obiektywizmu, także i ta recenzja będzie nieobiektywna, tendencyjna i co tam kto chce.

Pudełka w jakie swoje modele pakuje Arma Hobby wyróżniają się bardzo piękną szatą graficzną i bardzo efektownymi boxartami, na co niejednokrotnie zwracałem uwagę. Tak jest i tym razem i całe szczęście. Grafika na pudełku przedstawia tytułowego bohatera podczas rozpędzania nocnej wyprawy Heinkli He-111. Dramatyzmu całej scenie dodają snopy reflektorów i pożary bombardowanego Londynu w tle. Druga strona pudełka to oczywiście sylwetki boczne maszyn, których miniatury możemy wykonać w oparciu o nowy zestaw Arma Hobby. Tradycyjnie jako pierwszy do sprzedaży trafił zestaw Expert Set, czyli wersja wzbogacona o fototrawioną blaszkę oraz maski, zaś kalkomania umożliwia wykonanie modelu w jednym z czterech malowań do wyboru. Przy oglądaniu zawartości pudełka od razu przychodzą na myśl podobieństwa i różnice w stosunku do wcześniejszego zestawu, czyli odmiany Mk.I.

Są oczywiście i podobieństwa i różnice. Pierwsze co rzuca się w oczy, to rozmieszczenie wszystkich podstawowych elementów modelu na jednej wtryskowej ramce, zgodnie z filozofią firmy. Wypraska jest odlana bardzo starannie, bez nadlewek, jam skurczowych czy innych skaz. O, przepraszam, w moim egzemplarzu znalazłem jedną jamkę na osłonie wlotu powietrza do gaźnika i dwie nadlewki na kołpaku śmigła i jedną na samym śmigle. Ha! Arma Hobby, MAM WAS!!! Oczywiście takie rażące wady dyskwalifikują cały zestaw, więc na tym zakończymy, dalej nie ma sensu pisać. Ale było przynajmniej obiektywnie.

Po namyśle jednak stwierdziłem, że napiszę jednak do końca, tym bardziej, że odcięcie żyletką nadlewek z kołpaka śmigła, zaszpachlowanie i obrobienie drobniutkiej jamki na wlocie powietrza do gaźnika, wprawnemu modelarzowi zajmie pewnie mniej czasu, niż mi wymyślenie, tych kretynizmów powyżej. Podział technologiczny nowego modelu Hurricana jest właściwie identyczny, jak w przypadku wersji Mk.I. Zresztą wszyscy, którzy obserwowali blog firmowy producenta, wiedzą, co przyświecało projektantowi podczas prac. Chodziło o to, żeby model był jeszcze bardziej przyjazny dla modelarzy. Skutkowało to przede wszystkim uproszczeniem tego, co mogło sprawić kłopot mniej doświadczonym modelarzom, czyli podłoga w kokpicie pomyślana jako integralny element z górną połówką płata oraz uproszczenie konstrukcji luku podwozia. Golenie podwozia wklejamy po sklejeniu płata w całość, zaś sam luk składa się dwóch detali imitujących jego pionowe ścianki z przepięknie wykonaną imitacją faktury, szczegółów konstrukcji, jak zwał tak zwał oraz trzech drobnych detali, które zamotujemy w środku. Bardzo ładnie tez wykonano fakturę górnej powierzchni luku podwozia, żadna blaszka tu już nie będzie potrzebna. ciekawe do czego służą cztery tajemnicze otwory po wewnętrznej stronie dolnej połówki skrzydła? Czyżby coś się szykowało?

Imitacja faktury powierzchni, zarówno metalowych, jak i płóciennych to mocna strona modeli Arma Hobby. Tak jest i tym razem. Linie podziału są delikatne, wyraźne i równo poprowadzone, o poprawność merytoryczną też jestem spokojny, bo to przecież ten producent zawsze przykładał wielką wagę do tego, żeby jego modele były opracowane w sposób jak najbardziej zgodny z oryginałem. Bardzo dobre wrażenie robi także siatka wypukłych nitów na skrzydłach oraz na pokrywach w przedniej części kadłuba.

