Delta IV, USS Dallas i atomowe bunkry w Podborsku

Modele:
- Zvezda - atomowy okręt podwodny „Tulia”, proj. 667 BDRM Delfin (Delta IV) nr.9062
- Hobby Boss –USS Los Angeles Class SSN-688/VLS/688I 3 in1 nr HBB 83530
Kleje:
- Tamiyia Extra Thin Cement
- cyjanoakrylowe (żel i rzadki)
Farby:
- Tamiya, Vallejo, Italeri
Chemia modelarska:
- Płyn do zmiękczania kalkomanii Mr. Mark Setter
- Sidolux,
- Matt Verniks - Vallejo
- seria Navy AK Interactive

Kiedy pisałem recenzję modelu atomowego okrętu podwodnego proj. 667 BDRM Delfin, czyli Delty IV miałem co do tego zestawu bardzo konkretne plany. Po pierwsze dobra zabawa podczas klejenia a także wzbogacenie tworzonej przeze mnie od pewnego czasu kolekcji modeli okrętów podwodnych z okresu „Zimnej Wojny”. W międzyczasie pojawił się też inny powód, ale o nim później.

Modele współczesnych okrętów podwodnych raczej nie należą do skomplikowanych, najczęściej jest to po prostu kawał rury do którego doklejamy trochę detali, malujemy, wykańczamy i jest. Z modelem Delty jest trochę inaczej. Dość skomplikowana bryła kadłuba i faktura powierzchni wymusiła na projektantach modelu podzielenie kadłuba w dość nietypowy sposób, o czym zresztą wspominałem w recenzji.

Dlatego podczas budowy trzymałem się ściśle instrukcji nie siląc się na jakieś własne koncepcje. Zacząłem od wklejenia w górną część kadłuba wręg oraz imitacji szybów startowych dla rakiet balistycznych. Dwa takie szyby możemy przecież otworzyć. Następnie złożyłem w całość rufową część kadłuba i przykleiłem ja do górnej części. Kiedy spoina była już mocna dokleiłem obie połówki kadłuba z zadowoleniem stwierdzając, że wszystko bardzo dobrze z sobą pasuje. Szpachla w postaci kleju cyjanoakrylowego potrzebna była tylko w okolicach stępki.

 Potem zabrałem się za montaż, charakterystycznego „garba” skrywającego wyrzutnie rakiet. Montowany był on za pomocą dwóch wręgów montowanych do górnej części kadłuba i wyrzutni rakiet. Tu także wszystko do siebie pasowało, jedynie w rufowej części w miejscu łączenia z kadłubem warto trochę skorygować pilnikiem grubość tych elementów. Montaż kiosku to właściwie formalność. Przykleiłem go do pokładu, wcześniej montując dziobowe stery głębokości, zaś górną część kiosku zamierzałem wkleić dopiero po przyklejeniu wszystkich masztów.

 A trochę ich było. Montaż tych wszystkich masztów oraz drobnych detali był następnym etapem budowy modelu. W kość dały mi jedynie śruby napędowe, składające się trzpieni i doklejanych do nich pojedynczych piór. Jakoś jednak dałem sobie radę. Powstały wtedy także atrapy dwóch pocisków balistycznych SS-N-20 Skiff.

 Wtedy także wróciłem do rozpoczętego jakiś czas wcześniej modelu okrętu podwodnego typu „Los Angeles”. Zestaw firmy Hobby Boss jest prosty i dobrze opracowany. Co ciekawe daje możliwość wykonania modelu w kilku wersjach, ja wybrałem te najbardziej klasyczną, oczywiście z okresu „Zimnej Wojny”.

Malowanie było następnym etapem prac i przebiegało bez jakiś szczególnych niespodzianek. Podkład i farby Bilmodelmakers. Zacząłem od czarnej i wykonałem coś w rodzaju preshadingu, następnie dodałem koloru szarego i w ten sposób otrzymałem kolor antracytowy imitujący dźwiękochłonne powłoki stosowane na współczesnych okrętach podwodnych. Kolor ten nanosiłem pionowymi ruchami, starając się uzyskać nie całkiem jednorodną powierzchnię. Po wyschnięciu farby nakleiłem maskowanie i zabrałem się za malowanie dna. Używałem dwóch farb Hull Red i Hull Brown, starając się aby kadłub amerykańskiej jednostki był bardziej brązowy i także, żeby powierzchnia nie była jednolita. Wszelkie drobne detale pomalowałem już przy pomocy pędzelków farbami akrylowymi. Wyjątek stanowiły śruby napędowe. Do ich pomalowania najlepiej nadaje się niezawodna złota farba Humbrola.

