Hurricane z Toruńskiego Dywizjonu -1/72 - Arma Hobby

Model:
•    Hawker Hurricane Mk.I, Arma Hobby, Expert Set No. 70019
Wykorzystane zestawy:
•    CMK – Hawker Hurricane Mk.I – engine set – CM7318,
•    CMK – Hawker Hurricane Mk.I – fabric wing armaments set – CM7315,
•    Eduard – Hawker Hurricane Mk.1 landing flaps – ED73685,
•    ModelMaker Decals  - Stanisław Skalski planes D72057,
Kleje:
•    Tamiya Extra Thin, Revell,
•    cyjanoakrylowe
Farby:
•    Bilmodelmaker
•    Hataka
•    Vallejo
Chemia modelarska:
•    Płyn do zmiękczania kalkomanii Mr. Mark Setter
•    Wasch Vallejo
•    Suche pigmenty Talen, Vallejo


Zwykle staram się budować modele testowe na bieżąco, ale ostatni model Arma Hobby, czyli  Hawker Hurricane Mk.I przeleżał mi się trochę w magazynie. W między czasie swojego Hurricana skleił Sokół, powstało także sporo innych pięknych modeli tego samolotu. Zresztą z tego zestawu inaczej się nie da. Większość modeli powstawała jednak w konwencji „prosto z pudełka”, ja natomiast postanowiłem sprawdzić ile z tego zestawu można wycisnąć, jak będzie on znosił waloryzacyjne eksperymenty. W tym celu zaopatrzyłem się w żywiczny silnik i komory uzbrojenia z CMK, fototrawione klapy z Eduarda. W magazynku miałem zestaw kalkomanii na samoloty Stanisława Skalskiego z ModelMaker Decals, wśród nich były oznaczenia dla samolotu UZ-V z 306 „Toruńskiego” Dywizjonu Myśliwskiego. Zatem do dzieła!

Zacząłem od wycięcia podstawowych podzespołów modelu z ramki i spasowania ich na sucho. Klej byłby tu potrzebny jedynie po to, by się to wszystko nie rozjechało. Model nie wymagał użycia szpachli. W moim przypadku trzeba było wyciąć to, co miało być pootwierane, czyli klapy, osłona silnika i pokrywy luku uzbrojenia. Z kadłubem i klapami poszło bezproblemowo, zonk nastąpił, gdy chciałem zabrać się pokrywę luku uzbrojenia.

Zestaw z CMK był opracowany pod zestaw Airfixa, który miał skrzydło z pokryciem płóciennym i inny kształt pokryw. Nie mogłem zatem wykorzystać pokryw żywicznych, musiałem zrobić nowe od podstaw. Zabrałem się do tego w ten sposób, że najpierw zebrałem nadmiar tworzywa z wewnętrznej strony górnej skrzydła. Kiedy była już odpowiednio cienka, przy pomocy żyletki wyciąłem pokrywy, po czym od wewnętrznej strony dokleiłem cienkie paski tworzywa. Utworzyły one ożebrowanie. Posiłkując się zdjęciami uzupełniłem także wnękę, kształt żywicznego odlewu z CMK musiałem również dostosować do kształtu płata.

Równolegle pracowałem nad detalami luku podwozia, kabiny pilota i silnika. Wszystko było dobrze spasowane, problem przewidywałem tylko z montażem silnika z ramą i osprzętem w kadłubie modelu.  

Tak też się zresztą stało, ponieważ chciałem skleić kadłub w klasyczny sposób wklejając w jedną z połówek także wręgę z silnikiem. Trzeba ją wkleić nieco głębiej, żeby silnik wystawał tak, aby pasowało na długość z żywicznymi osłonami. W konsekwencji „rozsadziło” mi to trochę kadłub na szerokość, co z kolei spowodowało konieczność zeszlifowania miejsca łączenia płata z kadłubem przy krawędziach natarcia. Potem podczas kolejnej przymiarki wręga z silnikiem oderwała się od kadłuba, a ja zostałem z paskudnymi szczelinami w zeszlifowanych miejscach. Postanowiłem skleić model w całość, w szpary wkleić kawałki polistyrenu, zalać klejem CA i obrobić kostkami i papierem ściernym.

Po tych zabiegach zebrałem nadmiar tworzywa w kadłubie w miejscu gdzie ma zostać osadzona wręga, rozmiar i kształt wręgi także odpowiednio dostosowałem do kadłuba i ostatecznie osadziłem w nim silnik.

Szpachlowania i piłowania wymagało także dopasowanie z sobą żywicznej dolnej części kadłuba z przodem centropłata. Trochę też zabawy miałem z wmontowanie w płat żywicznego luku uzbrojenia, ale i to udało mi się przebrnąć. To były właściwie jedyne niespodzianki związane z waloryzacją modelu – wnęki klap z Eduarda pasowały idealnie.

Do malowania wykorzystałem nasz KPM-owy zestaw lakierów z Hataki z serii Orange Line. Jedynie kolor czarny pochodził z palety Bilmodelu. Od niego zresztą zacząłem, malując preshading oraz dolną cześć lewego skrzydła. Do malowania kamuflażu użyłem szablonów do malowania pobranych w formie pdf-a ze strony producenta.

Po zakończeniu malowania dokleiłem do swej miniatury takie drobiazgi jak koła, klapy, śmigło i oszklenie. Cały model następnie prysnąłem Sidoluxem, wyrównując powierzchnie i robiąc sobie grunt pod kalki.

Nałożenie ich było także nie nastręczało żadnych trudności. ModelMaker i Techmod dawno ugruntowali sobie pozycję liderów na naszym rynku kalkomanii. Z kalkomanii zestawowych wykorzystałem jedynie stencile, ale mogłem się przekonać, że kalkomanie wyprodukowane według nowej technologii z nieco grubszą błoną, na wzór wyrobów Tamiyi to dobry pomysł. Nie są tak grube jak japońskie, a bardzo ładnie układają się na modelu i fajnie reagują na chemię, w moim przypadku Mr. Setter z Gunze.

Końcówka prac nad miniatura Hurricana to matowy werniks, kilka fototrawionych drobiazgów i ślady eksploatacji. Te ostanie to kilka odprysków metalu w okolicach kabiny i wszelkiej maści pokryw, okopcenia rur wydechowych i luf km-ów.


Gotowy model ustawiłem na podstawce imitującej fragment lotniska. Inspiracją było zdjęcie Hurricana  UZ-V zamieszczone w publikacji Polish Fighter Colours  vol. I Wydawnictwa Stratus. Dołożyłem zatem galanterię lotniskową w postaci klocków po koła, drabiny, skrzynek na amunicję. Z uzyskanego efektu jestem zadowolony. Model Hurricana z Arma Hobby po raz kolejny udowodnił swą wysoką klasę, bardzo dobrze znosi wszelkiego rodzaju modelarskie eksperymenty, daje modelarzom duże pole do popisu i sporo wybacza. Czekamy zatem na zapowiadanego Jaka-1b. Powinien być tak samo dobry, jak nie lepszy.


Podziękowania dla Arma Hobby i ModelMaker Decals za udostępnienie modelu i kalkoamnii na potrzeby relacji.
Marcin "Marwaw" Wawrzynkowski

Partnerzy

             
                 
                 

 

Kluby modelarskie

 

 

 

 
                 
                 
                 

 

DMC Firewall is a Joomla Security extension!