Nie można także nic zarzucić imitacji pokryć płóciennych na kadłubie czy na usterzeniu. A propos, na zdjęciach nie ma krótkiego masztu antenowego na szczycie statecznika pionowego. Po prostu ułamał się podczas oglądania ramek, schowałem i dokleję podczas budowy. Producent zaprojektował ster kierunku oraz lotki jako integralne elementy statecznika pionowego i płata. Jeśli ktoś chce mieć je wychylone, musi trochę nad tym popracować. Dzielony jest tylko statecznik poziomy.

Zestaw posiada sporą ilość drobnych detali, które jak to się mówi „robią robotę” Mam tu na myśli wyposażenie kokpitu, składające się kilkunastu precyzyjnych elementów z których najbardziej rzuca się w oczy fotel pilota, w niczym nie ustępujący zamiennikom żywicznym. Pozostałe detale kokpitu wykonane są na podobnym, wysokim poziomie.
Nieco inaczej niż w wersji Mk.I producent rozwiązał konstrukcję osłony chłodnicy, nieco inny jest jej podział, zaś imitacje chłodnicy mają bardzo delikatną misterną wręcz siatkę, trzeba będzie uważać przy malowaniu. Sam montaż jednak nie powinien sprawić problemu. Jest też pewna grupa detali, co do której można rozważyć wymianę na żywiczne zamienniki. Po pierwsze lufy działek 20mm. Mamy ich aż dwa rodzaje, wykonane są co prawda bardzo ładnie, ale wyloty trzeba nawiercić, a to może się nie udać. Podobnie w wylotami rur wydechowych, ładnie wykonane, ale pełne w środku. Model można także wzbogacić o żywiczne koła, choć tym, które przewidział producent nic na dobrą sprawę nie brakuje. Ładny, wyraźny rysunek felgi, ugięcie, a nawet napis Dunlop. Na etapie produkcji modelu była zadyma w internetach o brak alternatywnego kółka ogonowego, ponieważ pierwsze egzemplarze Mk.IIc były na dobrą sprawę przerobionymi maszynami w wersji Mk.I i miały takie właśnie kółko. Odpowiednia korekta nie powinna być jednak czymś potwornie skomplikowanym.

Oszklenie to identyczna ramka jak w przypadku zestawu do wersji Mk.I. Czytałem trochę krytycznych uwag, co do szkła, że za grube, że wymaga polerowania. Co do pierwszej uwagi jestem skłonny się zgodzić, druga uwaga jest chyba trochę na wyrost. Poza osłona kabiny mamy także klosze reflektorów i świateł pozycyjnych. Wszystko, co trzeba.

Ponieważ mamy do czynienia z modelem w standardzie Expert set, uzupełnieniem elementów wtryskowych jest fototrawiona blaszka oraz maski do malowania. Na blaszce znajduje się wszystko co potrzebne do dopieszczenia naszej miniatury, czyli tablica przyrządów wraz z pasami trochę drobnych detali wyposażenia kokpitu, a także siatka na wlot powietrza do gaźnika. Maska natomiast ułatwi nam malowanie osłony kabiny oraz kół. Ważne, że wydrukowano ją na samoprzylepnym papierze a nie na czarnej folii, która potrafi dać w kość zwłaszcza przy odklejaniu.

Kalkomania, jak w przypadku poprzednich modeli Arma Hobby została opracowana i wydana przez firmę Techmod. Technologia pozostała bez zmian i bardzo dobrze bo te kalki doskonale się nakładają i reagują na chemię. Poza oznaczeniami dla czterech malowań dysponujemy także kompletem stencili, zegarów na tablicę przyrządów oraz co ciekawe pasami. Ciekawe co przyświecało takiemu rozwiązaniu? Analogia do standardu Kit set? Mamy przecież blaszkę. Może trzeba będzie spróbować okleić blaszkę kalkami? Może tak zrobię, nie wiem jeszcze.