 Mogłem zabrać się za nakładanie kalkomanii. Najpierw powierzchnię obu modeli zagruntowałem Sidoluxem. Kalkomanie w obu zestawach były doskonałej jakości, nakładanie ich nie stanowiło problemu. Doskonale zareagowały na chemię i nie srebrzyły się. Postanowiłem zmienić tylko numer okrętowi amerykańskiemu z 688 na 700. Jako fan „Polowania na Czerwony Październik” chciałem mieć miniaturę USS „Dallas”. Na tym etapie prac modele dostały drewniane podstawki, takie same jak poprzednie modele w mojej kolekcji.

Prace nad oboma modelami zakończyłem naniesieniem śladów eksploatacji w postaci zacieków z brudnej wody i soli. Stosowałem preparaty AK Interactive i starałem się aby w obu modelach nie wyglądały tak samo. Jak widać na zdjęciach, obie atrapy pocisków balistycznych umieściłem w szybach startowych na pokładzie Delty. Przy czym zaimitowałem start jednego z nich przy pomocy pomalowanej na pomarańczowo wykałaczki, która miała udawać płomień startowy rakiety. Dym z waty już sobie darowałem.
Model Delty IV z zestawu Zvezdy jest ze wszech miar modelem godnym polecenia. Duży, szczegółowy,  efektowny i dobrze opracowany. Z uwagi na konstrukcję trochę modelarskiego doświadczenia się przyda. Lepiej przygodę z atomowymi okrętami podwodnymi zacząć od „Los Angeles” z Hobby Bossa.

 Teraz mogę przedstawić kolejny powód budowy modelu Delty IV i dokończenia prac nad USS „Dallas”. Moja kolekcja modeli była przez dwa lata wraz z innymi modelami wykonanymi przez Kolegów z Sekcji Szkutniczej KPM eksponowana w Muzeum Morskim w Darłowie. Ekspozycja w tym miejscu dobiegła końca a modele wróciły do mnie. Musiałem zatem je jakoś zagospodarować. Wiedziałem wtedy, że modeli na ekspozycje szuka Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu, a właściwie jeden z jego oddziałów, czyli Muzeum Zimnej Wojny w Podborsku.

Trudno o lepsze miejsce. Mieści się ono bowiem w słynnym Obiekcie 3001, czyli dawnym arsenale nuklearnym. Wspaniale zachowane schrony magazynowe zwiedzałem nie raz i zawsze robiły na mnie niesamowite wrażenie. Po zakończeniu prac nad modelami, przygotowałem całą kolekcję, zapakowałem do samochodu i ruszyłem do Podborska. Na miejscu czekał na mnie kustosz obiektów, Pan Paweł Urbaniak z Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu, a prywatnie Pucek, czyli mój wierny druh z BSMH Perun.

 Na potrzeby wyeksponowania całej kolekcji przygotowana została podłużna gablota, gdzie umieściliśmy wszystkie modele. W sumie 13 modeli z przewagą konstrukcji radzieckich. Poczynając od jednostek z lat 50-tych XXw. głównie z napędem diesel – elektrycznym a kończąc na okrętach z końca okresu „Zimnej Wojny”. Muszę także w tym miejscu podziękować Kolegom Markowi Fiilzkowi i Tomkowi Bilkiweiczowi za udostępnienie swoich modeli, a także mojej Córce Wiktorii, razem zbudowaliśmy kiedyś "Kurska" i "Akułę".

Ponieważ montaż całej ekspozycji nie był jakimś szalonym wyzwaniem logistycznym, zostało nam trochę czasu na spacer po lesie i oglądanie różnych zakamarków muzealnego kompleksu, w tym tajemniczego schronu „Granit”, który pierwszy raz miałem okazję oglądać od środka. Wobec takiego rozwoju sytuacji, wiadomo, że okręty podwodne z okresu „Zimnej Wojny” nie raz jeszcze zagoszczą na moim warsztacie.

Marcin "Marwaw" Wawrzynkowski

 

 

Partnerzy

       
                 
                 

Kluby modelarskie

 

 

 

 
                 
                 
                 

 

DMC Firewall is a Joomla Security extension!