Instrukcja jeśli chodzi o szatę graficzną i koncepcja się nie zmieniła i dobrze. Wszystko jest jasne i przejrzyste, wkradł się błąd. Nie zaznaczono miejsc wklejenia fototrawionych uchwytów w odsuwanej części osłony kabiny (PE19). Na tym etapie należy sięgnąć do dokumentacji, aby te detale umieścić jak należy.

Model możemy wykonać w oparciu o jeden z czterech schematów malowania. Kiedy Arma Hobby zapowiedziała jakie to będą schematy lament i rejwach w internetach podniósł się okrutny, no bo przecież nie ma polskich malowań! Zdrada, skandal, skok na kasę!!! No cóż, taki producent jak Arma Hobby nawet gdyby wydał model wahadłowca Columbia to i tak polskie malowanie musiałoby być. Nie ma innej opcji. W przypadku Hurricana Mk.IIc mamy do wyboru jaj zaznaczyłem powyżej cztery schematy:
•    Hurricane Mk IIc, BE500/LK-A, 87 Dywizjon RAF, wiosna 1942. Pilot: dowódca dywizjonu S/Ldr Denis Smallwood.
•    Hurricane Mk IIc, BE500/LK-A, 87 Dywizjon RAF, Operacja „Jubilee”, Dieppe, 19 sierpnia 1942. Pilot: S/Ldr Denis Smallwood. Loty bojowe na tym samolocie wykonywał polski pilot F/Sgt Henryk Józef Trybulec.
•    Hurricane Mk IIc, Z3899/JX-W, 1 Dywizjon RAF, listopad 1941
•    Hurricane Mk IIc trop, HV560/FT-Z, 43 Dywizjon RAF, Maison Blanche, Algieria, grudzień, 1942. Pilot: S/Ldr Michael "Micky" Rook. 43 Dywizjon RAF „Walczące Koguty” był jedną z pierwszych jednostek lotniczych, które wykonały zadania bojowe w czasie lądowania Alintów w Afryce Północnej.
Warto zwrócić uwagę na dwa pierwsze schematy. Dotyczą one jednego samolotu, który początkowo latał w standardowym, dziennym schemacie malowania, po czym zmieniono malowanie na schemat nocny, jednolicie czarny, przy czym zrobiono to niezbyt starannie i stary kamuflaż przebijał przez warstwę czarnej farby. Kiedy zbliżała się operacja „Jubilee”, samolot ponownie przemalowano w kamuflaż dzienny i ponownie zrobiono to niestarannie. Spod zielonego i szarego przebijała czarna farba. Prawidłowe zrobienie takiego malowania stanowi wyzwanie. Smaczku dodaje fakt, iż loty na tym egzemplarzu samolotu wykonywał także polski pilot F/Sgt Henryk Józef Trybulec. Więcej informacji na temat tego pilota, jego samolotu, a także pozostałych maszyn, których malowanie możemy wykonać, znajdują się na blogu firmowym producenta. Warto tam zajrzeć.
Nowy model Hurricane Mk.IIc z Arma Hobby trafia właśnie do rak modelarzy. Czy powtórzy sukces swojego poprzednika Hurricane Mk.I czas pokaże. Wszystko wskazuje na to, że tak. Sprawia wrażenie jeszcze staranniej zaprojektowanego, przez co budowa powinna być bezproblemowa nawet dla modelarzy o niewielkim doświadczeniu. Bardzo dobrze, że Arma Hobby konsekwentnie realizuje obrane kiedyś założenia, dzięki czemu pojawia się coraz więcej wysokiej jakości modeli. Jak właśnie ten omawiany. Nie pozostaje nic innego jak brać na warsztat i czekać na zapowiedź kolejnego modelu. Zapowiedź ta powinna pojawić się jeszcze w tym roku.

 

Dziękuję producentowi, firmie Arma Hobby za przekazanie modelu na potrzeby recenzji
Marcin „Marwaw” Wawrzynkowski

 

 

Partnerzy

         
                 
                 

 

Kluby modelarskie

 

 

 

 
                 
                 
                 

 

DMC Firewall is developed by Dean Marshall Consultancy Ltd